
-
W zagrodzie pokazowej w Mucznem potwierdzono gruźlicę u jednej z żubrzyc, co wywołało obawy o zdrowie pozostałych 13 osobników.
-
Gruźlicy u żubrów nie można leczyć i w przypadku potwierdzenia zakażenia służby będą wnioskować o eliminację chorych zwierząt.
-
Przyczyna pojawienia się choroby w zagrodzie pozostaje nieznana; podejrzewa się możliwość przeniesienia przez dzikie zwierzęta.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Badania laboratoryjne potwierdziły, że żubrzyca z zagrody pokazowej w Mucznem zachorowała na gruźlicę. Kolejne testy mają wykazać, czy śmiertelną chorobą zostały zakażone również pozostałe osobniki przebywające w tej samej zagrodzie.
– Otrzymaliśmy właśnie wynik, jest to wynik dodatni – powiedział PAP Podkarpacki Wojewódzki Lekarz Weterynarii Mirosław Welz. To oznacza, że przyczyną zgonu samicy żubra z zagrody pokazowej w Mucznem była gruźlica.
Gruźlicy u żubrów się nie leczy
Obecnie w zagrodzie w Mucznem znajduje się 13 osobników. Na razie nie wiadomo, czy one również są chore. – Pobierany jest materiał, krew do badań, wykonywane są również testy tuberkulinowe, które potwierdzą, czy pozostałe osobniki są zakażone, czy nie – przekazał wojewódzki lekarz weterynarii.
Gruźlicy u żubrów nie można leczyć. – Jeśli potwierdzimy wystąpienie gruźlicy, to będziemy wnioskować do Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska o eliminację tych osobników, które uległy zakażeniu – dodał Mirosław Welz.
Nie wiadomo, skąd gruźlica się tu wzięła
Zagroda w Mucznem zajmuje blisko osiem hektarów. To teren zalesiony, ogrodzony, przez środek przepływa strumyk. Na razie nie wiadomo, jak to się stało, że gruźlica pojawiła się w zagrodzie pokazowej.
– Oczywiście jest ona ogrodzona w taki sposób, że duże osobniki tam się nie mogą dostać. Natomiast nie jest to zagroda z litymi ścianami, tylko jest to teren, w którym te żubry mogą żyć i przemieszczać się, tak jak w warunkach naturalnych. Zarówno małe zwierzęta, jak borsuki, trochę większe, jak dziki, mogą zbliżyć się do miejsca bytowania tychże żubrów. Nie wiemy w chwili obecnej, jaka była przyczyna zakażenia, czyli jakie zwierzę przeniosło zakażenie do tej zagrody pokazowej – przekazał lekarz weterynarii.
-
Diametralna zmiana w lasach Europy. Spowodowały ją wielkie ssaki
-
Mamy rekord, żubry w Polsce przekroczyły magiczną granicę. Było z nimi źle
Żubry sprowadzono w Bieszczady na początku lat 60. ubiegłego wieku, po ponad dwustu latach ich nieobecności na tym terenie. Należą do rasy białowiesko-kaukaskiej; są potomkami żubra z Kaukazu oraz samic bytujących w ogrodach zoologicznych i zwierzyńcach prywatnych.
Żubry pochodzące z krzyżówek linii kaukaskiej z białowieską zostały odizolowane i znajdują się wyłącznie w Bieszczadach. W pozostałych ośrodkach w Polsce żyją żubry czystej linii białowieskiej.
Gruźlica wśród wielkich ssaków
Obecnie populacja bieszczadzka jest najliczniejszą w Polsce poza Białowieżą, a także największą na świecie populacją tego gatunku zamieszkującą ekosystemy górskie. Szczególnym zagrożeniem dla ich zdrowia jest gatunkowa wrażliwość na zakażenie gruźlicą. Choroba pojawiła się w Bieszczadach po raz pierwszy w 1996 r. oraz ponownie w roku 2010.
Od 2012 roku nie odnotowano żadnego przypadku zakażeń gruźlicą w stadach bieszczadzkich żubrów, których liczebność jest obecnie szacowana na ponad 80 osobników.













