
W skrócie
-
Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz odbył pierwsze oficjalne spotkanie z nowym ambasadorem USA Thomasem Rosem.
-
Rozmawiano o współpracy wojskowej, służbach specjalnych oraz wzmacnianiu obecności sojuszniczej w regionie.
-
Polski polityk pokazał amerykańskiemu dyplomacie szczątki rosyjskich dronów, które we wrześniu naruszyły polską przestrzeń powietrzną.
O swoim spotkaniu z amerykańskim dyplomatą szef MON poinformował za pośrednictwem platformy X. „Wielka współpraca zaczyna się od szczerej rozmowy” – czytamy we wpisie wicepremiera.
Lider PSL podkreślił, że o fundamencie polsko-amerykańskich relacji stanowi „stabilność, przewidywalność i wspólna odpowiedzialność za bezpieczeństwo”.
„Bezpieczeństwo i współpraca”. Kosiniak-Kamysz o szczegółach rozmowy z ambasadorem USA
Było to pierwsze oficjalne spotkanie Kosiniaka-Kamysza z nowym ambasadorem USA. Rose przybył do Polski pod koniec października, a na początku listopada prezydent Karol Nawrocki przyjął od niego listy uwierzytelniające.
Szef MON przekazał, że rozmawiał z amerykańskim dyplomatą o współpracy wojskowej, służb specjalnych i dalszym wzmacnianiu obecności sojuszniczej w regionie.
„Polska i USA mają ogromny potencjał do działania razem i będziemy go konsekwentnie wykorzystywać. Nasze relacje (polsko-amerykańskie – red.) nigdy nie były tak silne” – napisał lider PSL. Życzył też Rose’owi powodzenia w sprawowaniu swojej funkcji w Polsce.
Szef MON pokazał ambasadorowi USA szczątki rosyjskich dronów
„W siedzibie Służby Kontrwywiadu Wojskowego wraz z gen. Jarosławem Stróżykiem mogliśmy zobaczyć drony, które we wrześniu zagroziły bezpieczeństwu naszego kraju” – zaznaczył Kosiniak-Kamysz. Na platformie X udostępnił zdjęcia, na których widać, jak rozmawia z amerykańskim dyplomatą na tle zniszczonych dronów.
Wicepremier nawiązał do serii incydentów sprzed pond dwóch miesięcy. W nocy z 9 na 10 września Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że w trakcie nocnego ataku Federacji Rosyjskiej na Ukrainę polska przestrzeń powietrzna została wielokrotnie naruszona przez drony.
Potwierdzono obecność 21 rosyjskich maszyn, które spadły na polskie terytorium po tym, gdy skończyło im się paliwo lub zostały zestrzelone przez natowskie myśliwskie. Z relacji przedstawicieli Wojska Polskiego wynika, że część bezzałogowców było uzbrojonych w głowice bojowe.












