
-
Jacek Dobrzyński odpowiedział na zarzuty Mariusza Błaszczaka, wytykając mu opieszałość podczas incydentu z rosyjską rakietą w 2022 roku.
-
Dobrzyński krytykuje żądania dymisji ministrów Kierwińskiego i Siemoniaka w kontekście ostatnich aktów dywersji.
-
Prokuratura postawiła zarzuty dwóm obywatelom Ukrainy za akty dywersji na polskiej kolei, które podejrzewane są o powiązania z Rosją.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński odpowiedział w sieci na wcześniejsze komentarze byłego szefa MON Mariusza Błaszczaka.
Polityk PiS mówił, ż Marcin Kierwiński i Tomasz Siemoniak „powinni zostać natychmiast zdymisjonowani przez Tuska”. Jego wypowiedź ma związek z aktami dywersji, do których doszło w ostatnich dniach w Polsce.
Błaszczak mówił o dymisji ministrów. Dobrzyński odpowiada: Wystawia się pan na szyderstwo
„Ten wpis dedykuję ku pamięci wszystkim malkontentom, którzy atakują policjantów i funkcjonariuszy zarzucając im opieszałość. Panie ministrze Błaszczak, żądając dymisji ministrów Tomasza Siemoniaka i Marcina Kierwińskiego wystawia się pan na niesamowitą śmieszność i szyderstwo” – napisał Jacek Dobrzyński.
Dalej przypomniał incydenty sprzed trzech lat, kiedy na terenie naszego kraju spadła rosyjska rakieta.
„Życzliwie przypomnę, że Polacy musieli czekać prawie 150 dni na pana reakcję i działanie gdy 16 grudnia 2022 roku, w biały dzień, niezauważona rosyjska rakieta Ch-55 przeleciała pół Polski i spadła 16 kilometrów od centrum Bydgoszczy” – napisał.
„Jak donosiły media rakieta beztrosko uderzyła w ziemię dziewięć km od bydgoskiego lotniska, 13 km od Centrum Szkolenia Sił Połączonych NATO, a także ok. 20 km od zakładów Nitro-Chemu, należących do Polskiej Grupy Zbrojeniowej” – przypomniał Dobrzyński, oceniając, że „ówczesny rząd był niesamowicie głuchy i ślepy”.
Rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych nadmienił, że „dokładnie po 127 dniach, w sobotę 22 kwietnia 2023 roku, leżącą rakietę zauważyła osoba jeżdżąca konno po lesie”.
Błaszczak zabrał głos ws. aktów dywersji. Dobrzyński przypomniał incydent z 2022 roku
„Powiadomiona natychmiast policja na miejscu zjawiła się dopiero po weekendzie w poniedziałek 24 kwietnia. Akcja służb zakrojona na szeroką skalę i okryta wielką tajemnicą odbyła się dopiero w środę i czwartek 26 i 27 kwietnia gdy media podały informację, że spadł tam nieznany obiekt” – napisał dalej Jacek Dobrzyński, wciąż opisując wydarzenie sprzed dwóch lat.
Jak dodał, informację o rozbiciu się obiektu potwierdził następnego dnia minister sprawiedliwości dodając, że chodzi o „wojskowy obiekt powietrzny”.
„Po nim głos zabrało Ministerstwo Obrony Narodowej. Nie minister, tylko ministerstwo. Minister Błaszczak dalej milczał jak grób. Dopiero 11 maja postanowił zabrać głos w sprawie rakiety. W odczytanym oświadczeniu zarzucił gen. Piotrowskiemu złamanie procedury” – przekazał rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych.
„Taką mieliście wówczas szybkość i skuteczność drodzy obecni malkontenci, więc z tym obecnym waszym pouczaniem i wymądrzaniem się raczej bym się wstrzymał” – ocenił Dobrzyński.
Akty dywersji na kolei. Prokuratura przedstawiła zarzuty podejrzanym
Do aktów dywersji na trasie Warszawa – Dorohusk doszło w dniach 15 – 17 listopada. W wyniku eksplozji ładunku wybuchowego w miejscowości Mika na Mazowszu zniszczony został tor kolejowy.
Z kolei niedaleko stacji kolejowej Gołąb w województwie lubelskim pociąg musiał nagle hamować z powodu uszkodzonej linii kolejowej.
W sprawie wszczęto śledztwo, a prok. Przemysław Nowak, rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej przekazał, że podejrzanym przedstawiono zarzuty przeprowadzenia aktów dywersji o charakterze terrorystycznym na zlecenie Federacji Rosyjskiej. Domniemanymi sprawcami są dwaj obywatele Ukrainy – Ołeksandr K. oraz Jewhenij I.












