
-
Nicolas Maduro traci poparcie regionalnych sojuszników, co osłabia jego pozycję na arenie międzynarodowej.
-
W Ameryce Łacińskiej coraz więcej krajów odwraca się od reżimu wenezuelskiego, zwłaszcza po wyborach z 2024 r., uznawanych za sfałszowane.
-
Stany Zjednoczone nasilają presję na Wenezuelę, a Maduro przygotowuje armię do potencjalnego konfliktu z USA.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
„Nicolas Maduro wydaje się jeszcze bardziej osamotniony po porażce dwóch regionalnych sojuszników” – informuje CNN.
W sojuszniczym Hondurasie wstępne wyniki niedzielnych wyborów wskazują na zwycięstwo opozycji. Kandydatka Rixi Moncada, protegowana lewicowej prezydent Xiomary Castro, zajmuje dopiero trzecie miejsce w wyścigu prezydenckim i nie ma już szans na zwycięstwo wyborcze.
Choć głosy w tym środkowoamerykańskim kraju wciąż są liczone, wyścig zawęził się do dwóch kandydatów prawicy, którzy obiecali zerwanie kontaktów z Wenezuelą: Salvadora Nasralli i Nasry’ego Asfury – którego w zeszłym tygodniu oficjalnie poparł prezydent USA Donald Trump.
Z kolei w archipelagu Saint Vincent i Grenadyn premier Ralph Gonsalves, zagorzały zwolennik Maduro, przegrał wybory po prawie 25 latach sprawowania władzy. Krajem będzie teraz rządził centroprawicowy polityk Godwin Friday, którego partia zdobyła 14 z 15 miejsc w parlamencie.
Wyniki te, w połączeniu z wcześniejszymi zmianami politycznymi w Ameryce Łacińskiej, wskazują na odchodzenie tego regionu od popularnego niegdyś ruchu populistycznego znanego jako chavizm. Określenie to powstało za czasów prezydentury Hugo Chaveza, który zmarł w trakcie urzędowania w 2013 roku. Bezpośrednim kontynuatorem jego polityki jest Nicolas Maduro.
Ameryka Środkowa i Karaiby. Rządy odchodzą od Wenezueli
Jak podkreśla CNN, nawet kraje rządzone przez lewicowych lub centrolewicowych przywódców – takie jak Brazylia, Chile, Meksyk czy Kolumbia – ograniczyły swoje powiązania z Wenezuelą rządzoną przez Maduro, zwłaszcza po kontrowersyjnych wyborach z 2024 roku. Maduro został ogłoszony zwycięzcą w walce o reelekcję, mimo dowodów wskazujących na fałszerstwa wyborcze.
W ostatnich latach pozostałe kraje Ameryki Łacińskiej – takie jak Argentyna, Ekwador, Salwador czy Boliwia – przesunęły się na prawo, oddalając się od reżimu Maduro.
Relacje z Brazylią wahały się od przyjaznych po antagonistyczne. Za lewicowych rządów Luli da Silvy (2003-2010) i Dilmy Rousseff (2010-2016) stosunki z Caracas kwitły, ale osłabły za czasów prawicowych rządów Michela Temera i Jaira Bolsonaro, skrajnie prawicowego sojusznika Trumpa. Relacje uległy polepszeniu trzy lata temu, gdy Lula da Silva powrócił do władzy – choć nie na tym samym poziomie co wcześniej.
Wenezuela. Kuba i Nikaragua jedynymi sojusznikami
Jak podaje CNN, jeśli sytuacja w regionie przerodzi się w poważniejszy konflikt, Wenezuela będzie miała jedynie garstkę sojuszników. Mało prawdopodobne, aby którykolwiek z nich okazał się przydatny.
Kuba, wieloletni przeciwnik Stanów Zjednoczonych, jest wiernym sojusznikiem Wenezueli od czasu, gdy Chavez doszedł do władzy, i pozostaje nim do dziś.
Minister spraw zagranicznych Bruno Rodriguez powiedział CNN pod koniec września, że Kuba „w pełni i całkowicie popiera” rząd Wenezueli. Zapytany jednak, czy Hawana odpowiedziałaby na atak USA na ten kraj, minister unikał bezpośredniej odpowiedzi. – To hipotetyczny scenariusz. Kiedy poinformuje mnie pan o interwencji wojskowej USA, dam panu znać – odpowiedział.
Innym sojusznikiem Wenezueli jestNikaragua – mały kraj Ameryki Środkowej, na którego czele stoi Daniel Ortega. Kontrowersyjny prezydent od dawna jest oskarżany o łamanie praw człowieka, czemu stanowczo zaprzecza.
W ostatnim czasie jednak Ortega nie zabierał głosu w sprawie Wenezuei i nie zaoferował Maduro żadnej pomocy. Pod koniec września potępił jednak amerykańską ekspansję wojskową na Karaibach, twierdząc, że Waszyngton próbuje „przejąć wenezuelską ropę, fabrykując historię o przemycie kokainy”.
USA-Wenezuela. „Donald Trump nie wyklucza żadnej opcji”
Napięcia między USA a Wenezuelą eskalowały do zwiększonej presji i gróźb wobec Maduro, który jest oskarżony przez Waszyngton o związki z kartelem narkotykowym Cartel de los Soles. W listopadzie został on uznany przez władze USA za organizację terrorystyczną. W ubiegłym tygodniu Trump zapowiedział, że armia USA będzie przeprowadzać ataki lądowe przeciwko handlarzom narkotyków.
W poniedziałek rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt powiedziała, że Trump nie wyklucza żadnej opcji w odniesieniu do władz w Caracas. Potwierdziła też doniesienia o tym, że w Białym Domu dojdzie tego dnia do narady na temat Wenezueli z udziałem czołowych przedstawicieli administracji, w tym sekretarza stanu Marco Rubio i przewodniczącego Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, gen. Dana Caine’a.
Wenezuela. Nicolas Maduro mobilizuje armię
Tymczasem Nicolas Maduro wezwał w poniedziałek żołnierzy Oddziałów Boliwariańskich do „obrony ojczyzny i pokoju” wobec „zagrożenia ze strony sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych, obecnych na Morzu Karaibskim„.
Decyzja o utworzeniu tych oddziałów jest jednym z elementów przygotowań rządu Maduro do spodziewanego ataku wojskowego USA na Wenezuelę. Przeświadczenie o tym, że może to nastąpić, sprawiło, że wiele zagranicznych linii lotniczych, w tym przewoźnicy amerykańscy, hiszpańska Iberia, kolumbijska Avianca czy Turkish Airlines, ogłosiło 21 listopada zawieszenie lotów do Wenezueli „ze względów bezpieczeństwa” lub „z powodu potencjalnych zagrożeń w regionie”.
Na lotnisku w Caracas wciąż lądują jedynie samoloty linii lotniczych niektórych krajów Ameryki Łacińskiej.
Prezydent USA Donald Trump powiedział Nicolasowi Maduro, że ma tydzień na ucieczkę z kraju wraz z rodziną. Odmówił amnestii dla niego i jego otoczenia – poinformowała przed kilkoma dniami agencja Reutera. Po wygaśnięciu terminu w piątek, Trump ogłosił zamknięcie przestrzeni powietrznej nad Wenezuelą.
-
Egzotyczny kraj niebezpieczny dla turystów. MSZ ostrzega Polaków
-
Sytuacja na Karaibach eskaluje. Sojusznik dyktatora oskarża USA












