
-
Współpraca prezydenta Karola Nawrockiego z rządem Donalda Tuska jest napięta z powodu różnic politycznych i osobistych uprzedzeń.
-
Największe spory dotyczą polityki zagranicznej, nominacji sędziowskich i oficerskich oraz kwestii koordynacji działań.
-
Kluczowym problemem pozostaje brak zaufania i wzajemne oskarżenia o złą wolę, co utrudnia wypracowanie kompromisu.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Od momentu zwycięstwa Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich wiadomo było, że jego współpraca z rządem i samym premierem Donaldem Tuskiem będzie trudna, a nawet bardzo trudna. Donald Tusk na finiszu kampanii prezydenckiej osobiście zaangażował się bowiem w walkę z Karolem Nawrockim, oskarżając go o najgorsze rzeczy. Obecny prezydent oczywiście doskonale to wszystko zapamiętał.
Karol Nawrocki i Donald Tusk. Różnice polityczne i osobiste uprzedzenia
Już na starcie wiadomo było, że nie da się bezkolizyjnie poukładać wzajemnych relacji obu polityków. Zarówno ze względów różnic politycznych, jak i czysto osobistych uprzedzeń.
Kryzysów, wynikających z braku współpracy i koordynacji działań mieliśmy w minionym półroczu aż nadto, by z sentymentem wspominać „szorstką przyjaźń” Aleksandra Kwaśniewskiego i Leszka Millera czy niełatwą, jak się jeszcze chwilę temu wydawało, kohabitację Andrzeja Dudy z Donaldem Tuskiem.
Teraz obie strony tkwią w otwartym i często naprawdę ostrym sporze, co miało swoje apogeum, gdy spotkania na zaproszenie prezydenta odmówili szefowie służb specjalnych, za co niejako w odpowiedzi prezydent odmówił awansów oficerskich w służbach.
Więcej o sporze o nominacje oficerskie czytaj tutaj oraz tutaj.
-
Siemoniak zareagował po słowach Nawrockiego. Stanął w obronie szefów służb
-
Nawrocki wezwał szefów służb. „Czekam na przeprosiny”
To znaczy, że podobnie jak Andrzej Duda nie uznaje kwestionowania statusu tzw. neosędziów oraz podobnie jak Andrzej Duda stoi na stanowisku, że niektórych wskazywanych przez MSZ osób, jak choćby Bogdana Klicha, wyznaczonego do ambasady w Waszyngtonie, nie mianuje na stanowiska ambasadorskie.
Rozmowy z Trumpem w sprawie pokoju w Ukrainie
Tarć mniejszych i większych było między rządem i Pałacem tak wiele, że obie strony okopały się na swoich pozycjach, wytykając sobie nawzajem złą wolę i brak chęci do współpracy.
Czy w nadchodzącym roku ma się to szansę zmienić?
– Tak się złożyło, wszyscy wiecie dlaczego, że administracja prezydenta Trumpa preferuje kontakty z prezydentem. W Europie rząd jest oczywiście uznawany za głównego partnera. Wyciągnijmy z tego wnioski i musimy bardzo precyzyjnie koordynować nasze działania – mówił na ostatnim w mijającym roku posiedzeniu rządu Donald Tusk.
– Nie ma tutaj miejsca na żadne pretensje, to jest kluczowa sprawa dla bezpieczeństwa Polski (…) Najważniejsze jest, żebyśmy skutecznie koordynowali wszystkie działania w wymiarze międzynarodowym – stwierdził premier.
– Premier Donald Tusk sam pozbawił się możliwości rozmów z obecną administracją amerykańską. Dzisiaj Amerykanie po prostu nie chcą z nim rozmawiać. Dla nich partnerem do rozmów jest Karol Nawrocki i Pałac Prezydencki, a nie rząd – wyjaśniał Interii prezydencki minister Marcin Przydacz.
-
Sikorski wypomniał Nawrockiemu ruch sprzed lat. „Ja bym nie pojechał”
-
Polacy ocenili ruch Nawrockiego. W sondażu dominuje jedna odpowiedź
Co z tą koordynacją działań? Obie strony zarzucają sobie złą wolę
Nasi rozmówcy z Pałacu wielokrotnie na przestrzeni ostatnich miesięcy narzekali na to, że to rząd nie chce współpracy z prezydentem. Tyle że dokładnie tej samej treści zarzuty można usłyszeć ze strony rządowej.
– Te spory, ten brak koordynacji, jest szkodliwy dla państwa polskiego. Rząd od początku kadencji pana prezydenta, od sierpnia, starał się o wypracowanie normalnych zasad komunikacji – narzekał niedawno w Polsat News Marcin Bosacki, wiceszef MSZ. – Kolegom z PiS niespecjalnie zależy na państwowym układaniu współpracy. Bardziej im zależy na PR i uzyskiwaniu punktów medialnych – dodawał.
Pałac z kolei zarzuca rządowi, że nie informuje prezydenta o swoich działaniach, celowo próbując wyeliminować prezydenta z polityki zagranicznej.
– Relacje z Donaldem Trumpem i fakt, że administracja amerykańska konsekwentnie odmawia zapraszania polskiego premiera do stołu sprawiają, że rząd powinien zrewidować swoje nastawienie i postępowanie. Bo w ten sposób daleko nie zajedziemy – uważa nasz rozmówca z Pałacu Prezydenckiego.
-
Prezydent wprowadza zmiany. Chodzi o flagę nad Pałacem Prezydenckim
-
Padło pytanie o prezydenta. Czarzasty: Jak zobaczę jakikolwiek gest
Podczas ostatniego w tym roku posiedzenia rządu premier Donald Tusk zapowiedział także, że chce się pilnie spotkać z prezydentem, aby spróbować zażegnać spór o nominacje oficerskie, który napsuł obu stronom sporo krwi.
– Będę liczył na pilne spotkanie z panem prezydentem – zapowiedział także we wtorek podczas ostatniego w 2025 roku posiedzenia rządu Donald Tusk. Premier wskazał, że zwrócił się do Tomasza Siemoniaka i Władysława Kosiniaka-Kamysza, by również i oni przeprowadzili rozmowę z Karolem Nawrockim na temat zakończenia sporu dotyczącego nominacji oficerskich.
Brak zaufania głównym problemem w relacjach rząd-prezydent
Czy to może być zwiastun poprawy relacji, a przynajmniej chwilowego zawieszenia broni między małym i dużym pałacem w związku z sytuacją międzynarodową, w jakiej się aktualnie znajdujemy?
Politycy z otoczenia Karola Nawrockiego nie mają na to wielkich nadziei. Ich zdaniem, zapowiedzi współpracy i porozumienia to standardowa gra w wykonaniu premiera Tuska. Przekonują, że i tak nic z tego nie wyjdzie, a na koniec premier zrzuci winę na prezydenta. I że w podobny sposób rozgrywał niegdyś Lecha Kaczyńskiego.
Porównania do tamtej kohabitacji dużo mówią o podstawowym problemie w relacjach między oboma ośrodkami. To brak elementarnego zaufania. Każda ze stron działa w poczuciu, że ci drudzy chcą ich ograć i oszukać dla chwilowego efektu medialnego. I każda ze stron oskarża o to tę drugą. Trudno w takich warunkach, by się na coś „po cichu” umówić, a tak to powinno w wielu sprawach wyglądać.
Na ten brak zaufania składają się zarówno duże sprawy, jak i te całkiem małe. Wśród dużych kluczowe są prezydenckie weta, na które utyskuje rząd. Druga strona narzeka z kolei na mrożenie prezydenckich projektów ustaw i brak konsultacji rządowych ustaw przed ich wysłaniem do podpisu prezydenta.
Oczywiście publicznie nikt się nie przyzna do celowości tych działań, ale nieoficjalnie obie strony są przekonane, że nie ma mowy o przypadku.
Relacje rząd-prezydent. Co przyniesie nowy rok?
– Prezydent poczuwa się do silniejszej i „świeższej” legitymacji, lecz przecież nie ma się co spodziewać, że rząd skapituluje przed kimś, kto nie ma realnej władzy, nawet we własnym obozie nic nikomu nie może narzucić. Stąd pytanie, jak długo można ciągnąć taką przepychankę – zastanawiał się ekspert.
I dopowiadał: – Mam taką tezę, że zadaniem rządzących jest walka z problemami, a zadaniem opozycji walka z innymi politykami, w szczególności z rządem. Tu kluczowe jest pytanie – czy prezydent po wygranych wyborach należy do tych, co w Polsce rządzą, czy są w opozycji? Z kolei jeżeli rząd zapomina o walce z problemami, a zajmuje się walką z przeciwnikami, to za chwilę jest w opozycji. O tym się przekonał PiS i o tym może się przekonać za chwilę KO.
-
Kaczyński zdeklasowany. Badanie sugeruje słabnące wpływy lidera PiS
-
Polska w uścisku zimy. Pogoda da do wiwatu, są ostrzeżenia IMGW












