
W skrócie
-
Prezydent Łotwy oraz premier Danii zdecydowanie odrzucają sugestie Donalda Trumpa dotyczące przejęcia Grenlandii przez USA.
-
Duńska premier podkreśla, że Grenlandia jest integralną częścią Królestwa Danii i obowiązują ją gwarancje NATO.
-
Wpis na temat Grenlandii opublikowany w mediach społecznościowych przez żonę doradcy Trumpa wywołał oburzenie w Danii i Grenlandii.
„Dania jest silną demokracją i zaufanym sojusznikiem w NATO. Grenlandia jest integralną częścią Królestwa Danii” – napisał we wpisie opublikowanym na platformie X prezydent Łotwy Edgars Rinkēvičs.
Łotewski przywódca zareagował w ten sposób na niedawne słowa prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa. Został on zapytany, czy operacja w Wenezueli, powinna być sygnałem dla Grenlandii, że USA są gotowe użyć siły zbrojnej do swoich celów.
– Sami muszą to stwierdzić. Naprawdę nie wiem. Zdecydowanie jednak potrzebujemy Grenlandii. Potrzebujemy jej do celów obronnych – stwierdził amerykański polityk.
Grenlandia. Prezydent Łotwy reaguje na słowa Donalda Trumpa
„Rozumiejąc uzasadnione potrzeby bezpieczeństwa USA, wierzę, że można je rozwiązać w bezpośrednim dialogu między Danią a USA, w ramach wspólnej obrony” – zaznaczył Rinkēvičs.
„Muszę powiedzieć to bardzo jasno Stanom Zjednoczonym: nie ma absolutnie żadnego sensu mówić o tym, że USA powinny przejąć Grenlandię. Stany Zjednoczone nie mają prawa anektować żadnego z trzech krajów należących do Wspólnoty Królestwa” – napisała.
Duńska polityk podkreśliła, że jej kraj jest członkiem NATO i w związku z tym dotyczą go gwarancje bezpieczeństwa Sojuszu, a także ma podpisaną umowę obronną z USA, która „daje Stanom Zjednoczonym szeroki dostęp do Grenlandii”.
Donald Trump: Potrzebujemy Grenlandii. Jest stanowcza odpowiedź
Wcześniej oburzenie mieszkańców Danii i Grenlandii wzbudził wpis opublikowany w mediach społecznościowych przez Katie Miller – żonę Stephena Millera, szefa gabinetu Trumpa.
Zamieściła ona na swoim profilu grafikę przedstawiającą Grenlandię pomalowaną na kolory amerykańskiej flagi z podpisem „niedługo”.
„Nasz kraj nie jest na sprzedaż, a o naszej przyszłości nie będą decydować posty w mediach społecznościowych” – zareagował premier Grenlandii Jens-Frederik Nielsen.
Polityk podkreślił, że stosunki międzynarodowe nie są budowane „na symbolicznych gestach, które podważają nasz status i nasze prawa”, a wpis Miller „nie jest powodem do zmartwień„.












