
-
Premier Donald Tusk zdecydował o zakończeniu prac nad projektem ustawy zwiększającej uprawnienia Państwowej Inspekcji Pracy.
-
Ustawa budziła kontrowersje w rządzie, a Tusk uznał, że nadmierne kompetencje inspektorów mogą zaszkodzić firmom.
-
Posłowie Lewicy, jak Andrzej Szejna, krytykują decyzję premiera jako niekorzystną dla pracowników i walki o bardziej sprawiedliwe warunki pracy.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Wokół dokumentu podczas obrad rządu miała rozpętać się kłótnia. Tak więc szefowa MRPiPS usłyszała, iż zapisy w proponowanej ustawie o Inspekcji muszą być zmienione. Z kolei kierująca Rządowym Centrum Legislacji na łamach money.pl potwierdziła, że projekt został odesłany z powrotem do ministerstwa i rząd na razie się nim nie zajmuje. – To będzie jeden z kluczowych problemów na początku 2026 roku dla koalicji rządowej – przewidywał Marcin Fijołek.
Nowe informacje o dalszych losach ustawy o PIP przekazał we wtorek Donald Tusk.
– Słyszałem legendy na temat przebiegu Rady Ministrów w sprawie tych specjalnych uprawnień Państwowej Inspekcji Pracy – rozpoczął premier, odnosząc się do medialnych doniesień w tej sprawie.
PIP miał dostać większe uprawnienia. Tusk podjął decyzję, „sprawa zamknięta”
– Jednym z pomysłów, jaki pojawił się w resorcie pracy, było wyposażenie Państwowej Inspekcji Pracy w dużo większe kompetencje. Tak, aby urzędnik państwowy mógł decydować o tym, jaka ma być umowa między pracodawcą a pracobiorcą – wyjaśnił szef rządu.
Donald Tusk przyznał, że miał negatywną opinię na temat proponowanych przez resort pracy zmian. – Uważam, że przesadna władza dla urzędników, którzy będą decydować o tym, jak się kto zatrudnia, byłaby bardzo destrukcyjna dla bardzo wielu firm. Mogłaby także oznaczać utratę pracy dla wielu ludzi. Tak wynika z mojej analizy – podkreślił.
Premier potwierdził, że na Radzie Ministrów podczas dyskusji o zmianach w ustawie o PIP panowały „uzasadnione emocje”. – Podjąłem decyzję, żeby nie kontynuować pracy nad tego typu reformą. Sprawę z mojego punktu widzenia uważam za zamkniętą – zakończył.
Ustawa Lewicy bez poparcia Tuska. Szejna: To nie jest dobra wiadomość
O wypowiedź Donald Tuska był pytany w programie „Debata Gozdyry” na antenie Polsat News poseł Nowej Lewicy Andrzej Szejna. – To nie jest dobra wiadomość i to nie jest dla lewicy dobra odpowiedź – rozpoczął.
Jak dodał Szejna, projekt ustawy zwiększającej uprawnienia PIP był „odpowiedzią na niesprawiedliwe warunki funkcjonowania na rynku pracy”. – To jest pozostawienie furtki dla tych przedsiębiorców, którzy chcieliby nadużywać różnych innych form zatrudnienia wtedy, kiedy pracownicy chcieliby mieć stabilną umowę o pracę – tłumaczył.
Andrzej Szejna podkreślił, że projekt ustawy o PIP zakładał, że kontrole w przedsiębiorstwach odbywałyby się tylko na wniosek pracownika lub grupy pracowników. – Kontrola nie odbywałaby się na widzimisię Państwowej Inspekcji Pracy – zaznaczył. Zaś od decyzji obowiązywałoby odwołanie do sądu pracy.
-
„Żaden członek NATO nie może grozić innemu”. Tusk jasno ws. Grenlandii
-
„Inaczej jesteśmy skończeni”. Donald Tusk apeluje













