
Jak informował IMGW, odnotowana w Warszawie pokrywa śnieżna grubości 23 cm jest największa od 13 lat. „Ostatni raz tak wysoka pokrywa śnieżna w Warszawie była notowana w styczniu 2013” – wskazał instytut, informując przy tym, przekłada się to na 26 litrów wody na każdy metr kwadratowy powierzchni.
Poza szczytami gór znaczną pokrywę śnieżną mamy także na północy kraju: ponad 20 cm w okolicy Koszalina i na Suwalszczyźnie, aż 40 cm w rejonie Olsztyna i 45 cm w Mławie. Kolejne dni mogą przynieść ostry mróz i opady śniegu w niektórych regionach.
Daleko do zimy stulecia
Chociaż opady śniegu z ostatniego tygodnia wywołały sporo problemów – szczególnie na drogach – oraz przyciągnęły wiele uwagi, to w takiej osłonie zimy nie ma nic niezwykłego.
Bardzo daleko nam do „zimy stulecia” z roku 1979, kiedy w niektórych regionach Polski pokrywa śnieżna sięgnęła 90-100 cm.
Także to, że większość Polski jest pokryta śniegiem na początku stycznia, nie powinno dziwić. Jak pokazują dane satelitarne, to – poza krótkim powiewem zimy pod koniec listopada – pierwszy taki moment w tym roku.
Nawet obecnie, w dobie zmiany klimatu – która oznacza, że spada liczba mroźnych i śnieżnych dni – takie okresy zdarzają się przynajmniej przez kilka dni każdej zimy. Zimy 2024/2025 i 2023/2024 przyniosły nam takie okresy pokrywy śnieżnej utrzymującej się na niemal całym obszarze Polski.
Ostatnim sezonem z niemal zupełnie bezśnieżną zimą był 2019/2020, kiedy w żadnym momencie pokrywa śnieżna nie zajmowała więcej niż 40 proc. powierzchni kraju.
Jak zwrócił uwagę we wpisie na portalu X(Twitter) prof. Chojnicki z Pracowni Bioklimatologii UPP, pod względem temperatury pierwsze dni stycznia w Polsce nie były zupełnie normalne, a nawet… nieco powyżej średniej wieloletniej. Zatem także pod względem temperatury nie ma mowy o wyjątkowo ostrej zimie.
„Zmiana klimatu nie zatrzymała się. Wciąż przesuwamy nasz system ziemski ku ziemi cieplarnianej. A w Polsce? Po prostu mamy zimę” – napisał naukowiec.
Bezśnieżna zima sprzyja suszy
Śnieżna zima ma duże znaczenie dla polskich zasobów wodnych, a obserwowane coraz częściej zimy bez utrzymującej się długo pokrywy śnieżnej wzmagają zagrożenie suszą.
Jak wskazał IMGW, utrzymująca się w okolicy Warszawy pokrywa śnieżna o grubości 23 cm przekłada się na zawartość wody w śniegu w okolicach 26 litrów wody na każdy 1 m² powierzchni.
Taka woda w utrzymującej się do przedwiośnia pokrywie śnieżnej stanowi zapas wody, stopniowo uwalniany w czasie, gdy zaczyna się wegetacja roślin. Do tego pokrywa śnieżna chroni grunt przed silnymi mrozami oraz ogranicza parowanie.
Gdy przez większość lub nawet cały okres zimy mamy odsłonięta ziemię i opady deszczu zamiast śniegu, woda spływa do rzek i morza, a w wiosnę wchodzimy z ryzykiem suszy.












