Polska wygrała United Cup 2026. Triumf tenisowej reprezentacji w Sydney – Tenis – Sport Wprost


Kto nie oglądał tego, co w ostatnich dniach działo się na tenisowych kortach w Sydney, z pewnością może żałować. Tenisowa reprezentacja Polski pokazała bowiem, jak wygląda skuteczna walka z najlepszymi na świecie – ostatecznie pokazując, kto rządzi. A fakty są takie, że to był trzeci finał dla polskiego teamu z rzędu i wreszcie zwycięski!

United Cup 2026: Reprezentacja Polski z tytułem! Horror ze Szwajcarią


Historia sukcesu rozpoczęła się w ostatni poniedziałek (tj. 5 stycznia). Wówczas polski zespół rozpoczął rozgrywki grupowe, które przeszedł praktycznie suchą stopą. Ma początek wygrana 3:0 z Niemcami, czyli zwycięzcami z edycji 2024. Wtedy to niemiecki zespół wygrał z Polską, więc przy okazji nadarzyła się sposobność do skutecznego rozliczenia rachunków z przeszłości. Swoje singlowe mecze wygrał powracający do gry po 208 dniach przerwy Hubert Hurkacz oraz Iga Świątek. A do tego jeszcze mikst, w zestawie Katarzyna Kawa i Jan Zieliński. Duet, który jak się miało później okazać, był kluczowy w drodze do końcowego triumfu w turnieju.


Drugie starcie grupowe to sukces z Holandią, tym razem 3:0 z tylko jednym straconym setem. W ćwierćfinale czekali już gospodarze, czyli Australia. Tutaj skończyło się na pierwszym thrillerze, bo wygranej 2:1 – z kluczowym triumfem wspomnianego miksta. Swój mecz w singlu przegrał Hurkacz, choć bitwa z Alexem De Minaurem, czyli numerem 6 na światowych listach, była naprawdę imponująca i trzymająca w napięciu.


W półfinale Polska trafiła na USA. Czyli bezpośredni rewanż za poprzednią edycję United Cup. W roku 2025 skończyło się na wyniku 2:0, po porażkach zarówno Świątek, jak i Hurkacza w singlu. Rywale? Dokładnie ci sami, co przed rokiem.


„Hubi” wziął rewanż na Taylorze Fritzu, wygrywając w edycji 2026 w dwóch setach, zakończonych tie-breakami – w których rywal ugrał jednak łącznie zaledwie trzy punkty. Powodów do zadowolenia nie miała za to Świątek, która ponownie przegrała z Coco Gauff. Wliczając dwie przegrane w United Cup (tj. 2025 i 2026), łącznie to już czwarta z rzędu porażka Polki z Amerykanką. Ponownie jednak to mikst dał sukces reprezentacji Polski, ponownie Kawa i Zieliński nie pozostawili złudzeń USA. Skończyło się więc na 2:1.


I wreszcie finałowe starcie. Przeciwnikiem Szwajcaria, debiutująca w finale United Cup. Kapitanem legendarny Stan Wawrinka, co ciekawe, ciągle czynny singlista. Mający 40 lat tenisista wyszedł zresztą do gry w meczu z Hurkaczem. Wrocławianin jednak wygrał, choć po trudnej bitwie w trzech setach. „Hubi” uratował zresztą polski zespół, bo gdyby nie jego wygrana, skończyłoby się na 0:2 i zamknięciu finału.


Wcześniej przegrała bowiem Świątek – tym razem z Belindą Bencić. Szwajcarka w United Cup prezentowała się kapitalnie. Grała zarówno w singlu, jak i w mikście. Po meczu ze Świątek mogła się pochwalić bilansem 9:0 tygodniowego pobytu w Australii.


Dziesiątej wygranej jednak Bencić nie dopisała do swojego konta. Po raz trzeci w decydującym meczu, a po raz piąty łącznie – mikst Katarzyna Kawa i Jan Zieliński – nie dał się pokonać. Warto dodać, że swoje dołożył również kapitan polskiego zespołu Mateusz Terczyński, zdecydowanie stawiając na taki zestaw miksta. W poprzednich edycjach najczęściej w duecie grali bowiem Świątek i Hurkacz. Tym razem została jednak podjęta słuszna decyzja, że doświadczenie Kawy i zwłaszcza Zielińskiego (wielkoszlemowy mistrz w grze podwójnej), zaprocentuje. I tak właśnie było.


Warto dodać, że w zespole powołanym przez Terczyńskiego byli również Katarzyna Piter i Daniel Michalski. Istotne jest bowiem to, że reprezentacja Polski wyglądała, jak prawdziwy zespół. Co zresztą nie jest żadną niespodzianką, choćby historia ze słynnym talizmanem – dmuchanym flamingiem o imieniu „Flammy” – to tylko jeden z elementów, tworzących ten świetny team.


A Polska może dopisać piękną kartę w historii United Cup. Po raz ostatni tego typu sukces, choć w zupełnie innej formule, to zwycięstwo w Pucharze Hopmana z 2015 roku. Polski zespół ograł wówczas duet z USA 2:1, a drużyny tworzyli: Agnieszka Radwańska i Jerzy Janowicz oraz Serena Williams i John Isner.

Udział