
W skrócie
-
Potężna fala meteotsunami niespodziewanie uderzyła w plażę w Argentynie, zabijając jedną osobę i raniąc co najmniej 35 innych – podały lokalne media.
-
Zjawisko miało wywołać ogromny szok wśród plażowiczów – fala osiągnęła kilka metrów wysokości, a woda gwałtownie się cofnęła przed uderzeniem.
-
Eksperci wyjaśniają, że meteotsunami wywoływane jest nagłymi zmianami pogody, a nie trzęsieniem ziemi, ale rzadko osiąga taką skalę.
– Zginęła jedna osoba, młody mężczyzna. Prawdopodobnie został zepchnięty przez wodę i uderzył o skały. Inna osoba miała atak serca. Jest też 35 osób z lekkimi obrażeniami – powiedział stacji TN szef obrony cywilnej prowincji Buenos Aires Fabian Garcia.
Świadkowie podkreślali, że potężna fala nadeszła niespodziewanie, zaskakując turystów wypoczywających na zatłoczonej plaży.
– Nigdy nie widziałem czegoś takiego – powiedział ratownik Maximiliano Preenski, który uczestniczył w wyciągania poszkodowanych na brzeg.
Kilkumetrowa fala u wybrzeży Argentyny. Czym jest meteotsunami?
Według TN fala miała około pięciu metrów wysokości. Meteorolożka Marina Fernandez oceniła, że był to przypadek tzw. meteotsunami, czyli potężnej fali przypominającej tsunami, ale wywołanej zjawiskami pogodowymi, a nie trzęsieniem ziemi.
– Na brzegu było wielu ludzi. Morze się na kilka minut cofnęło, a potem nadeszła gigantyczna fala i porwała wszystko. Zabrała parasole, ludzi na brzegu, leżaki – relacjonowała dziennikarka Sofia Gimenez, która była świadkiem tego wydarzenia.
– Ratownicy nie dawali sobie rady – dodała Gimenez.
„Niemal jak mur”. Nietypowe zjawisko na oceanie
Argentyński dziennik „La Nacion” podał relacje innych świadków zdarzenia. Jak opisywali, woda morska nagle zaczęła się gwałtownie cofać od brzegu, a fala, która potem nadeszła, wyglądała „niemal jak mur„. „Wśród obecnych na plaży panowało poruszenie i szok” – opisuje medium.
Podobne zjawisko miało wystąpić także w innym rejonie Mar del Plata. „Morze cofnęło się o kilka metrów od wybrzeża i nastąpiła gwałtowna powódź” – podaje lokalna gazeta.
Oceanograf Walter Dragani w rozmowie z dziennikarzami „LN” stwierdził, że zwykle tego typu zjawiska powodują tworzenie się fal o wysokości ok. 30 cm. Natomiast to, co stało się na Atlantyku, należało do zdarzeń nietypowych.












