
-
Sekretarz skarbu USA Scott Bessent został zapytany o różnice między planowaną aneksją Grenlandii przez USA a rosyjskim zajęciem Krymu.
-
Stany Zjednoczone grożą nałożeniem ceł na państwa europejskie sprzeciwiające się planom wobec Grenlandii, uzasadniając je względami geopolitycznymi i bezpieczeństwem narodowym.
-
Wypowiedzi przedstawicieli USA spotkały się z krytyką ze strony europejskich sojuszników oraz niektórych polityków amerykańskich.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Sekretarz Skarbu USA Scott Bessent został zapytany w amerykańskiej telewizji, czy ewentualna aneksja Grenlandii przez Stany Zjednoczone różniłaby się w jakikolwiek sposób od nielegalnego przejęcia Krymu przez Rosję.
Pytanie padło w programie „Meet the Press” stacji NBC News. W rozmowie mówiono o coraz ostrzejszej retoryce prezydenta Donalda Trumpa wobec autonomicznego terytorium należącego do Danii.
Dziennikarz porównał zakusy Trumpa do zajęcia Krymu. Bessent odpowiada
Bessent odpowiedział, że „Europejczycy zrozumieją”, iż działania administracji Trumpa byłyby – w jego ocenie – korzystne nie tylko dla USA, ale także dla samej Grenlandii i całej Europy.
Człowiek z administracji Trumpa nie odniósł się jednak bezpośrednio do kwestii legalności takiego kroku ani do analogii z rosyjską aneksją Krymu w 2014 roku.
Wypowiedź sekretarza skarbu wpisuje się w szerszą narrację Białego Domu, który argumentuje, że Stany Zjednoczone potrzebują pełnej kontroli nad Grenlandią ze względów bezpieczeństwa narodowego.
Sam Trump wielokrotnie podkreślał strategiczne znaczenie wyspy i deklarował, że USA będą jej bronić „tak czy inaczej”.
Cła na Europę. Waszyngton wiąże handel z losem Grenlandii
Trump ogłosił, że od 1 czerwca cła wzrosną do 25 proc., jeśli nie dojdzie do porozumienia w sprawie zakupu wyspy.
Sekretarz skarbu tłumaczył, że prezydent USA korzysta z ustawy o międzynarodowych nadzwyczajnych uprawnieniach gospodarczych (IEEPA), która pozwala regulować import w sytuacjach kryzysowych. Zapytany, jaki stan wyjątkowy uzasadnia takie działania, odpowiedział, że chodzi o „uniknięcie przyszłego stanu wyjątkowego„.
– To strategiczna decyzja prezydenta. Decyzja geopolityczna, w której może on wykorzystać potęgę gospodarczą USA, aby uniknąć wojny – mówił Bessent.
Zapowiedzi ceł zbiegły się w czasie z oczekiwanym orzeczeniem Sądu Najwyższego USA w sprawie legalności wykorzystywania ustawy IEEPA do nakładania restrykcji handlowych. W reakcji na działania Waszyngtonu ambasadorowie państw Unii Europejskiej przeprowadzili w niedzielę „nadzwyczajne spotkanie”.
Czy USA przejmą Grenlandię siłą? Kongres mówi o „sytuacji wyjątkowej”
Pytany o możliwość użycia siły militarnej wobec Grenlandii Bessent stwierdził, że nie rozmawiał na ten temat z prezydentem. Jednocześnie zapewnił, że Stany Zjednoczone pozostaną członkiem NATO, nazywając pytania o wybór między Sojuszem a Grenlandią „fałszywą alternatywą„.
Słowa sekretarza skarbu wywołały jednak sprzeciw także na amerykańskiej scenie politycznej. Republikański senator Rand Paul ocenił, że nie istnieje żaden realny stan wyjątkowy uzasadniający nadzwyczajne działania wobec Grenlandii.
– Ogłaszanie stanu wyjątkowego po to, by zapobiec sytuacji wyjątkowej, prowadzi do niekończącego się kryzysu – ostrzegał.
Tymczasem Grenlandia, Dania oraz europejscy sojusznicy konsekwentnie odrzucają argumentację Białego Domu. Krytycy Trumpa wskazują, że próby wymuszania decyzji gospodarczych i politycznych wobec sojusznika z NATO mogą podważyć wiarygodność Stanów Zjednoczonych na arenie międzynarodowej.
-
Trump robi grunt pod zakup Grenlandii. Europa? Podbija stawkę dla Ameryki
-
„Niedopuszczalne”, „odpowiemy”. Europa reaguje na groźby Trumpa











