
Powodem zerwania relacji z Czarzastym, jak napisał Rose na X, są jego „oburzające i nieuzasadnione obelgi pod adresem prezydenta Trumpa”, które – w jego odczuciu – „stały się poważną przeszkodą” dla „doskonałych relacji” z premierem Tuskiem i jego rządem. „Nie pozwolimy nikomu szkodzić stosunkom polsko-amerykańskim ani okazywać braku szacunku Donaldowi Trumpowi, który tak wiele uczynił dla Polski i narodu polskiego” – dodał Rose.
Wpis amerykańskiego dyplomaty to zapewne reakcja m.in. na poniedziałkowe oświadczenie Czarzastego, w którym marszałek uzasadniał brak poparcia dla starań Izby Reprezentantów USA i izraelskiego Knesetu o przyznanie Pokojowej Nagrody Nobla dla prezydenta Donalda Trumpa. – Nie poprę wniosku o Nobla dla prezydenta Trumpa, bo na niego nie zasługuje – mówił Czarzasty, wytykając amerykańskiemu przywódcy m.in. destabilizowanie sytuacji w NATO, UE czy ONZ oraz „łamanie polityki zasad, wartości, często łamanie prawa międzynarodowego”.
Do tej sytuacji odniosła się w piątek przewodnicząca Polski 2050. – Celem polityki Polski powinno być przede wszystkim bezpieczeństwo Polaków i naszego kraju. Mamy dzisiaj bardzo trudnego partnera w Stanach Zjednoczonych, ale też wiemy, że ten partner jest nam dzisiaj do bezpieczeństwa niezbędnie potrzebny. Dlatego w moim przekonaniu musimy z jednej strony pilnować godności i powagi państwa polskiego, ale z drugiej strony ważyć słowa i nie eskalować, jeżeli nie jest to absolutnie koniczne – podkreśla Pełczyńska-Nałęcz, która w tej sprawie wypowiedziała się w piątek dla mediów.
Dopytywana przez nas, czy w takim razie Czarzasty przesadził w swym poniedziałkowym oświadczeniu, Pełczyńska-Nałęcz oceniła, że choć marszałek Sejmu „ma rację co do meritum”, to powinien „ważyć słowa”. – Oczywiście pan prezydent Trump jako kandydat do Pokojowej Nagrody Nobla to nie jest ta kandydatura, niemniej ta decyzja mogła, w moim przekonaniu, zostać przedstawiona w taki sposób, żeby zminimalizować koszty eskalacyjne. Po prostu dla bezpieczeństwa Polski czasem warto ważyć słowa – podkreśla liderka Polski 2050, w przeszłości m.in. ambasadorka RP w Moskwie.
Według niej, „w niestosowny sposób” zachował się także Thomas Rose. – Niemniej, w moim przekonaniu, powinniśmy pokazywać nasze granice i szacunek do państwa polskiego, ale nie robić nic, co ten kryzys pogłębia – przekonuje Pełczyńska-Nałęcz.
Ambasador Rose wszedł także w czwartek w polemikę na X z premierem Donaldem Tuskiem, który swym postem wsparł marszałka Czarzastego. „Panie Ambasadorze Rose, sojusznicy powinni się szanować, a nie pouczać. Przynajmniej tak w Polsce rozumiemy partnerstwo” – napisał szef rządu.
„Szanowny Panie Premierze, zakładam, że pana przemyślana i dobrze sformułowana wiadomość została do mnie wysłana przez pomyłkę, ponieważ z pewnością chciał ją pan skierować do Marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego, którego haniebne, lekceważące i obraźliwe komentarze na temat prezydenta Trumpa mogły potencjalnie zaszkodzić pana rządowi” – odpowiedział amerykański dyplomata.
Dodał, iż „żywi jedynie najwyższy szacunek i podziw dla odważnego przywództwa Tuska i dziesięcioleci wkładu, który wzmocnił relacje między USA a Polską”. „Był pan prawdziwie wzorowym sojusznikiem i wielkim przyjacielem Stanów Zjednoczonych. Wiem, że zgodzi się pan, że obrażanie i poniżanie Donalda Trumpa – największego przyjaciela, jakiego Polska kiedykolwiek miała w Białym Domu, jest ostatnią rzeczą, jaką powinien zrobić jakikolwiek polski przywódca” – wskazał.









