
Miliony emerytów i rencistów czekały na publikację danych, bez których nie dało się ustalić ostatecznej wysokości waloryzacji świadczeń. Główny Urząd Statystyczny poinformował, że realny wzrost wynagrodzeń w 2025 r. wyniósł 5,5 proc. To ostatni brakujący element potrzebny do wyliczenia marcowych podwyżek emerytur i rent.
Ta informacja ma kluczowe znaczenie, ponieważ realny wzrost płac jest jedną z dwóch składowych wskaźnika waloryzacji. Drugim elementem jest średnioroczna inflacja, przy czym – zgodnie z ustawą – do obliczeń przyjmuje się wyższy z dwóch wskaźników: inflację ogólną lub tzw. inflację emerycką.
Dane GUS pokazują, że w 2025 r. przeciętny koszyk inflacyjny wzrósł o 3,6 proc., natomiast koszyk charakterystyczny dla gospodarstw emeryckich podrożał bardziej – o 4,2 proc. To właśnie ten wyższy wskaźnik został uwzględniony przy waloryzacji świadczeń.
Do inflacji emeryckiej dolicza się 20 proc. realnego wzrostu wynagrodzeń. W praktyce oznacza to, że z 5,5 proc. wzrostu płac do wskaźnika waloryzacji trafia 1,1 proc. Po zsumowaniu obu wartości ostateczny wskaźnik waloryzacji emerytur i rent w 2026 r. wynosi 5,3 proc.
To poziom wyraźnie wyższy od wcześniejszych założeń rządu. W ustawie budżetowej przyjęto bowiem inflację na poziomie 4 proc. oraz realny wzrost płac wynoszący 4,4 proc., co dawało waloryzację na poziomie 4,88 proc. Ostateczne dane GUS pokazały jednak, że zarówno inflacja, jak i wzrost wynagrodzeń były wyższe od prognoz.
Jednocześnie tegoroczna waloryzacja będzie najniższa od kilku lat. Ostatni raz niższy wskaźnik obowiązywał w 2021 r., gdy wyniósł 4,24 proc. W latach 2023–2024 podwyżki przekraczały 14 proc., co było efektem wysokiej inflacji. Paradoksalnie niższa waloryzacja w 2026 r. oznacza, że presja cenowa w 2025 r. była dla seniorów znacznie mniejsza niż w poprzednich latach.
Podwyższone świadczenia emeryci i renciści otrzymają od marca 2026 r., a część osób – w zależności od harmonogramu wypłat – zobaczy wyższe kwoty już pod koniec lutego.













