
Autorzy raportu podkreślają, że nie mamy do czynienia z korektą systemu, lecz z jego demontażem. Coraz więcej państw i przywódców traktuje niszczenie istniejących reguł jako metodę polityczną, a chaos jako narzędzie władzy.
Stany Zjednoczone: Koniec roli strażnika porządku
Nowa logika globalnej polityki opiera się na prostym założeniu: instytucje są przeszkodą, kompromis oznaką słabości, a prawo ograniczeniem. Zamiast stopniowych zmian pojawia się „polityka kuli wyburzeniowej” – szybka, widowiskowa i brutalna. Ten styl rządzenia nie jest już marginesem. Stał się głównym nurtem w największych państwach świata.
Najbardziej kontrowersyjna teza raportu dotyczy Stanów Zjednoczonych. Kraj, który przez dekady był filarem globalnej stabilności, dziś sam podważa fundamenty systemu, który stworzył.
Waszyngton coraz częściej odrzuca multilateralizm, ignoruje prawo międzynarodowe i traktuje globalne instytucje jako zbędne ograniczenie suwerenności. Polityka zagraniczna USA coraz częściej przybiera formę krótkoterminowych transakcji: „coś za coś”, bez trwałych zobowiązań i bez oglądania się na konsekwencje systemowe.
Liczy się efekt tu i teraz – nie stabilność w długim okresie.
Europa: Strategiczne osamotnienie
Europa znalazła się w najtrudniejszym położeniu od dekad. Z jednej strony agresywna Rosja, z drugiej – coraz mniej przewidywalny partner zza Atlantyku.
Amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa przestają być oczywiste, a sygnały płynące z Waszyngtonu są sprzeczne: od deklaracji wsparcia po presję i publiczną krytykę europejskich decyzji.
W efekcie w europejskich stolicach wracają tematy, które jeszcze niedawno wydawały się politycznie zamknięte: autonomia strategiczna, masowe zwiększenie wydatków na obronność, a nawet pytania o długofalowe zdolności odstraszania.
Raport ostrzega, że wojna w Ukrainie coraz częściej przestaje być postrzegana jako kwestia prawa międzynarodowego i suwerenności. Zamiast tego zaczyna funkcjonować jako element geopolitycznego targu.
Terytorium, bezpieczeństwo i zasoby naturalne stają się kartami przetargowymi w rozmowach między największymi graczami. To powrót do logiki, w której los mniejszych państw zależy od woli mocarstw.
Jeśli ten model się utrwali, Ukraina może stać się pierwszym przykładem świata, w którym „pokój” oznacza narzucony kompromis, a nie sprawiedliwe rozwiązanie.
Gospodarka jako pole walki
Rozpad porządku widać również w globalnej gospodarce. Zasady wolnego handlu są coraz częściej ignorowane, a cła i naciski ekonomiczne stają się narzędziem polityki zagranicznej.
Chiny odpowiadają na ten trend własnymi metodami: subsydiami, kontrolą kluczowych surowców i selektywnym dostępem do rynku. Handel przestaje być systemem opartym na regułach, a staje się kolejnym frontem geopolitycznej rywalizacji.
Zwolennicy polityki demolki twierdzą, że tylko radykalny wstrząs może przełamać stagnację. Raport przyznaje, że presja czasem przynosi efekty – choćby w postaci wzrostu wydatków obronnych. Jednocześnie jednak świat staje się bardziej niestabilny, konflikty brutalniejsze, a mechanizmy zapobiegania kryzysom słabsze.
Ostatni moment na reakcję
Autorzy raportu podkreślają, że obecny kierunek nie jest nieuchronny. Ale bierność oznacza zgodę na świat rządzony siłą, nie zasadami.
Jeśli państwa wciąż wierzące w porządek oparty na regułach nie zaczną działać odważniej i bardziej zdecydowanie, polityka destrukcji stanie się nową normą.
A wtedy – ostrzegają – nie będzie już czego naprawiać.












