
-
Na posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. Ochrony Praw Zwierząt pojawiła się dyskusja dotycząca zbiórek organizowanych przez fundacje na pomoc zwierzętom.
-
Poseł Łukasz Litewka wyraził wątpliwości co do zasadności zbiórek prowadzonych przed rozpoczęciem działań przez fundacje, a jego wypowiedzi spotkały się ze sprzeciwem Małgorzaty Rozenek-Majdan i Joanny Krupy.
-
Dorota Rabczewska zaapelowała o skupienie się na obronie praw zwierząt i prowadzenie merytorycznej debaty bez wzajemnych przerywań.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
W środę odbyło się posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Ochrony Praw Zwierząt. Wzięli w nim udział, m.in. Dorota Rabczewska, Joanna Krupa oraz Małgorzata Rozenek-Majdan.
Podczas dyskusji nie zabrakło emocji, kiedy pojawił się temat różnych fundacji, które zbierają środki finansowe na pomoc zwierzętom, często jeszcze zanim faktycznie dojadą na miejsce zdarzenia i wezmą pod opiekę czworonogi.
Sejm. Spięcie podczas posiedzenia zespołu. „Proszę o kulturę wypowiedzi”
– Jestem ostatnią osobą, która będzie atakować fundacje, podważać ich działalność, bo wiem, kto na końcu zostaje na placu boju. Tylko muszę też, że nie może być tak, że fundacja na „C” jedzie na Ukrainę ratować zwierzęta, jeszcze tam nie dojechała, a na koncie ma 100 tys. zł. Na Ukrainę nie dojechali, zebrali 100 tys., co im udowodniłem. Gdzie jest te 100 tys.? Ja wiem, oni też wiedzą, ale nikt się tym więcej nie interesuje – mówił poseł Nowej Lewicy Łukasz Litewka.
– Nie może być tak, że fundacja na „J” jeszcze nie dojechała do Sobolewa, a już w aucie „kręci bliki”. Później nie możemy się dziwić ludziom, którzy czują oburzenie – dodał.
Wypowiedź parlamentarzysty przerwała Małgorzata Rozenek-Majdan.
– Panie pośle, czy nie jest to taka odpowiedzialność społeczna, że fundacja, która jedzie na miejsce, próbuje zabezpieczyć (…) środki finansowe do tego, że może przewidzieć, że na miejscu zastanie kilkadziesiąt psów, którymi musi tu i teraz się zająć? – pytała.
Poseł przytoczył wówczas hipotetyczną sytuację, w której zebrałby 20 tys. zł na pomoc zwierzętom, ale zanim dojechał na miejsce okazało się, że pomogły już inne fundacje, które zaopiekowały się wszystkimi psami. – A ja na koncie mam 20 tys. zł. I nie mam ani jednego psa, bo nie mogę go wziąć – wyjaśnił.
Jego wypowiedź po raz kolejny przerwano, tym razem głos zabrała modelka Joanna Krupa. – Te pieniądze idą na inne psy. (…) Ta organizacja pracuje na inne schroniska – mówiła.
– Panie przewodniczący, proszę o kulturę wypowiedzi. Nie przerywamy sobie. Każdy ma prawo do swojego głosu. Nie uważam, żeby mój głos był zły. Ja państwu nie przerywałem – odpowiedział poseł Litewka.
Wówczas zareagował przewodniczący zespołu: – Proszę dać dokończyć panu posłowi.
– Nie odbieram tego, że wiele fundacji robi kapitalną robotę, ale miejmy w tym wszystkim proszę jakieś podstawy etyki i chronologię działania – kontynuował poseł.
Joanna Krupa: Nie zazdroszczę, że fundacja ma miliony na koncie
Joanna Krupa apelowała z kolei, aby zatrzymać hejt na fundacje i zrozumieć ich funkcjonowanie. – Nie zazdroszczę, że fundacja ma miliony na koncie. Tak pracują. Dla mnie najważniejsze, że robią coś dla zwierząt. Jak jest awaria, jadą, robią – mówiła.
Do dyskusji wówczas włączyła się również Dorota Rabczewska.
– Przepraszam, to jest komisja o zwierzętach, czy o fundacji, bo nie rozumiem? My tu bronimy praw zwierząt, a nie praw fundacji, póki co. Możemy się skupić na meritum? Każdy ma dużo spraw, swoje zdanie, może się ono różnić z opinią Joanny czy Małgorzaty, ale nie przerywajmy sobie, nie róbmy jakiegoś ataku srok, tylko niech każdy swoje zdanie wypowie. Może w końcu dojdziemy do meritum, skoro przez 30 lat się nie udało – powiedziała Doda.
Przewodniczący z kolei po raz kolejny upomniał zebranych o niezabieranie głosu bez udzielenia go.












