
-
Włodzimierz Czarzasty nie wypełnił ankiety bezpieczeństwa, powołując się na ustawowe zwolnienie, przysługujące marszałkowi Sejmu.
-
Politycy Prawa i Sprawiedliwości zarzucili Czarzastemu ukrywanie wschodnich kontaktów oraz brak poddania się procedurze sprawdzającej.
-
Kancelaria Sejmu wydała komunikat, że marszałek jest kontrolowany przez inne procedury i nie musi wypełniać tej ankiety.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Włodzimierz Czarzasty od kilkunastu dni jest politykiem, na którym skupia się niemal cała uwaga polskiej sceny politycznej.
Ośrodek prezydencki i działacze Prawa i Sprawiedliwości zarzucają marszałkowi Sejmu, że ten ukrywa swoje wschodnie kontakty. Chodzi o długoletnią znajomość z Rosjanką – Swietłaną Czestnych.
Ankieta bezpieczeństwa. Włodzimierz Czarzasty i zarzuty ze strony PiS
Jak przekonują przeciwnicy Czarzastego, lider Nowej Lewicy właśnie z powyższego powodu nie wypełnił ankiety bezpieczeństwa i nie poddał się procedurze sprawdzającej przez służby. Jego potencjalne, wschodnie kontakty były też jednym z tematów ostatniej Rady Bezpieczeństwa Narodowego.
Marszałek Sejmu ripostuje i tłumaczy, że „nawet gdyby chciał, nie może wypełnić” ankiety bezpieczeństwa. Powołuje się przy tym na ustawę o ochronie informacji niejawnych. Zgodnie z nią marszałek Sejmu – podobnie jak prezydent, premier i marszałek Senatu – jest zwolniony z procedury sprawdzającej. Dodaje, że podobnych ankiet nie wypełniali jego poprzednicy – Szymon Hołownia, Elżbieta Witek czy Marek Kuchciński.
Przed rozpoczęciem ostatniego posiedzenia Sejmu do marszałka podeszli dwaj posłowie PiS: Rafał Bochenek i Bartosz Kownacki. Parlamentarzyści wręczyli Czarzastemu niewypełnioną ankietę bezpieczeństwa i poprosili go o jej sporządzenie. – Chodzi o pana relacje z różnego rodzaju szemranymi osobami, powiązania biznesowe, z których się pan nie wytłumaczył, nigdy nie został pan sprawdzony – objaśniał Bochenek.
Włodzimierz Czarzasty w Polsat News: Ta wiedza nie była mi potrzebna
– Miesiąc temu zwróciłem się do koordynatora służb specjalnych (Tomasza Siemoniaka – red.) z prośbą o sprawdzenie wszystkich moich kontaktów, bo jestem objęty opieką kontrwywiadowczą. Oświadczenie w tej sprawie zostało złożone w polskim Sejmie i na RBN. Tyle w tej sprawie. Czego jeszcze mamy szukać? – mówił Czarzasty.
Prowadząca rozmowę Agnieszka Gozdyra dopytywała go o ankietę bezpieczeństwa – tę samą, której wzór Czarzastemu przekazali Bochenek i Kownacki. Polityk odpowiadał, że jako druga osoba w państwie nie może jej wypełnić. Sęk w tym, że zanim zajął tak eksponowane stanowisko, był członkiem komisji ds. służb specjalnych.
– Byłem w komisji ds. służb specjalnych. Przez dwa lata były tam trzy sytuacje, kiedy były przekazywane informacje supertajne. Członkowie tej komisji mają prawo fakultatywne do wypełniania tej ankiety bądź nie – tłumaczył Czarzasty.
– Widzowie pytają, dlaczego nie wypełnił pan tej ankiety – dopytywała Gozdyra.
– Bo podjąłem taką decyzję – odparł Czarzasty.
– Powie pan naszym widzom dlaczego? – drążyła prowadząca.
– Bo podjąłem taką decyzję, że uważałem, że po prostu nie jest mi potrzebna wiedza tajemna w tej sprawie i nie będę się tą komisją tak mocno zajmował. Podjąłem taką decyzję dwa lata temu, mogłem podjąć taką decyzję albo inną, a ludzie mają prawo i proszę o ocenę tego – kluczył marszałek.
– Ja siedząc tutaj też się zastanawiam, dlaczego pan podjął taką decyzję – mówiła Gozdyra.
– Zostało mi zarzucone przez PiS i prezydenta, że nie wypełniłem ankiety ze względu na znajomość z Rosjanką, którą to znajomość chciałem ukryć. Tymczasem w 2012 roku ukazały się książki tej pani, w 2020 roku nastąpiła transakcja, a nazwisko tej pani było wypisane we wszystkich raportach. Odpowiedź jest taka: nie chciałem ukryć tej Rosjanki – odpowiadał Czarzasty.
– Może chciał pan ukryć kogoś lub coś innego? – zastanawiała się prowadząca.
– Tak, chciałem ukryć Białorusina – ironizował Czarzasty. – Prawda jest taka, że byłem w komisji przez dwa lata i to członek decyduje, czy wypełnia taką ankietę. Podjąłem decyzję, że jej nie wypełnię. Taką ankietę wypełniałem, z tego co pamiętam, 20 lat temu jak byłem w KRRiT. To uciążliwa ankieta i postanowiłem jej nie wypełniać. To, o co zostałem oskarżony, okazało się blefem. Każdy ma prawo oceny tej sytuacji, a ja o tę ocenę państwa proszę – apelował marszałek.
Włodzimierz Czarzasty i „drażliwa” ankieta bezpieczeństwa
Tymczasem dziennikarz Polsat News Adrian Żuchewicz dotarł do wzoru ankiety bezpieczeństwa, którą wypełniają najważniejsze osoby w państwie. To 25-stronicowy dokument z pytaniami, na których odpowiedzi chcą znać polskie służby, zanim polityk uzyska dostęp do największych tajemnic państwowych.
I rzeczywiście: tak jak tłumaczył Czarzasty, wypełnienie ankiety może być uciążliwe. Trzeba ją wypełnić osobiście, a na pewno zajmuje to sporo czasu. Pytania są przeróżne, a my możemy jedynie się zastanawiać, które z nich mogłyby sprawić kłopot Czarzastemu.
Dla marszałka Sejmu problematyczne mogły okazać się w zasadzie trzy wątki – choć zastrzegamy, że to jedynie nasze spostrzeżenia, bo polityk nie zdecydował się wyjaśnić, dlaczego nie wypełnił ankiety bezpieczeństwa.
Część dokumentu poświęcona bezpieczeństwu rozpoczyna się od pytania o zatrudnienie lub tajną współpracę z organami bezpieczeństwa PRL. Akurat o swej przeszłości marszałek mówi otwarcie. Dalej ankieta skupia się na współczesnym ryzyku pracy dla obcego wywiadu.
Ankietowany musi odpowiedzieć na pytanie o to, czy był w kręgu zainteresowania zagranicznych służb wywiadu, a także złożyć deklarację co do zainteresowania zagranicznych sił osobami bliskimi. To element, który może – choć oczywiście nie musi – być problematyczny dla wypełniającego ankietę. I to pierwszy wątek, na który zwracamy uwagę.
Część dotycząca bezpieczeństwa kończy pytanie: „Czy pan lub pana współmałżonka lub partnerka utrzymujecie lub utrzymywaliście w okresie ostatnich 20 lat kontakty służbowe z obywatelem innych państw?„. Na ten element zwracają uwagę posłowie PiS, którzy przekonują, że z tego powodu Czarzasty nie wypełnił ankiety. Mowa oczywiście o kontaktach marszałka z panią Czestnych.
Co jeszcze mogło przysporzyć Czarzastemu bólu głowy? Na pewno bardzo osobistym pytaniem jest to dotyczące zdrowia. Marszałek Sejmu pod koniec 2024 roku trafił do szpitala, w którym spędził kilkanaście dni. Czarzasty tłumaczył wówczas, że dwutygodniowa hospitalizacja miała związek z profilaktyką nowotworową. W ankiecie bezpieczeństwa pojawiają się szczegółowe pytania dotyczące zdrowia, a być może i z tego powodu marszałek nie zdecydował się na jej wypełnienie. To trzeci element, który dla polityka mógł okazać się problematyczny.
Podjąłem decyzję, że jej nie wypełnię. Taką ankietę wypełniałem, z tego co pamiętam, 20 lat temu jak byłem w KRRiT. To uciążliwa ankieta i postanowiłem jej nie wypełniać
Pozostałe części ankiety nie powinny sprawić marszałkowi żadnych kłopotów. W dokumencie trzeba podać szczegółowe dane dotyczące najbliższych – żony, partnerki, rodziców, rodzeństwa czy dzieci, a także osób z najbliższego otoczenia. Należy też określić skłonność do nałogów – alkoholu i środków odurzających. Trzeba też poinformować o partnerach biznesowych, a także pobytach zagranicznych. Kolejne wątki to majątek i zadłużenie, ale większość z powyższych danych politycy standardowo składają też w oświadczeniach majątkowych.
Kancelaria Sejmu: Marszałek nie może wypełnić ankiety
Tymczasem w sprawie dostępów marszałka Czarzastego do dokumentów ściśle tajnych specjalny komunikat wydała Kancelaria Sejmu, który publikujemy w całości.
„Oczekiwanie wypełnienia przez Marszałka Sejmu ankiety bezpieczeństwa to niezrozumienie wynikające z niewiedzy albo wprowadzanie opinii publicznej w błąd. Kontrola, której podlega Marszałek Sejmu jest stała i ostrzejsza niż kontrola wynikająca z jakichkolwiek procedur ankietowych.
Marszałek Sejmu ma dostęp do informacji ściśle tajnych z mocy prawa i jest pod stałą ochroną kontrwywiadowczą polskich służb. Co więcej – jako druga osoba w państwie mająca kontakt z szefami służb specjalnych, sam poprosił o dodatkową weryfikację kontrwywiadowczą swoich kontaktów i uzyskał jasną informację: nie ma absolutnie żadnych zastrzeżeń. Fakt ten został potwierdzony publicznie przez koordynatora ds. służb specjalnych Tomasza Siemoniaka.
Marszałek Sejmu nie wypełnia wspominanych w mediach ankiet, gdyż są one przeznaczone dla osób o niższym dostępie. Co więcej, gdyby zwrócił się w tym trybie do ABW o weryfikację, ta musiałaby odmówić (art. 34 ustawy o ochronie informacji niejawnych). Druga osoba w państwie jest kontrolowana w innych trybach, na bieżąco, w czasie rzeczywistym oraz informowana o wszelkich zagrożeniach kontrwywiadowczych. Gdyby istniał jakikolwiek problem, nie byłoby pozytywnego oświadczenia koordynatora służb, a dostęp do tajnych informacji byłby ograniczany”.












