Poseł Polski 2050 ostro o rozłamie w partii. Mówi o „chciwości” i „głupocie”

W środę z partii i klubu parlamentarnego odeszła grupa piętnastu posłów i trzech senatorów, którzy utworzyli w Sejmie nowy klub o nazwie Centrum. Wśród nich są m.in.: ministerka Hennig-Kloska, Ryszard Petru, Mirosław Suchoń, Ewa Szymanowska, Barbara Oliwiecka, Barbara Okuła, Norbert Pietrykowski, Elżbieta Burkiewicz i Aleksandra Leo.  

Posłowie, którzy zdecydowali się pozostać w Polsce 2050, choć na korytarzach sejmowych życzyli w środę powodzenia swym dotychczasowym partyjnym kolegom, nie kryją żalu z powodu decyzji swych kolegów. Krytyczny był zwłaszcza Adam Luboński. – Szkoda, że Polska 2050 została rozerwana przez chciwość i głupotę. Ale trudno, my zostajemy, ja jestem przy Szymonie Hołowni, jeden lojalny – podkreśla Luboński w rozmowie z Gazeta.pl. – Dopóki Szymon nie powie, że schodzimy z pokładu, to ja na tym pokładzie zostaję – dodaje polityk. 

W jego ocenie parlamentarzyści, którzy zdecydowali się odejść z Polski 2050 stali się „narzędziem” w ręku Pauliny Hennig-Kloski. – Wśród nich jest dużo wspaniałych posłów, m.in. Ela Burkiewicz, którzy stali się narzędziem w tej wojnie, niczym innym – mówi Luboński. 

– Miałem nadzieję, że uda się jeszcze porozmawiać i to wszystko posklejać, bo należę do tych osób, które lubią koncyliacyjność, a nie lubią afer i podgrzewania atmosfery, więc osobiście szczerze żałuję, że tak się to kończy. To z kolei komentarz posła Łukasza Osmalaka. 

Obaj – i Osmalak i Luboński – są przekonani, iż klub Polski 2050 przetrwa w dotychczasowym kształcie i więcej odejść już nie będzie. – Nie widzę w tej grupie, która pozostała w klubie parlamentarnym, takich osób, które miałyby jakieś konflikty wewnętrzne, które mogłyby powodować dodatkowe napięcia – mówi Osmalak.  

– To jest taka twarda drużyna, która już przetrwała wszystkie te uderzenia, łącznie z fałszywą narracją, że Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz czy Szymon Hołownia rozbiją Koalicję 15 października. Było to wyłącznie po to, żeby odwrócić uwagę od faktu, że Paulina Hennig-Kloska nie potrafiła pogodzić się z porażką – ocenia z kolei Luboński. 

Udział