
-
Niemcy planują wzmocnić Federalną Służbę Wywiadowczą (BND), aby ograniczyć zależność od amerykańskich służb.
-
Nowe uprawnienia dla BND mają umożliwić czynne przeciwdziałanie incydentom, takim jak akty sabotażu, a nie tylko analizę informacji.
-
Po II wojnie światowej niemieckie służby wywiadowcze objęte są ograniczeniami prawnymi, które wpływają na ich możliwości operacyjne.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Plany wzmocnienia agencji wywiadu zagranicznego przez Niemcy pojawiły się w momencie, kiedy wśród przywódców z Berlina oraz pozostałych europejskich państw narasta niepokój, co do ewentualnego wstrzymania wymiany informacji z USA.
Niemieccy urzędnicy są zdania, iż tak jak państwa europejskie muszą znacznie wzmocnić swoje armie, „tak samo niemiecki aparat wywiadowczy musi stać się znacznie sprawniejszy„.
Niemcy chcą wzmocnienia wywiadu zagranicznego. Koniec pełnej zależności od USA?
– Chcemy nadal ściśle współpracować z Amerykanami – podkreślił w rozmowie z Politico Marc Henrichmann, szef parlamentarnej komisji nadzorującej służby wywiadowcze. Jednocześnie dodał, że „jeśli prezydent USA, kimkolwiek on będzie, zdecyduje się w przyszłości działać na własną rękę, bez Europejczyków, to musimy być w stanie stanąć na własnych nogach„.
Politico zaznacza, że słabość służb wywiadowczych w Niemczech wynika ograniczeń prawnych, które wprowadzono w kraju po II wojnie światowej. To z kolei spowodowało, że Berlin stał się szczególnie zależny od Waszyngtonu w zakresie gromadzenia informacji wywiadowczych, „co obecnie postrzegane jest jako potencjalne zagrożenie”.
– W wywiadzie zawsze pojawia się pytanie: co mi oferujesz, a co ja oferuję tobie? Oczywiście, jeśli Niemcy są tylko odbiorcą, ryzyko jest po prostu zbyt duże – powiedział Henrichmann.
Jak czytamy, kanclerz Niemiec Friedrich Merz chce wzmocnić służby wywiadowcze w kraju, nadając im znacznie szersze uprawnienia. Miałyby one dotyczyć „przeprowadzania aktów sabotażu, prowadzenia ofensywnych operacji cybernetycznych i bardziej agresywnego prowadzenia działalności szpiegowskiej”.
Niemiecki wywiad zagraniczny z małymi możliwościami. „Nie wystarczy obserwować”
Thorsten Frei z Urzędu Kanclerskiego, który pełni nadzór nad przeprowadzeniem reformy służb wywiadu w Niemczech, ocenił ten ruch jako „historyczny punkt zwrotny”. Tym samym porównał inicjatywę do planu byłego kanclerza Olafa Scholza, który po inwazji Rosji na Ukrainę zapowiedział inwestycje w Bundeswehrę.
Politico podaje, że zdaniem Freia tożsama zmiana musi zajść teraz w niemieckich służbach wywiadowczych.
Federalna Służba Wywiadowcza (BDN) została założona w 1956 roku i jest nadzorowana przez Urząd Kanclerski, a także pod mechanizmem kontroli parlamentarnej. Dotychczas agenci nie mogli „interweniować w celu przeciwdziałania postrzeganym zagrożeniom”, mogli jedynie zbierać i analizować informacje.
– Jeśli Niemcy staną się celem ataków, moim zdaniem nie wystarczy tylko obserwować, musimy również być w stanie się bronić – uważa Thorsten Frei.
Politico zaznacza, że właśnie ze względu na niezbyt rozbudowane możliwości czynnego zapobiegania incydentom, Niemcy w dużym stopniu polegały na tajnych działaniach prowadzonych przez agentów z USA.












