
-
Ślimakojad czerwonooki żywi się głównie ślimakami i jest od nich uzależniony.
-
Zmiany w środowisku, susze i inwazja obcych gatunków doprowadziły do spadku liczebności ślimakojada na Florydzie.
-
Ptak zaczął zjadać inwazyjne ślimaki, co może mu pomóc przetrwać i ograniczyć ich liczbę.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Specjalizacja pokarmowa ma bowiem negatywne skutki. Wiąże zwierzę z jego pokarmem i uniemożliwia dywersyfikację związaną z jego ewentualnym brakiem. No tak, ale ślimakojad czerwonooki nie miał przez tysiące lat większych powodów do zmartwień. Jego ukochanego pokarmu, jakim są słodkowodne mięczaki, nigdy nie brakowało i to dzisiaj w wielu miejscach nie brakuje.
Ptaki te bowiem zamieszkują dość rozległe obszary Ameryki. To nie tylko Floryda i południe Stanów Zjednoczonych, ale również wybrane fragmenty Ameryki Środkowej, Południowej i Karaibów. Wybrane, czyli te, w których można znaleźć mokradła i obszary obfitujące w wodę, a zatem także w ślimaki. To np. Kuba z bagnami Zapaty, półwysep Jukatan i Belize, dorzecze Amazonki i Orinoko, Mato Grosso i inne podobne okolice.
Na Florydzie te charakterystyczne ptaki o niemal jednolicie szaro-niebieskawych piórach (u samców, bo samice wyglądają nieco odmiennie) żyły niemal zawsze. Na bagnach Everglades były bardzo dobrze widoczną częścią miejscowej fauny. Polowały na ślimaki, głównie te duże z rodzajów Ampullaria czy Pomacea. Hodowcy rybek znają je dobrze z akwariów. Ślimakojad chwytał je, wyciągał z wody i wydobywał miękki pokarm haczykowatym dziobem.
Bagna Florydy zaczęły się zmieniać. Ślimaki zniknęły
Mięczaków było sporo i ślimakojady nie głodowały, ale do czasu. Zmiany w środowisku, zanieczyszczenia, a także osuszanie wód i wreszcie inwazja innych gatunków sprawiły, że wiele ślimaków zniknęło z bagien Everglades. A to miało przełożenie na ptaki. Ich dotychczasowy raj z obiadem w muszlach zaczął zanikać. Ostatnie susze okazały się szczególnie dotkliwym ciosem dla ślimakojadów. Ich liczba gwałtownie zmalała na skutek braku pokarmu. Dotknęły je też regulacje miejscowych wód przez człowieka. Przetrwanie ślimakojadów zależy od terenów podmokłych, dlatego ich obecność stała się wskaźnikiem dobrej kondycji Everglades. „Służą one jako gatunki wskaźnikowe określające stan terenów podmokłych” – przyznaje Ellen Robertson z Uniwersytetu Florydy.
Jak podają naukowcy, na Florydzie jest jedynie 30 lęgowych gniazd tych ptaków, a cała populacja ślimakojadów czerwonookich na terenie Everglades to 300 ptaków. A jeszcze na początku XXI wieku było ich dziesięciokrotnie więcej. Miały one spory problem, by sobie poradzić. Owszem, kiedy brakuje mięczaków, wówczas ślimakojady potrafią zapolować także na skorupiaki, większe owady, nawet na gryzonie, ale czynią to nader rzadko. Jednak ślimaki są podstawą ich diety a przez lata ślimakojady były ważnym czynnikiem kontrolującym ich liczbę.

Nie wyglądało to dobrze, ale okazało się, że Floryda jest miejscem inwazji nie tylko takich gatunków jak pytony czy warany, ale również obcych ślimaków, które na tutejszych mokradłach znalazły świetne warunki do szybkiego rozwoju. Rozmnażają się błyskawicznie, potrafią składać setki jaj i przetrwać surowsze okresy np. huraganów, zakopane w mule. Jest ich coraz więcej.
Wielkie ślimaki nadciągnęły z Afryki
Do takich obcych ślimaków należą np. ogromne afrykańskie achatiny, chociażby z gatunku Lissachatina fulica. Tak duży mięczak to sporo pokarmu dla kogoś, kto się nim żywi. Także Pomacea maculata jest zwierzęciem obcym, bo pochodzi z wnętrza Ameryki Południowej. Departament Rolnictwa i Usług Konsumenckich Florydy ostrzegał nie tak dawno przed afrykańskimi achatinami, które są pokaźne i bardzo żarłoczne. Zjadają około 500 gatunków roślin i mogą ogołocić całą okolicę.

I wtedy na białym koniu wkracza szary ślimakojad czerwonooki. Okazało się, że ptak zdołał w dość szybkim czasie przestawić się z dotychczas zjadanych, rodzimych gatunków mięczaków na nowe, inwazyjne. Zmuszone do tego przez suszę i działalność człowieka, zaczęły zjadać to, co pozostało do dyspozycji.
Naukowcy obserwują to niecodzienne zjawisko z zaciekawieniem. Wygląda na to, że możemy mieć do czynienia z ptakiem, który wyciągnie korzyści z sytuacji dla siebie niekomfortowej, która groziła jego zagładą. Zarazem, jeżeli ślimakojady czerwonookie zaczną na większą skalę zjadać inwazyjne ślimaki, mogą skuteczniej ograniczyć ich liczbę niż jakiekolwiek środki zaradcze człowieka.













