Sąd skazał alpinistę. Zdobył szczyt, kiedy jego partnerka zamarzała

Thomas P. 19 stycznia ubiegłego roku wspinał się ze swoją dziewczyną na szczyt Grossglockner w Austrii. Według doniesień BBC, kiedy para zbliżała się do celu, Kerstin opadła z sił. Dziennik „Die Welt” przekazał, że w pewnym momencie kobieta była w stanie poruszać się jedynie „na czworakach”. Poprosiła swojego chłopaka o wezwanie pomocy. O godzinie 00:35 alpinista telefoniczne wezwał pomoc. Treść zgłoszenia nie jest do końca znana. Ratownicy twierdzą, że nie było to wezwanie alarmowe. Prawnik Thomasa P. – Kurt Jelinek, zaprzeczył tej wersji wydarzeń. 

Alpinista zostawił swoją dziewczynę w górach

Adwokat utrzymuje, że mężczyzna wziął plecak swojej towarzyszki i próbował jej pomóc. Został z nią przez półtorej godziny, ale 33-latka miała powiedzieć mu, aby szedł dalej – informuje dziennik „Bild”. Prokuratura ustaliła, że mężczyzna około godziny 2:00 zostawił partnerkę i wspiął się na szczyt, a następnie z niego zszedł. Niestety kobieta już nie żyła. Zmarła z powodu hipotermii. Kiedy znaleziono jej ciało, miała na sobie plecak, natomiast nie miała rękawiczek, a jej buty nie były prawidłowo zapięte. Jej głowa była odchylona do tyłu, a oczy szeroko otwarte. – Byliśmy zdumieni, że pozostała w tej pozycji – powiedział jeden z ratowników. Zwrócił również uwagę, że kobieta „spadłaby, gdyby wiatr był silniejszy”. 

Zobacz wideo Szybko zmieniające się warunki w Tatrach. Najpierw śnieżyca, a potem słońce

Odpowiedzialność za wyprawę

Zdaniem prokuratury Thomas P. był bardziej doświadczonym alpinistą, a to czyniło go odpowiedzialnym za przebieg wyprawy. Z kolei prawnik oskarżonego Kurt Jelinek przekonywał, że Kerstin znała potencjalne konsekwencje swoich wyborów. Spór w tej sprawie rozstrzygnął sędzia Norbert Hofer, który jest doświadczonym wspinaczem, pracującym w górskich i śmigłowcowych ekipach ratowniczych w Tyrolu. Zwrócił uwagę, że skoro Thomas P. miał większe umiejętności niż jego partnerka, powinien był podjąć decyzję o powrocie, gdy kobieta zaczęła słabnąć. 

Alpinista skazany. Tak tłumaczył się przed sądem

Sąd Krajowy w Innsbrucku uznał, że austriacki alpinista jest winny nieumyślnego spowodowania śmierci swojej dziewczyny. Thomas P. został skazany na karę pięciu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu i grzywnę w wysokości 9600 euro. Wyrok nie jest prawomocny. – Jest mi niezmiernie przykro z powodu tego, co się stało i sposobu, w jaki do tego doszło – powiedział 37-latek. Jak wyjaśniał, zawsze planował trasę wraz ze swoją dziewczyną i wspólnie podejmowali decyzje. Nie przyznał się do winy. Nie potrafił też wyjaśnić, dlaczego nie owinął kobiety w koc ratunkowy, który miała ze sobą. Znaleziono go w jej plecaku.

Prawdopodobnie nie była to pierwsza taka sytuacja z udziałem alpinisty. Była partnerka zeznała, że kiedyś zostawił ją samą na innej trasie Grossglocknera, ponieważ szła zbyt wolno i pokłócili się o trasę.

Więcej informacji na temat gór znajduje się w artykule „Gazety Wyborczej”: „Tak niebezpiecznie w Tatrach jeszcze tej zimy nie było. Opady śniegu, wiatr i odwilż”. 

Udział