
Péter Magyar w sondażach cieszy się stabilną przewagą. Afera obyczajowa z jego udziałem nie ma wpływu na przebieg kampanii. Zapowiadany film wciąż się nie ukazał.
Badanie Republikon w czasie, w którym emocje związane z potencjalną publikacją materiału, były już rozpalone, daje TISZY przewagę 5 pp. w całej populacji (35 proc. do 30 proc.) i 8 pp. wśród wyborców zdecydowanych (47 proc. do 39 proc.). Zarówno Fidesz jak i TISZA delikatnie się umocniły. Uwagę zwraca spadek odsetka wyborców niezdecydowanych – o 4 pp. Deklarowana frekwencja wynosi 69 proc. i jest o 6 pp. wyższa niż w styczniu.
Péter Magyar w niedzielę oficjalnie rozpoczął czwarte już tournée wokół Węgier. Od niego zależeć będzie polityczna przyszłość Magyara. Polityk ten jest nadzieją przede wszystkim całej dotychczasowej opozycji. Wszystkie badania sondażowe pokazują, że jego zwolennikami nie są dotychczasowi wyborcy Fideszu – a opozycji, a także część wyborców niezdecydowanych. Pierwszy raz od 2010 r. rządząca koalicja realnie może utracić władzę.
Rzecz w tym, że przeciwko Fideszowi startuje tak naprawdę jedna duża partia opozycyjna (pozostałe balansują na progu). Mniejsze partie zrezygnowały ze startu, a część jeszcze nie podjęła decyzji. To jest istotne z dwóch powodów. Start jednej partii (nie koalicji) przeciwko dotychczas dominującej sile politycznej sprawia, że głosy nie rozbijają się na partie, które nie przekroczą progu wyborczego.
Rzecz druga – fakt, że w wyścigu liczą się w zasadzie tylko partie prawicowe (TISZA, Fidesz i skrajnie prawicowy Mi Hazánk), sprawia, że przynajmniej część wyborców niezdecydowanych dopuści możliwość głosowania na TISZĘ. Wyborców Fideszu realnie nic do tego nie zachęci, pomimo wysiłków czynionych przez Pétera Magyara. I pomimo deklaracji, że to w nim znajdą wartości, które Fidesz zatracił.
Chociaż w powszechnym przekonaniu na Węgrzech może wydarzyć się ideowa rewolucja, to z perspektywy makro wcale tak nie będzie. Różnice w fundamentalnych sprawach pomiędzy Fideszem a TISZĄ są niewielkie, acz różnice oczywiście występują.
Prawdziwe problemy Węgrów
Uchwycenie różnic jest o tyle trudne, że rządzący wciąż nie zdecydowali się na opublikowanie programu wyborczego. Premier Viktor Orbán wielokrotnie podkreślał, że nie jest to potrzebne z uwagi na fakt, że wyborcy głosują za kontynuacją polityki. Paradoksem jest, że w programie z 2010 r. sporo uwagi poświęcono zbyt dużym rosyjskim wpływom. Nie było za to mowy o nowej konstytucji.
Z prezentowanego w ostatnich dniach programu TISZY wybrałem cztery kwestie, które w największej mierze wpływają na życie Węgrów. Zainspirowałem się badaniem ISOS pt. „What Worries the World” (pol. Co martwi świat), opublikowanym pod koniec stycznia. Za największe zmartwienia Węgrzy uznali: korupcję (54 proc.), sytuację w ochronie zdrowia (48 proc.) oraz inflację i koszty życia (42 proc.).
Co istotne z perspektywy rządzących, chociaż Fidesz w swoich komunikatach kładzie nacisk na strach przed wojną i bezpieczeństwo narodowe, to i badania opinii pokazują, że wyborcy (szczególnie niezdecydowani) bardziej martwią się stanem portfela. Republikon zapytał, „czy żyje się gorzej niż cztery lata temu?”. 75 proc. respondentów odpowiedziało twierdząco. Wśród wyborców opozycji jest to 82 proc., wśród wyborców niezdecydowanych – 80 proc. W elektoracie rządzących odsetek ten wynosi 38 proc.
„Zdrowie to nie przywilej, a najlepsza inwestycja”
Program TISZY zaprezentowany został pod hasłem „ludzkich Węgier”. Zacznijmy od ochrony zdrowia. Od samego początku politycznej aktywności poza Fideszem Péter Magyar mówił o niej bardzo wiele. Swoisty audyt tego sektora został przeprowadzony wśród zwolenników TISZA, którzy zalali internet zdjęciami placówek ochrony zdrowia.
W okresie wakacyjnym Magyar zorganizował akcję kupowania wiatraków do szpitali, w których była zbyt wysoka temperatura. Materiały ujawniały rzeczywistość nielicującą z oficjalnym rządowym przekazem, zgodnie z którym węgierska ochrona zdrowia stoi na wysokim poziomie.
W diagnozie sytuacji zawartej w programie TISZY możemy przeczytać, że 900 tys. osób nie ma lekarza rodzinnego. To prowadzi w konsekwencji do dziesiątek tysięcy zgonów rocznie z powodu niedostatecznej opieki zdrowotnej. Węgrzy żyją o pięć lat krócej niż przeciętny obywatel UE. Na zabiegi medyczne czeka się tygodniami.
TISZA proponuje wzrost państwowych wydatków na służbę zdrowia do 7 proc. PKB do 2030 r. Obecnie jest to 4,8-4,9 proc. PKB. TISZA obiecuje wzrost wydatków na służbę zdrowia w wysokości 0,5 bln forintów rocznie, tj. prawie 1,8 mld zł.
Partia „gwarantuje” utrzymanie wszystkich szpitali, modernizację szpitali centralnych, a także w wzmocnienie mniejszych instytucji położonych poza głównymi ośrodkami miejskimi. Partia proponuje wymianę taboru transportu sanitarnego (także lotniczego) i przekonuje, że do 2027 r. czas dojazdu systemowej karetki będzie nie dłuższy niż 15 minut.
TISZA chce postawić na profilaktykę. Celem jest m.in. redukcja liczby zachorowań na nowotwory o co najmniej 10 proc. W tym celu proponuje mobilne busy przesiewowe oraz kompleksową bezpłatną ocenę stanu zdrowia osób w średnim wieku co pięć lat. W kwestii kolejek, do końca 2027 r. pacjent na leczenie szpitalne ma czekać do sześciu miesięcy, a do dwóch miesięcy na wizytę ambulatoryjną.
TISZA chce, by do 2035 r. przeciętna długość życia wydłużyła się do 80 lat. Według danych Eurostatu z 2024 r. obecna średnia długość życia wynosi 77 lat, przy czym jest ona zróżnicowana tak ze względu na płeć, jak i miejsce zamieszkania.
Warto zauważyć, że na Węgrzech nie ma ministerstwa zdrowia, w związku z tym po latach taki urząd najprawdopodobniej powstanie. Co więcej, minister zdrowia ma otrzymać prawo weta w rządzie.
Edukacja – przywrócenie prestiżu zawodu nauczyciela
Edukacja to jeden z absolutnych priorytetów dla Węgrów. TISZA stwierdza, że co czwarte dziecko kończy szkołę jako „funkcjonalny analfabeta”. Dzieci są przeciążone, wiele z nich zmaga się z problemami psychicznymi i nie otrzymuje w tym zakresie odpowiedniej pomocy. Jak zauważono, system sprzyja pogłębianiu rozwarstwienia społecznego.
TISZA proponuje, by odtworzono ministerstwo edukacji, które funkcjonowało do 2010 r. Obecnie zagadnienia związane z edukacją pozostają w gestii ministerstwa spraw wewnętrznych.
TISZA chce przywrócenia autonomii szkół, a także pozycji dyrektora jako pracodawcy i zarządcy budżetu. Pretendujący do urzędu premiera Magyar chciałby przywrócenia obowiązku nauki do 18. roku życia. Od roku szkolnego 2012/2013 został on obniżony do 16 lat. Decyzję argumentowano chęcią szybszego kierowania młodzieży, która nie radzi sobie w systemie ogólnokształcącym, na rynek pracy lub do przyuczenia zawodowego.
Magyar obiecuje zarówno młodzieży jak i nauczycielom zmniejszenie obciążenia godzinami lekcyjnymi. Jednocześnie pracownicy bezpośrednio zaangażowani w proces nauczania i wychowania mają otrzymać od razu 25-proc. podwyżki. TISZA chce przebudowy szkolnictwa wyższego, przywrócenia autonomii systemowi i likwidacji zarządzania przez fundacje. To był zresztą jeden z powodów, dla których Węgry wykluczono z programu Erazmus+ i Horyzont Europa.
TISZA chce podniesienia nakładów na naukę do poziomu 3 proc. PKB, jednakże tutaj nie pada data. Ugrupowanie pod wodzą Pétera Magyara obiecuje także rozliczenie majątku utworzonych przez Fidesz uczelni, w tym zwrot majątku państwowego.
Korupcja – zero tolerancji
Termin ten przewija się w programie TISZA łącznie 67 razy, niemal przy każdym z elementów programu. Jest on wpisywany jako zastana systemowa patologia. Postulat związany z walką z korupcją towarzyszy Magyarowi od pierwszego wiecu 15 marca 2024 r. W sprawie rozliczenia korupcji polityk bardzo liczy na wsparcie ze strony UE, stąd też zapowiedź przystąpienia do Prokuratury Europejskiej.
Magyar deklaruje, że przyjrzy się temu, kto w ostatnim 20-leciu nadmiernie się wzbogacił. W przypadku, w którym polityk nie będzie w stanie udokumentować legalnego pochodzenia majątku, majątek ów zostanie opodatkowany bądź skonfiskowany.
Magyar obiecuje także transparentny system przetargów, zrywający z traktowaniem ich jako „mechanizmu transferu środków do przyjaciół władzy”. Dostęp do przetargów ma ponownie być otwarty dla wszystkich chętnych firm.
Nadzór nad walką z korupcją mają pełnić niezależne prokuratura i sądy. Problem jednak w tym, że aby zrealizować reformę wymiaru sprawiedliwości, TISZA będzie potrzebowała uzyskać większość konstytucyjną. Szanse na to są jednak niewiele. Oznacza to zatem, że sposób przeprowadzenia reformy będzie wielką niewiadomą. Tymczasem zapewnienie transparentnej kontroli nad środkami unijnymi to droga do odblokowania zamrożonych miliardów euro.
Péter Magyar uważa, że drożyzna na Węgrzech nie wynika z sytuacji gospodarczej, a jest „sztuczna”. Tzn. w największej mierze jest następstwem rekordowej wysokości podatku VAT i błędnej polityki gospodarczej – m.in. podatku od sieci handlowych i ręcznego sterowania cenami. Oskarża o nią także drogą rosyjską energię, od której Węgry pozostają uzależnione.
Péter Magyar proponuje obniżkę VAT na produkty spożywcze z 27 proc. do 5 proc., a na zdrową żywność docelowo nawet na 0 proc. TISZA chce też likwidacji podatków nadzwyczajnych.
Jednym z pomysłów na umocnienie forinta jest przywrócenie politycznej stabilności i przewidywalności, a także odblokowanie funduszy unijnych. TISZA jest także zwolennikiem rozpoczęcia publicznej debaty na temat wprowadzenia waluty euro. Remedium stanowić ma także odchodzenie od rosyjskich węglowodorów.












