
W skrócie
-
Rosyjskie lodołamacze, w tym atomowy Sibir, pojawiły się na zamarzniętym Bałtyku i w pobliżu Estonii.
-
Jednostki zaczęły konwojować statki do portów przy Petersburgu, działając również na wodach estońskiej i fińskiej strefy ekonomicznej.
-
Pokrywa lodowa na Zatoce Fińskiej jest najgrubsza od lat 2010-2011, a ponad 10 rosyjskich lodołamaczy obsługuje żeglugę w trudnych warunkach.
Według estońskiej agencji transportu dotychczas ruch rosyjskich lodołamaczy koncentrował się we wschodniej części Zatoki Fińskiej, w tym u wejścia do rosyjskiego portu i terminalu naftowego w Ust-Łudze.
Jednak w ostatnich dniach te specjalistyczne jednostki zaczęły udrażniać tory wodne i konwojować statki, które kierują się do portów w pobliżu Petersburga, także na wodach estońskiej i fińskiej strefy ekonomicznej. Rosyjskie lodołamacze asystują także przy wyprowadzaniu statków z Zatoki.
Rosyjski lodołamacz atomowy na Bałtyku. Tak Moskwa eskortuje swoje statki
Z powodu utrzymujących się od początku stycznia niskich temperatur lód na Zatoce Fińskiej jest średnio dwa razy grubszy niż w ostatnich latach – ma nawet około 40 cm grubości na wodach przybrzeżnych – a uformowana pokrywa lodowa jest najbardziej rozległa od sezonu zimowego 2010-2011.
Takie warunki znacznie spowolniły transport towarowy, w tym eksport kluczowych dla Rosji surowców oraz paliw. Lodołamacz „Sibir” o napędzie atomowym, zbudowany w 2021 r., został ściągnięty tej zimy na wody Zatoki Fińskiej z Arktyki.
Według danych fińskiej straży przybrzeżnej obecnie na Bałtyku operuje ponad 10 rosyjskich lodołamaczy, a każdego dnia z Rosji wypływa około sześciu statków z ładunkiem i tyle samo przypływa z pustymi ładowniami.
Szacuje się, że około 40 proc. rosyjskiego eksportu ropy naftowej drogą morską przechodzi przez Zatokę Fińską, ale duża część tego transportu realizowana jest przez przestarzałe i niemające odpowiedniej klasy lodowej statki „floty cieni”.
Służby meteorologiczne zakładają z kolei, że pokrywa lodowa na Zatoce będzie przyrastać do końca lutego, po czym nastąpi stopniowe topnienie, ale lodołamacze będą wciąż niezbędne dla usprawnienia żeglugi w tej części Bałtyku.












