
W tym tygodniu Główny Urząd Statystyczne (GUS) potwierdził pesymistyczne prognozy resortu pracy dotyczące bezrobocia w styczniu. Stopa bezrobocia w pierwszym miesiącu 2026 roku wyniosła 6 proc., co oznacza, że odnotowano najwyższy wynik od niemal pięciu lat. Jak na razie tego rodzaju dane nie wywołują większej paniki wśród Polaków i grono osób obawiających się o swoją zawodową przyszłość jest dość niewielkie.
Co 6. Polak obawia się utraty pracy
Potwierdza to raport „Polacy w obawie o utratę pracy w 2026” przygotowany przez UCE RESEARCH i platformę e-Psycholodzy.pl. Wynika z niego, że 16,5 proc. respondentów obawia się, że w tym roku straci pracę.
– Widać, że co szósta osoba w Polsce żyje w niepewności. To umiarkowany odsetek, który pokazuje realne napięcie części społeczeństwa. Mówi też o tym, że rynek nie jest w stanie pełnego spokoju, ale też nie dominuje na nim atmosfera masowego lęku. To raczej obraz umiarkowanej ostrożności niż kryzysowej paniki. Oznacza podwyższony, ale nie skrajny, poziom stresu społecznego – komentuje psycholog Michał Murgrabia, jeden ze współautorów raportu z platformy ePsycholodzy.pl.
Utraty pracy nie obawia się 71,6 proc. ankietowanych. Twórcy dokumentu podkreślają, że tak wysoki odsetek to sygnał względnej stabilizacji i poczucia kontroli nad własną sytuacją zawodową. Z kolei blisko 12 proc. badanych przyznało, że nie wie, czy ma jakiekolwiek obawy w tej kwestii.
Kto może czuć się zagrożony?
Zdaniem Michała Murgrabiego, naprawdę zagrożone mogą czuć się osoby zatrudnione w branżach przechodzących intensywne zmiany technologiczne lub organizacyjne. Większe obawy mogą też dotyczyć osób na niestabilnych umowach, które mają mniejsze poczucie kontroli nad swoją sytuacją zawodową. Ekspert zauważa, że lęk coraz częściej dotyczy nie tylko stanowisk niskopłatnych, ale także specjalistów w sektorach podlegających automatyzacji.
– Część osób reaguje na ogólne sygnały gospodarcze, takie jak informacje o spowolnieniu czy restrukturyzacjach w dużych firmach. Niektórzy kierują się sytuacją w swojej branży lub konkretnymi komunikatami pracodawcy. W praktyce często nakładają się na to także czynniki indywidualne, np. wcześniejsze doświadczenie zwolnienia lub poczucie, że ich kompetencje są mniej konkurencyjne – tłumaczy Murgrabia.
Drugi ze współautorów raportu Michał Pajdak uważa, że poczucie zagrożenia utratą pracy mogą w tym roku odczuwać przede wszystkim osoby zatrudnione w branżach przechodzących restrukturyzację lub silną presję kosztową. Dotyczy to części przemysłu (zwłaszcza energochłonnego i eksportowego), wybranych segmentów handlu detalicznego oraz firm, które odczuwają skutki spowolnienia inwestycji. W tych sektorach częściej mówi się o optymalizacji kosztów, konsolidacjach czy automatyzacji procesów, co naturalnie podnosi poziom niepewności wśród pracowników.
– Większe obawy mogą mieć pracownicy wykonujący zadania rutynowe, administracyjne i powtarzalne – szczególnie tam, gdzie wdrażane są rozwiązania automatyzacyjne i narzędzia oparte na AI. W tym przypadku lęk nie zawsze wynika z realnych planów redukcji, lecz z obawy przed długofalową zmianą modelu pracy – podkreśla Pajdak.
Twórcy raportu wskazują również, że niepokój może dotyczyć też pracowników w regionach o mniejszej dywersyfikacji rynku pracy, gdzie dominują pojedyncze duże zakłady lub jedna branża. W takich miejscach każda informacja o ograniczeniu produkcji czy inwestycji silniej wpływa na lokalne nastroje.













