
-
Konie udomowiono około 4 tysiące lat p.n.e., a zebry, mimo prób, nigdy nie stały się zwierzętami domowymi.
-
Oficjalnym powodem braku udomowienia zebr był brak potrzeby, a próby ich ujarzmienia okazały się nieopłacalne i incydentalne.
-
Naukowcy ustalili, że zebry wykazują wysoki poziom czujności i stresu wynikający z życia w środowisku pełnym drapieżników, co uniemożliwiło ich udomowienie.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Udomowienie koni nastąpiło tak dawno, że nie jesteśmy w stanie w pełni odtworzyć tego procesu. Wiadomo, że nastąpił około 4 tys. lat p.n.e. w środkowej Azji, a badania najstarszych szczątków koni towarzyszących człowiekowi pochodzą z Kazachstanu. Mniej więcej w tym samym czasie udomowiono też osły, przy czym w ich wypadku – prawdopodobnie w Afryce, w dorzeczu Nilu.
To wskazuje, że ssaki nieparzystokopytne, do których zaliczamy konie i ich krewnych, są jednymi z najbardziej kluczowych zwierząt domowych dla historii człowieka. Tym bardziej dziwi, że do grona zwierząt domowych nie dołączyły zebry.
Dorożka z zebrami jeździła po Londynie
Owszem, bywały próby ich udomowienia. W Afryce okazjonalnie zebry służyły do lekkiego transportu i lekarz Rosendo Ribeiro na grzbiecie zebry dojeżdżał w Nairobi w Kenii na wizyty domowe. W 1898 r. ekscentryczny baron Walter Rothschild, propagator nauki i właściciel muzeum przyrodniczego, wydał sporo pieniędzy, by wytrenować kilka zebr i zaprząc je do powozu, który podjechał pod Pałac Buckingham w Londynie. W USA zebr używano go ciągnięcia wózków reklamowych, ale wszystko były to ekscentryczne i pojedyncze przypadki i popisy. Zebry jako zwierzęcia nigdy kompleksowo nie udomowiono.
Wspomniany baron Walter Rothschild mocno do tego dążył. Twierdził, że człowiek ujarzmi każde zwierzę, ponadto zebry są odporne i wytrzymałe. Świetnie znoszą upał, wysiłek i nie imają się ich choroby, chociażby te przenoszone przez muchy tse-tse. Mogłyby zastąpić konie, co jednak nigdy się nie wydarzyło. Oficjalnym powodem był… brak takiej potrzeby. Koni było więcej, służyły człowiekowi we wszystkim. Ponadto nadchodził wiek maszyn i pary, w którym zaprzęgi końskie powoli znikały. Zebra pasowałaby tu jak… wół do karety. Nieoficjalnie baron sam zaprzeczył tezie, że da się udomowić każde zwierzę, także zebrę. Owszem, przystosował zwierzęta do zaprzęgu, ale jakim kosztem? Zupełnie nieopłacalnym.
Zebry uchodzą za zbyt dzikie, by je udomowić
O zebrach mówiło się, że są zbyt nieprzewidywalne i dzikie, niepodatne na tresurę i nieposłuszne, a ich grzbiety są bardziej wrażliwe na obciążenia niż końskie. Dopiero dzisiaj, dzięki badaniom naukowców z Uniwersytetu Arizona udało się poznać rzeczywiste powody wykluczenia zebr z grona zwierząt domowych.
Donosi o nich pismo „Animals”, gdzie czytamy o tym, że „Od czasów Darwina wielu badaczy ewolucji i behawioryzmu rozważało rolę cech fenotypowych sprzyjających udomowieniu zwierząt. Wśród proponowanych cech znajdują się struktura społeczna gatunku, poziom wewnątrzgatunkowych i międzygatunkowych interakcji agonistycznych, zachowania socjoseksualne, strategie rodzicielskie, reakcja na ludzi, preferencje siedliskowe, nawyki żywieniowe, trajektorie rozwoju oraz użyteczność dla ludzi. Badanie reakcji gatunków koniowatych na obecność dużych drapieżników w plejstocenie wskazuje na to, że w związku z tym wiele z nich stało się mniej podatnych na udomowienie”.
Zebry są potomkami koniowatych, którzy musieli funkcjonować w środowisku otwartych terenów trawiastych pełnych drapieżników, zresztą podobnie jest do dzisiaj. I do dzisiaj największe szanse na przeżycie mają zwierzęta najbardziej czujne, płochliwe, pierwsze zrywające się do ucieczki. To poziom stresu i jego konsekwencji reguluje zachowanie zebr i to on miał istotne znaczenie dla tego, że zwierzęta te kompletnie nie nadawały się do udomowienia z przyczyn biologicznych.

Panika to wentyl bezpieczeństwa dla zebr
Przez tysiące lat ludzie wyznaczali do hodowli konie, które były odporne na stres i kontakt z człowiekiem, zachowywały spokój w tłumie i szybko regenerowały się po stresie. Selektywna hodowla faworyzowała zwierzęta potrafiące rozpoznawać ludzkie twarze i głosy, zwłaszcza gdy codzienna praca wiązała się z nagrodą dla człowieka. Zebry zaś nigdy podobnej sytuacji nie doświadczyły. Nigdy nie miały szansy wytworzyć pokoleń zwierząt odpornych na stres i rozwijających się w podobnym komforcie. Ich zachowania poszły w zupełnie inną stronę niż w wypadku koni, więc próby ich udomowienia stały się nieracjonalne i absurdalne.
W efekcie konie wytworzyły uspokajającą je pamięć, która pozwalała na porozumienie z ludźmi, podczas gdy zebry zawsze traktowały bliskie podejście ludzi do nich jako zagrożenie. Paniczna reakcja pozostała wentylem bezpieczeństwa dla zebr, jednocześnie blokując możliwość ich udomowienie.












