
-
Według badań Republikon grupa niezdecydowanych wyborców na Węgrzech stanowi około 23 proc., z czego realna stawka to około 370 tys. głosów.
-
Wśród niezdecydowanych przeważają osoby powyżej 40. roku życia, mieszkańcy miast na prowincji oraz wykwalifikowani robotnicy, a główne problemy tej grupy to kwestie gospodarcze i koszty utrzymania.
-
Analizy wskazują, że potencjalnie większe zaplecze wśród niezdecydowanych ma TISZA Pétera Magyara niż Fidesz Viktora Orbána, jednak aż 45 proc. tej grupy nie udzieliło odpowiedzi na pytanie o preferencje.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
To właśnie wybory niezdecydowani są najbardziej podatni na przekaz kampanijny. Zdeklarowani zwolennicy TISZY czy Fideszu – ugrupowań, które w niektórych badaniach gromadzą łącznie ponad 90 proc. poparcia – są już utwierdzeni w swoich przekonaniach. Mało co jest w stanie wpłynąć na ich decyzję; łatwiej zniechęcić ich do udziału w wyborach niż skłonić do poparcia konkurencji. Dlatego to nieprzekonani trzymają klucz do ostatecznego wyniku.
Stawką 370 tys. głosów
Jeszcze kilka tygodni temu niektóre ośrodki badawcze szacowały liczebność tej grupy na blisko 30 proc. Obecnie te wartości spadają – sondaż instytutu Idea z 12 marca 2026 r. wskazuje na poziom 21 proc., co oznacza spadek o 3 pp. względem lutego i o 6 pp. w porównaniu ze styczniem.
Choć trend jest spadkowy, grupa ta nigdy nie zniknie całkowicie, ponieważ część wyborców po prostu nie weźmie udziału w głosowaniu. Najnowsze dane pozwalają nam jednak precyzyjnie określić skalę tego zjawiska.
W ubiegłym tygodniu niezależny instytut Republikon opublikował pierwsze przekrojowe badanie pod hasłem: „Co wiemy o niezdecydowanych”.
Przy populacji ok. 8,1 mln uprawnionych do głosowania (dokładne dane poznamy po 18 marca, gdy upłynie termin rejestracji i aktualizacji spisów) grupa niezdecydowanych według Republikonu stanowi 23 proc., czyli ok. 1,8 mln osób.
Analiza jest jednak bezlitosna: połowa z nich nie pójdzie do urn, w tym 27 proc. deklaruje to „na pewno”. Z pozostałej połowy zaledwie co piąty badany twierdzi, że jego udział w wyborach jest pewny.
Oznacza to, że realna stawka, o którą toczy się walka, to około 370 tys. głosów (maksymalnie 918 tys.). Analitycy Republikonu studzą jednak nastroje, przypominając o efekcie deklaratywności – respondenci w ankietach zazwyczaj przedstawiają się jako bardziej zaangażowani politycznie, niż są w rzeczywistości.
Wojenna kampania Fideszu, straszenie rozlaniem się wojny w Ukrainie i masową migracją także nie rezonuje wśród niezdecydowanych. Migrację postrzega za problem zaledwie 2 proc. ankietowanych.
Niezdecydowani za Magyarem
Wśród wyborców niezdecydowanych nadreprezentowane są osoby powyżej 40. roku życia, mieszkańcy miast na prowincji oraz wykwalifikowani robotnicy. Częściej niezdecydowane są kobiety (56 proc.), aniżeli mężczyźni (44 proc.).
Najniższy odsetek niezdecydowanych notowany jest w grupie najmłodszych wyborców – 18-39 lat, a najwyższy: 40-59 (40 proc.) i 60+ (36 proc.). Analiza wykształcenia niezdecydowanych wskazuje, że najczęściej są to osobę legitymujące się wykształceniem maturalnym (28 proc.) bądź zawodowym (szkole zawodowej, 27 proc.).
Wśród wyborców niezdecydowanych mniej jest osób o poglądach prawicowych (18 proc.), a więcej określających swoje poglądy jako liberalne (24 proc.) i lewicowe (22 proc.). Ponad jeden na czterech wyborców nie umiał, bądź nie chciał, określić swoich poglądów.
O czym nam te dane mówią? Partie, które tak naprawdę pozostały na węgierskiej scenie politycznej, mają wyłącznie prawicową proweniencję. TISZA w pierwszych miesiącach funkcjonowania „wessała” niemal cały elektorat dotychczasowej opozycji, którą określano mianem liberalno-lewicowej.
Nie chodziło tu jednak o utożsamianie się z poglądami byłego członka Fideszu – Pétera Magyara, a głęboką wiarę w to, że można doprowadzić rządy Fideszu do końca. Stąd też nie może dziwić, że wśród zdecydowanych wyborców mamy nadreprezentację osób o poglądach prawicowych – 38 proc.
Niezdecydowani stanowią potencjalnie większe zaplecze dla TISZY Pétera Magyara niż Fideszu Viktora Orbána (35 proc. do 20 proc.). Ale jednocześnie aż 45 proc. z tej grupy nie wie, bądź nie chce udzielić odpowiedzi na to pytanie.
O ile wyborcy zdecydowani w większości – 51 proc. – wierzą w zmianę władzy po kwietniowych wyborach parlamentarnych, w tym co piąty „zdecydowanie” uważa, że do niej dojdzie (43 proc. jest odmiennego zdania), o tyle wśród wyborców niezdecydowanych nieznacznie więcej osób nie wierzy w zmianę (32 proc.), niż odwrotnie (28 proc.). Ale i w tym pytaniu odsetek nieudzielających odpowiedzi wynosi 40 proc.
Co jest ważne dla niezdecydowanych?
Wskazówką dotyczącą tego, dlaczego TISZA jest ugrupowaniem bardziej preferowanym wśród wyborców niezdecydowanych, jest fakt dostosowania przez to ugrupowanie chociaż części oferty programowej do potrzeb tej grupy.
Głównym problemem identyfikowanym przez wyborców niezdecydowanych są problemy gospodarcze oraz te związane z kosztami utrzymania (38 proc.). TISZA od dawna postuluje np. obniżki podatku VAT – na żywność, paliwo i leki, wskazując, że państwo jest źle zarządzane, a wysokimi podatkami rząd próbuje łatać nieudolność zarządzania środkami publicznymi.
Na miejscu drugim niezdecydowani wyborcy wskazują na problemy z demokracją i państwem prawa (18 proc.) a na trzecim kondycję ochrony zdrowia (15 proc.). Pozostałe zagadnienia, jak wojna w Ukrainie i korupcja, zajmują dalsze miejsca (po 9 proc.).
O ile TISZA przedstawiła ofertę programową, którą spisała w formie dokumentu, o tyle Fidesz dalej zarządza swoimi propozycjami doraźnie, komunikując różne ich elementy na wiecach, bądź w wywiadach premiera.
Ostatni oficjalny program został opublikowany przez Fidesz w 2010 r. Partia Viktora Orbána skoncentrowała się na przywilejach dla emerytów (13. i 14. emerytura) i matek (zwolnienie z podatku dochodowego od dwójki dzieci). Stąd zaskakującym być może, że wśród emerytów odsetek niezdecydowanych jest tak wysoki i wynosi 36 proc. Zazwyczaj bowiem ta grupa wiekowa stanowiła jednoznacznie zaplecze Fideszu.
Ale to nie wszystko. Wojenna kampania Fideszu, straszenie rozlaniem się wojny w Ukrainie i masową migracją także nie rezonuje wśród niezdecydowanych. Migrację postrzega za problem zaledwie 2 proc. ankietowanych.
Już niedecydująca, ale dalej bardzo ważna
W piątek w portalu opozycyjnym 444.hu ukazał się tekst Dániela Pála Rényi, w którym poinformował, że z wewnętrznych sondaży Fideszu wynika, że TISZA może liczyć na ok. 45 proc. poparcia, podczas gdy Fidesz 39-40 proc.
Jednocześnie, by uniemożliwić partii Pétera Magyara zwycięstwo większością bezwzględną, Fidesz musi poprawić swoje notowania o 5 pp. Jednak tego nie sposób dokonać w oparciu o mobilizację własnego elektoratu.
Według tego tygodniowego sondażu 21 Reseach Center Survey, obecnie TISZA może liczyć na uzyskanie 115 spośród na 199 mandatów. A zatem Fidesz jeszcze bardziej będzie próbował zwrócić się w stronę wyborców niezdecydowanych.
Jak twierdzi autor, że amerykański wzorzec kampanii, to jest antywojennych zgromadzeń, które organizowano w kampanii prezydenckiej Donalda Trumpa, nie sprawdza się.
Cała narracja oparta o dychotomię wojna-pokój nie przekonuje nieprzekonanych, i to bez względu na stopień brutalizacji kampanii. W marcowym badaniu instytutu Idea 73 proc. ankietowanych określiło ją jako najostrzejszą w historii.
Pozostaję zdania, że wciąż karty nie są rozdane, że jeszcze wszystko może się wydarzyć. Jeśli nie na poziomie emocji i polityki, to w oparciu o skomplikowany system wyborczy.
Tymczasem kampania do końca będzie wyrównana, a wszystkie karty nie zostały jeszcze odkryte.













