Tragedia we Włoszech. Nie żyje 20-letni Polak, który spadł z lawiną

Do wypadku doszło w poniedziałek (16 marca) na lodowcu, znajdującym się na granicy między prowincją Brescia w Lombardii a Trydentem – wyjaśnia dziennik „La Repubblica”. Polski narciarz spadł z lawiną, kiedy zjeżdżał z bratem żlebem tuż obok trasy narciarskiej na wysokości około 2700 metrów nad poziomem morza.

Polak zginął w lawinie we Włoszech. Akcja ratunkowa

Alarm podnieśli inni narciarze obecni w pobliżu i żołnierze z oddziału alpejskiego, pełniący służbę w rejonie stoku narciarskiego. Gdy na miejsce dotarło dwóch ratowników górskich, zastali brata ofiary, który próbował odkopać go spod śniegu. Natychmiast powiadomiono centralę ratunkową, która wysłała helikopter z zespołem ratowniczym i psem lawinowym.

Zobacz wideo Policja wraca do sprawy noworodka z Kazimierzowa

Młody narciarz został wydobyty spod śniegu nieprzytomny, w stanie zatrzymania krążenia. Ratownicy rozpoczęli reanimację. Po dotarciu zespołu medycznego został przetransportowany śmigłowcem do szpitala w Trydencie, dokąd trafił w stanie krytycznym. Wkrótce później zmarł.

Czytaj także: Nie będzie przesunięcia i zmniejszenia zaplanowanych na lipiec 9-procentowych podwyżek w ochronie zdrowia – pisze na Wyborcza.pl Judyta Watoła.

„Znajdowali się poza trasą”

– Znajdowali się poza trasą, mieli standardowy sprzęt. Kiedy ratownicy dotarli na miejsce, brat ofiary zdołał już odnaleźć go i udrożnić drogi oddechowe, ale od razu było jasne, że stan chłopaka jest bardzo ciężki – wyjaśnił cytowany przez gazetę radny z pobliskiej gminy Ponte di Legno, Andrea Zampatti.

– Ratownicy ruszyli na pomoc natychmiast, bo żleb, w którym jechali narciarze, znajduje się bardzo blisko tras, obsługa wyciągów widziała całe zdarzenie. Niestety nie dało się nic zrobić – dodał. 

Redagował Jan Latała

Udział