
Na problem zwrócono uwagę na rosyjskim serwisie społecznościowym Pikabu. Jest on tamtejszym odpowiednikiem anglojęzycznego serwisu Reddit.
Użytkownik o pseudonimie Kozotrah1975 poinformował, że w komunikatorze Max użytkownicy nieświadomie obserwują „kanały, z których trudno się wypisać”. Swój post opublikował w niedzielę, czym nagłośnił problem w skali całego kraju.
Internauta załączył krótki film, na którym próbuje zrezygnować z subskrypcji kanału czołowego rosyjskiego propagandysty Władimira Sołowjowa. Na filmie widać, jak użytkownik wielokrotnie klika w przycisk „Anuluj subskrypcję”, ale za każdym razem kanał Sołowjowa pozostaje na liście czatów.
Rosjanie skazani na propagandę. Zmusza ich do niej Max
Inni użytkownicy Pikabu zauważyli, że sporo kanałów, których dotąd nie subskrybowali, pojawiło się w wersji Max na komputerze. Jednak w aplikacji mobilnej ich nie widać.
„Zacząłem subskrybować mnóstwo kanałów spamowych. I nie mogę się wypisać! Natychmiast znowu zaczynam je obserwować. Nie ma przycisku 'zgłoś'” – napisał jeden z internautów.
Rosjanie muszą tym samym obserwować konta przepełnione treściami prowojennymi i antyzachodnimi. Są wśród nich zarówno oficjalne kanały kremlowskich propagandystów, jak i profile blogerów wojennych.
Jeden z użytkowników zauważył, że udało mu się rozwiązać problem, zmieniając ustawienia prywatności – pozwalając, aby tylko jego kontakty mogły dodawać go do kanałów i czatów.
Rosja. Max miał zastąpić WhatsAppa i Telegram
Komunikat Max zaczął być aktywnie promowany w Rosji po jego uruchomieniu w 2025 roku. W związku z tym władze ograniczyły działanie innych popularnych serwisów, takich jak WhatsApp i Telegram.
Sam Max był już wielokrotnie krytykowany za potencjalne problemy z bezpieczeństwem i ryzyko inwigilacji użytkowników przez rosyjskie służby. Program bowiem stale wysyła wiele typów danych w nieznanym kierunku bez zgody jego użytkowników.













