
Siły Obronne Izraela opublikowały w mediach społecznościowych komunikat, że Iran posiada rakiety o zasięgu nawet 4 tysięcy kilometrów, „które mogą dotrzeć do Londynu, Paryża lub Berlina”. – Żadne szacunki nie potwierdzają tego twierdzenia – powiedział Reed w rozmowie z BBC. – Nie znam żadnej oceny, która sugerowałaby, że spróbują zaatakować Europę, nie mówiąc już o tym, czy mogliby to zrobić, gdyby próbowali – dodał.
„Żadna ocena nie potwierdza”
W osobnym wywiadzie dla Sky News Reed stwierdził, że prezydent USA Donald Trump, grożąc zniszczeniem irańskich elektrowni, jeśli Teheran nie otworzy całkowicie Cieśniny Ormuz w ciągu 48 godzin, mówił za siebie.
Zapytany o zdefiniowanie stanowiska Wielkiej Brytanii wobec słów Trumpa, Reed powiedział, że „prezydent USA jest w pełni zdolny mówić za siebie i bronić tego, co mówi”. – Nie damy się wciągnąć w wojnę, ale będziemy chronić własne interesy w regionie. Będziemy współpracować z naszymi sojusznikami, aby deeskalować sytuację – wyjaśnił.
Wcześniej Iran zaatakował amerykańsko-brytyjską bazę wojskową na Wyspach Chagos na Oceanie Indyjskim, około 3 800 km od Iranu. Reed odmówił ujawnienia, jak blisko pociski zbliżyły się do brytyjskiego terytorium zamorskiego, mówiąc, że nie może ujawnić „szczegółów operacyjnych”.
Jak daleko sięgną irańskie rakiety?
– Iran wystrzelił dwa pociski balistyczne w kierunku Diego Garcii. Jeden z nich został przechwycony – powiedział Reed. Po pojawieniu się informacji o próbie ataku, IDF poinformowało w sobotę (21 marca), że w ubiegłym roku Teheran zamierzał opracować rakiety zdolne do dotarcia do Europy, Azji i Afryki.
„Mówimy to: irański reżim terrorystyczny stanowi globalne zagrożenie. Teraz z rakietami, które mogą sięgnąć Londynu, Paryża lub Berlina” – podano.
Na początku marca br. minister spraw zagranicznych Iranu powiedział, że jego kraj celowo ograniczył zasięg rakiet do 2 tysięcy km, ponieważ „nie chce być postrzegany jako zagrożenie przez nikogo innego na świecie”.
Kanclerz Friedrich Merz opowiada się za zabezpieczeniem Cieśniny Ormuz, ale dopiero po zawieszeniu broni. To jednak wciąż odległa perspektywa, mimo że Stany Zjednoczone coraz intensywniej bombardują Iran. Teheran ma bowiem ogromną przewagę. Czytaj więcej na Wyborcza.pl












