
Artykuł aktualizowany
W poniedziałek (23 marca) prezydenci Polski i Węgier spotkali się w Przemyślu, by wziąć udział w obchodach Dnia Przyjaźni Polsko-Węgierskiej. Podczas wystąpień dla mediów Nawrocki podkreślił, że przyjaźń obu państw i narodów sięga głęboko w przeszłość; przypominał m.in. wspólnych królów Polski i Węgier, wspólnych bohaterów narodowych oraz akty przyjaźni w historii XX wieku.
– Misją moją i pana prezydenta jest to, żeby przyjaźń narodów, nie stała się obiektem krótkotrwałych politycznych drgań – powiedział Nawrocki, zapewniając, że polsko-węgierska przyjaźń „trwa i będzie trwać”.
Nawrocki: Polacy kochają Węgrów, nienawidzą Władimira Putina
Prezydent podkreślił, że oba narody łączy m.in. pragnienie bycia w Unii Europejskiej, ale także troska o jej stan. Jak mówił Nawrocki, może liczyć na wsparcie Węgrów m.in. w sprawach takich jak sprzeciw wobec umowie handlowej UE-Mercosur, wątpliwości wobec unijnej polityki klimatycznej i migracyjnej, czy „biurokratyzacji i centralizacji” pewnych procesów przez Komisję Europejską.
– Jak to przyjaciele, tak w przyjaźni musimy mieć świadomość, że nie ze wszystkim się zgadzamy. Są sprawy, w których zgadzamy się, że się nie zgadzamy. Dla Polski Wladimir Putin i Federacja Rosyjska jest zagrożeniem egzystencjalnym tak jak bolszewicy w roku 1920. Polacy kochają Węgrów, nienawidzą Władimira Putina, który jest zbrodniarzem wojennym i nikim więcej – oświadczył Nawrocki. – Natomiast państwa dokonują swoich wyborów dyplomatycznych – zaznaczył.
– Dla mnie jako dla prezydenta Polski Władimir Putin jest zagrożeniem i dla idei europejskiej i dla wschodniej flanki NATO i dla UE, ale – jak to w przyjaźni – są rzeczy, z którymi możemy się zgadzać, a są rzeczy i w rodzinie, z którymi nie musimy się zgadzać. Więc tu stanowisko Rzeczypospolitej Polskiej jest jasne – podkreślił prezydent.
Nawrocki spotka się z Orbanem w Budapeszcie
Jeszcze dzisiaj, w poniedziałek, Karol Nawrocki przyjedzie do Budapesztu, by spotkać się z Viktorem Orbanem. Tego samego dnia w stolicy Węgier odbędzie się tzw. Wielkie Zgromadzenie skrajnie prawicowej koalicji Patrioci dla Europy. Mają w nim wziąć udział m.in. znani w przeszłości z prokremlowskich sympatii Marine Le Pen z francuskiego Zjednoczenia Narodowego i wicepremier Włoch Matteo Salvini.
Węgry znajdują się w gorącej fazie kampanii przed zaplanowanymi na 12 kwietnia wyborami parlamentarnymi. Viktor Orban i jego partia Fidesz mierzą się z najpoważniejszym od lat wyzwaniem w postaci rosnącej w siłę opozycji pod wodzą Petera Magyara. Przyjazd polskiej głowy państwa jest interpretowany jako wyraźny gest poparcia dla dotychczasowego rządu w Budapeszcie.
Uścisk dłoni Putina, potem Nawrockiego
Orban uznawany jest obecnie za najbardziej prorosyjskiego lidera w Unii Europejskiej. Wielokrotnie blokował unijne sankcje wobec Moskwy oraz pomoc militarną dla broniącej się Ukrainy. Jak pisze Michał Kokot w „Wyborczej”, Kreml jest zatrwożony spadającymi notowaniami Orbana.
Krytycy prezydenta przypominają, że Karol Nawrocki zbudował swoją pozycję jako nieugięty antykomunista i szef IPN, który osobiście nadzorował usuwanie sowieckich pomników i ostrzegał przed imperializmem Moskwy. Dziś popiera Orbana, który jako jedyny w UE utrzymuje regularne kontakty z rosyjskim dyktatorem Władimirem Putinem i blokuje pomoc dla Ukrainy.
Tusk: To fatalny błąd
Kancelaria Prezydenta RP przypomina, że wizyta odbywa się w ramach obchodów Dnia Przyjaźni Polsko-Węgierskiej, podtrzymywania relacji w ramach Grupy Wyszehradzkiej oraz dbaniu o „wspólne interesy bezpieczeństwa w Europie Środkowej”. – Poniedziałkowa wizyta prezydenta Karola Nawrockiego w Budapeszcie ma na celu realizację polskich interesów – powiedział szef kancelarii prezydenta Zbigniew Bogucki. Pytany o ewentualne udzielenie poparcia premierowi Węgier tuż przed wyborami, stwierdził, że „nie chce uprzedzać faktów”.
Premier Donald Tusk określił wizytę Nawrockiego jako „fatalny błąd: i „potwierdzenie groźnej strategii osłabiania Unii Europejskiej”.
Szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski pytał „jaki polski interes realizuje prezydent angażując się w zagraniczną kampanię prorosyjskiego i skorumpowanego lidera”.
Z czeskich i słowackich mediów wynika, że politycy Grupy Wyszehradzkiej obserwują wizytę ze sporą rezerwą. Obawiają się, że zostanie ona wykorzystana przez węgierski rząd do poprawy wizerunku Orbana w regionie. Co więcej, może dać mu polityczne „paliwo”, które pozwali mu pokazać, że Węgry nie są całkowicie izolowane na arenie międzynarodowej.
Podkreśla się też, że jeszcze pod koniec 2025 roku Nawrocki potrafił zrezygnować ze spotkania z Orbanem w geście protestu przeciwko jego wizycie u Władimira Putina.
Kwietniowe wybory
12 kwietnia odbędą się na Węgrzech wybory parlamentarne. Opozycyjna partia TISZA Petera Magyara prowadzi z Fideszem premiera Węgier Viktora Orbana w większości niezależnych sondaży – w lutowym badaniu firmy Median partia ta uzyskała 20-punktową przewagę wśród zdecydowanych wyborców. Premier Orban uzyskał dotąd poparcie m.in. prezydenta USA Donalda Trumpa, a szef MSZ Węgier Peter Szijjarto poinformował w piątek, że przed wyborami na Węgry przyjedzie też wiceprezydent USA J.D. Vance.
Czytaj także: Wybory na Węgrzech. Orbána próbują ratować Rosjanie, Trump i Nawrocki.
Wiktoria Nicałek (PAP)












