
W skrócie
-
Donald Tusk skomentował na platformie społecznościowej zachowanie Karola Nawrockiego wobec dziennikarza.
-
Rafał Leśkiewicz odpowiedział na wpis Tuska, zarzucając jego rządowi pozostawienie szczątków ofiar z 10 kwietnia 2010 roku w Rosji.
-
Podczas wizyty w Przemyślu prezydent odniósł się do relacji polsko-węgierskich oraz różnic w podejściu Warszawy i Budapesztu do Rosji.
Donald Tusk w mediach społecznościowych skomentował zachowanie Karola Nawrockiego, który w poniedziałek w Przemyślu, podniesionym tonem, zwrócił się do jednego z dziennikarzy. Pracownik mediów poprosił o ustosunkowanie się do współpracy Viktora Orbana z przywódcą Rosji.
– Pan redaktor się ogarnie i słucha, co mówi prezydent Polski. Mówię do pana, panie redaktorze. Władimir Putin to zbrodniarz, rozumie pan redaktor? Do widzenia – dodał, machając palcem w stronę dziennikarza.
Incydent szybko wywołał reakcje polityków w sieci, w tym także samego premiera, który zwrócił się do prezydenta z prośbą o „niekrzyczenie na dziennikarzy”. „To nie oni wpakowali pana w to rosyjskie bagno” – napisał szef rządu.
Wpis rzecznika prezydenta. „Ze specjalną dedykacją dla Donalda Tuska”
Właśnie na ten post odpowiedział Rafał Leśkiewicz, który na platformie X udostępnił poniedziałkową wypowiedź Nawrockiego, w której prezydent podkreślił, że „są sprawy, w których zgadzamy się i się nie zgadzamy. Polacy kochają Węgrów, ale nienawidzą Władimira Putina”.
Jednocześnie rzecznik prezydenta napisał, że przypomina słowa Nawrockiego „ze specjalną dedykacją dla pana premiera Donalda Tuska„.
„W rosyjskim bagnie to pański rząd zostawił szczątki Ofiar z 10 kwietnia 2010 r. (pisownia oryginalna – red.)” – czytamy we wpisie Leśkiewicza.
Przemyśl. Incydent z Karolem Nawrockim i dziennikarzem
Do incydentu z udziałem głowy państwa doszło w Przemyślu po konferencji prasowej. Wcześniej Karol Nawrocki spotkał się z prezydentem Węgier Tamasem Sulyokiem.
W trakcie uroczystości prezydent podkreślał znaczenie relacji między oboma krajami, zaznaczając, że nie powinny one być „obiektem krótkotrwałych politycznych drgań”.
Prezydent odniósł się także do różnic w podejściu Warszawy i Budapesztu do Rosji.
– Dla Polski Władimir Putin i Federacja Rosyjska to zagrożenie egzystencjalne, tak jak bolszewicy w 1920 roku. Polacy kochają Węgrów, ale nienawidzą Władimira Putina – mówił.











