
-
Iran posiada przewagę w rejonie cieśniny Ormuz dzięki niekonwencjonalnym metodom wojny i korzystnemu położeniu geograficznemu.
-
Możliwości ataków Iranu na statki handlowe w cieśninie Ormuz uległy zmniejszeniu, ale nadal istnieje „resztkowy poziom zagrożenia”.
-
Cieśnina Ormuz pozostaje zamknięta od prawie czterech tygodni, co spowodowało chaos na rynkach ropy naftowej. W rezultacie Donald Trump zapowiedział działania dyplomatyczne i wysłanie dodatkowych żołnierzy.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Stacja CNN zwraca uwagę, żeIran w rejonie cieśniny Ormuz ma przewagę pod wieloma względami. Wśród nich wyróżnia przede wszystkim niekonwencjonalne metody prowadzenia wojny, w tym tanie drony i miny morskie, oraz korzystne położenie geograficzne.
Cieśnina Ormuz ma w najwęższym miejscu około 24 mile, czyli około 38 kilometrów szerokości. Ponadto niemal cały ruch w tym miejscu odbywa się dwoma głównymi szlakami żeglugowymi, które są jeszcze bardziej zwężone.
– Nie bez powodu określa się to miejsce mianem wąskiego gardła. Podobno na całym świecie istnieje wiele takich wąskich gardeł. Można jednak uznać, że to konkretne stanowi wyjątkowe wyzwanie, ponieważ nie ma żadnych alternatyw – powiedział Nick Childs z Międzynarodowego Instytut Badań Strategicznych (IISS).
Wojna na Bliskim Wschodzie. Iranowi pomaga korzystne położenie geograficzne
Wyzwanie stanowi też ograniczone pole manewru, co może utrudniać wszelkie próby potencjalnych operacji eskortowania statków.
– Na otwartym morzu zawsze istnieje możliwość zmiany kursu. W wąskim przejściu lub cieśninie nie ma takiej możliwości – wyjaśnił Kevin Rowlands z think tanku Royal United Services Institute.
– Oznacza to, że Iran niekoniecznie musi szukać swoich celów. Może po prostu czekać – dodał.
Rowlands podkreślił, że w efekcie powstaje „strefa śmierci”, w której czas na reakcję przed atakiem może wynosić zaledwie kilka sekund.
CNN zwraca też uwagę, iż Iran ma prawie 1600 kilometrów linii brzegowej, z której w łatwy sposób może wystrzelić pociski przeciwokrętowe. Systemy te są mobilne, co utrudnia ich zniszczenie, a długa linia brzegowa Zatoki Perskiej oznacza, że Iran może atakować znacznie dalej niż tylko w obrębie samej cieśniny.
– Po północnej, irańskiej stronie, nie jest to płaska równina. Są tam wzgórza, góry, doliny, tereny zabudowane i wyspy na morzu. To wszystko utrudnia wykrycie nadchodzącego zagrożenia i ułatwia Iranowi ukrycie mobilnych systemów uzbrojenia – stwierdził Rowlands.
Cieśnina Ormuz. Możliwości ataków Teheranu uległy zmniejszeniu
Dodajmy, że analitycy twierdzą, że możliwości Iranu w zakresie zadawania uszkodzeń statkom handlowym w cieśninie Ormuz mimo wszystko uległy zmniejszeniu od początku wojny.
– Jednak niemal niemożliwe jest całkowite wyeliminowanie ryzyka i należy się spodziewać, że statki będą jeszcze przez jakiś czas narażone na pewien resztkowy poziom zagrożenia ze strony niektórych lub wszystkich systemów uderzeniowych – zaznaczył Rowlands.
Zdaniem przedstawiciela think tanku Royal United Services Institute złożone zagrożenia oznaczają, że jakakolwiek operacja eskortowania statków prawdopodobnie będzie musiała wyjść poza tradycyjny konwój okrętów wojennych płynących przed i za tankowcami.
– Bardziej prawdopodobne jest, że misja morska będzie opierać się na wielopoziomowym systemie obrony, obejmującym nadzór satelitarny, samoloty patrolowe oraz drony powietrzne. Okręty mogą płynąć wyznaczoną trasą, która została oczyszczona z min – wytłumaczył.
Nick Childs dodał z kolei, że największym zagrożeniem nadal pozostaje „niekonwencjonalny arsenał Iranu„, taki jak drony, małe jednostki szybkiego ataku oraz bezzałogowe łodzie wypełnione materiałami wybuchowymi.
Cieśnina Ormuz jest zamknięta od niemal czterech tygodni. Trump zapowiedział działania
Przypomnijmy, że do tej pory Iran zaatakował co najmniej 19 statków w pobliżu Cieśniny Ormuz, w Zatoce Perskiej i Zatoce Omańskiej.
Sama cieśnina Ormuz pozostaje zamknięta od prawie czterech tygodni, co doprowadziło do chaosu na światowych rynkach ropy naftowej.
Ze względu na groźby Iranu zwiększyło się ryzyko tranzytu i niemal całkowicie zablokowano ruch na tym wąskim szlaku wodnym, który jest głównym szlakiem przesyłu około 20 proc. światowych zasobów ropy naftowej i gazu ziemnego.
W obliczu kryzysu Donald Trump zapowiedział podjęcie wysiłków dyplomatycznych mających na celu zakończenie blokady. Ponadto podjął decyzję o wysłaniu tysięcy dodatkowych żołnierzy na Bliski Wschód i zbadał możliwość eskortowania tankowców przez Marynarkę Wojenną USA.













