
-
Zając hajnański, uznawany za wymarłego w wielu miejscach wyspy Hajnan, został znaleziony martwy na autostradzie po 40 latach nieobecności we wschodniej części wyspy.
-
Zdarzenie potwierdza obecność tego endemicznego gatunku w regionie, w którym nie był widziany od dekad.
-
Odkrycie rozbudziło nadzieję na przetrwanie gatunku i sugeruje możliwość istnienia nieznanej populacji zająca hajnańskiego w tej części wyspy.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
To może wydawać się dziwne, skoro ktoś rozjechał przedstawiciela niezwykle rzadkiego gatunku, który uznawany był za wymarły w wielu miejscach wyspy Hajnan. Nic tylko się załamać i tacy załamani mogliby być naukowcy, którzy znaleźli ciało zwierzęcia. Zając leżał na asfalcie autostrady w północno-wschodniej części wyspy Hajnan, niemal wkomponowany w podłoże kołami jakiegoś samochodu. Ledwie udało się zidentyfikować, co to za zwierzę.
A udało się rozpoznać zająca hajnańskiego, który jest endemitem tej wyspy leżącej u południowych brzegów Chin. Hajan to wyspa nazywana niekiedy „chińskimi Hawajami”, słynie jako miejsce wypoczynku i z kurortów turystycznych. Takie przeznaczenie wyspy oznacza, że nie jest łatwym miejscem do życia dla tutejszych zwierząt.
Zając hajnański znikał z wyspy Hajnan
O zającu hajnańskim zoologowie mówią, że zmagał się z utratą i fragmentacją siedlisk na wyspie, z ruchem samochodowym (co ostatni wypadek potwierdza), wreszcie z polowaniami, bowiem zabijano go dla mięsa i skóry. W zasadzie każe hajnańskie zwierzę jest zagrożone wymarciem, ale zając hajnański zagrożony jest skrajnie. Jeszcze w latach siedemdziesiątych był nawet dość powszechny, ale jego liczba spadła drastycznie wraz z rozwojem Chin i Hajnanu. Na początku XXI wieku szacowano, że zostało nieco ponad 200 osobników i to wyłącznie w zachodniej części wyspy.
To jest właśnie klucz, bowiem rozjechany przez samochód zając został znaleziony na autostradzie w północno-wschodniej części Hajnan, czyli w miejscu, w którym nie widziano go od 40 lat. Jego pojawienie się tutaj, nawet w formie rozjechanych kołami zwłok to sygnał, że nadal tu żyje albo powrócił i że zasięg tego zwierzęcia jest jednak większy niż się spodziewano.
A to jest paradoksalnie dobra wiadomość. Jak pisze o tym pismo „Mammalia”, odkrycie rozbudziło nadzieję na przetrwanie zająca, uwypuklając potencjalne luki w wiedzy na temat ochrony przyrody i stawiając pytania o rzeczywisty zasięg gatunku. Możliwe, że w tej części wyspy wciąż istnieje nieznana i niewidziana od kilku dekad populacja tego rzadkiego zajęczaka.
Mało wiemy o tym azjatyckim zającu
Wiedza na jego temat jest bardzo skąpa. Ten azjatycki przedstawiciel zajęcy prowadzi bowiem wyłącznie nocny i bardzo skryty tryb życia. Pod wieloma względami różni się od naszych zajęcy: szaraka i bielaka. Szanse na odbudowę jego populacji na wyspie Hajnan wydawały się wątłe, ale okazuje się, że zając sam szuka dróg przetrwania.
To endemiczny gatunek, w kontynentalnej Azji czy kontynentalnych Chinach nie występuje. Takich wyspiarskich zajęcy na świecie jest więcej, choćby zając kusy z Japonii. W kontynentalnych Chinach żyje kilka innych rodzimych gatunków np. zając chiński, zając wełnisty, zając junnański czy zając nadrzeczny.












