
Portal przywołał przełomowe w karierze Orbana przemówienie wygłoszone w 1989 roku podczas ponownego pochówku premiera Imre Nagya w czasie rewolucji przeciwko ZSRR w 1956 r., kiedy to 26-letni wówczas Orban domagał się wolnych wyborów, wycofania wojsk radzieckich i skrytykował komunistyczne władze, zyskując ogromną popularność.
Politico stwierdziło, że z lidera wzywającego Węgry do oderwania się od Moskwy Orban stał się samozwańczym orędownikiem antyliberalizmu i najlepszym przyjacielem Kremla w Europie.
„Postanowił nigdy nie przegrać”
– Zmiana dokonywała się etapowo, z punktami zwrotnymi. To, że jest prorosyjski, jest chyba najbardziej zaskakujące – powiedziała portalowi Zsuzsanna Szelenyi, była posłanka Fideszu premiera Orbana i jedna z pierwszych członkiń tej partii. – Wybrany na przewodniczącego partii w 1990 roku młody polityk szybko zyskał całkowitą dominację nad Fideszem. Starał się wyprzeć tych, którzy go kwestionowali – wspominała Szelenyi, dodając, że wraz z garstką innych deputowanych odeszła z partii, kiedy Orban zmienił jej charakter z liberalnego na narodowo-konserwatywny.
Portal przypomniał, że po okresie premierostwa na przełomie wieków Orban spędził osiem lat w opozycji, starając się utrudniać obrady Zgromadzenia Narodowego i sabotować ówczesny rząd socjalistyczno-liberalny. Po ponownym objęciu urzędu w 2010 roku „postanowił nigdy więcej nie przegrać – przepisał konstytucję, zmodyfikował najważniejsze ustawy, aby ograniczyć demokratyczne mechanizmy kontroli i równowagi, osłabił wolność mediów i niezależność sądownictwa” – wyliczyło Politico. Szelenyi stwierdziła, że początkowa zmiana ideologiczna Orbana była napędzana osobistą ambicją oraz „wolą władzy”.
Rosja Putina jako wzór
W ocenie Politico przełomowym momentem był rok 2014, kiedy Budapeszt podpisał z Moskwą umowę o udzieleniu pożyczki na rozbudowę elektrowni jądrowej Paks II. Umowa ta sygnalizowała nie tylko pragmatyczne poleganie na Moskwie, ale także początek relacji ideologicznej – stwierdził portal. Zaledwie sześć miesięcy później premier przedstawił swój cel, jakim jest zbudowanie na Węgrzech „państwa nieliberalnego”, opartego na wartościach chrześcijańskich, wyraźnie wskazując na Rosję Putina jako wzór – przypomniała Szelenyi.
Zdaniem Petera Molnara – kolegi Orbana ze studiów i byłego posła Fideszu – droga premiera od krytyka Rosji do jej przyjaciela odzwierciedla jego międzynarodowe ambicje. „Orban nie może powiększyć Węgier terytorialnie, ale może myśleć, że uczyni je ponownie wielkimi” – ocenił, czym nawiązał do sloganu prezydenta USA Donalda Trumpa: Make America Great Again (MAGA). W ocenie Molnara to ambicja „zmusza Orbana do podążania za tym, co może dać mu władzę”. „Gdyby układ polityczny był taki, że liberalna droga, by mu to umożliwiała, prawdopodobnie pozostałby liberałem” – zaznaczył.
Dziennikarz Pal Dainel Renyi stwierdził, że premier Węgier uznał, iż musiał przesunąć się na prawo, by zdobyć polityczną przestrzeń. Jego zdaniem Orban fascynował się karierą byłego premiera Włoch Silvia Berlusconiego. Orban kończy swoje przemówienia słowami „elore Magyarorszag”, czyli „naprzód Węgry”, w wyraźnym hołdzie dla Berlusconiego – dodał Renyi. Frank Furedi, kierownik brukselskiego oddziału wspieranego przez rząd Kolegium Mathiasa Corvinusa, ocenił, że to UE się zmieniła, podważając suwerenność państw członkowskich, co miało wpływ na Orbana. Portal zauważył, że w rozumieniu węgierskiego premiera Bruksela zastąpiła Rosję jako „siłę okupacyjną” Węgier.
Czytaj też: „Rosjanie do domu”. Hasło skandowane na Węgrzech wyjaśnia, dlaczego na finiszu przed wyborami Orbán jest tak nerwowy, a jego kampania tak toporna – pisze Anne Applebaum na Wyborcza.pl.
Redagowała Kamila Cieślik












