Aluron CMC Warta Zawiercie górą w półfinale. Porażka Asseco Resovii – Siatkówka – Sport Wprost


Niemal wszystko, bo trudno odmówić przyjezdnym z Rzeszowa ambicji oraz swoich szans na zgarnięcie czegoś więcej niż tylko momentów w niedzielnym (tj. 12 kwietnia) półfinale.


W Sosnowcu, gdzie swoje mecze w roli gospodarza rozgrywa Aluron CMC Warta Zawiercie, gospodarze mieli jednak sposób na zespół trenera Massimo Bottego. Dodatkowo zachowując siły na kolejne, jeszcze ważniejsze kroki do wykonania, we wchodzącym w najważniejsze momenty, sezonie.

PlusLiga: Jurajscy Rycerze wyraźnie lepsi od Asseco Resovii Rzszów


Przed niedzielnym półfinałem można sobie było zadawać pytanie, jak fizycznie będą prezentować się oba zespoły. Do Sosnowca przyjechała bowiem drużyna, która swoje ostatnie spotkanie rozegrała stosunkowo dawno, bo 4 kwietnia. Właśnie wtedy, w drugim meczu ćwierćfinału PlusLigi – w Olsztynie rzeszowianie odprawili z kwitkiem miejscowy Indykpol AZS.


Zawiercianie musieli za to mocno się napocić w rywalizacji z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, decydujący, trzeci mecz serii grając w ostatni czwartek (tj. 9 kwietnia). Jak pokazała jednak meczowa rzeczywistość, najwyraźniej lepiej być w rytmie meczowym, aniżeli jedynie trenować i oczekiwać na granie o punkty.


Tak, jak wspominaliśmy wcześniej, rzeszowianie mogli przynajmniej przedłużyć półfinał w Sosnowcu. Była ku temu sposobność – ta najbardziej widoczna – w secie numer 3. Asseco Resovia miała bowiem prowadzenie 24:22, ale nie zdołała domknąć partii na swoją korzyść, przegrywając ostatecznie 24:26. Czyli tracąc cztery punkty w serii.


Popisowo po stronie gospodarzy spisał się MVP meczu Aaron Russell. Amerykanin był najlepiej punktującym w meczu (16 oczek), dodatkowo najmocniej obciążonym w przyjęciu (21 okazji na 48 proc. skuteczności). Warto również docenić świetną pracę Jakuba Popiwczaka, libero gospodarzy.


Po stronie przyjezdnych miło rywalizacji z byłym klubem nie będzie wspominał Karol Butryn. Atakujący został bowiem zmieniony w trakcie spotkania przez trenera Bottiego. Rezerwowy na tej pozycji Jakub Bucki dołożył kilka punktów, ale w kluczowych momentach – zwłaszcza wspomnianej końcówce trzeciej partii – rzeszowianie nie potrafili skończyć skutecznie akcji. A wicemistrzowie Polski takie sytuacje potrafią błyskawicznie obrócić na swoją korzyść, zwłaszcza pracując w obronie, czy punktując blokiem.


W półfinałach PlusLigi, podobnie jak w ćwierćfinałach, gra się do dwóch zwycięstw. Drugie starcie tej pary w sobotę (tj. 18 kwietnia) w Rzeszowie. Trener Michał Winiarski z pewnością spełnił małe „marzenie”, mogąc cieszyć się z trzysetowego triumfu na początek półfinałów. Dzięki temu Jurajscy Rycerze będą mogli złapać głębszy oddech. Trudno bowiem powiedzieć, jak mogłaby wyglądać rzeczywistość wynikowa, gdyby mecz przeciągnąłby się na dystansie większej liczby setów.

Udział