
Mustafa Ciftci, minister spraw wewnętrznych Turcji, ogłosił, że w środowej strzelaninie w mieście Kahramanmaras zginęło dziewięć osób, a 13 jest rannych – przekazała agencja Anadolu. Minister Ciftci dodał, że spośród rannych sześć osób znajduje się w stanie krytycznym. We wcześniejszych doniesieniach mówiono o czterech ofiarach śmiertelnych i 20 rannych.
Gubernator Mukerrem Unluer poinformował w CNN Turk, że napastnik miał przy sobie pięć sztuk broni palnej i siedem magazynków. Arsenał pochodził od jego ojca, który jest emerytowanym policjantem. Napastnik, uczeń ósmej klasy gimnazjum, w którym doszło do ataku, popełnił samobójstwo. Władze podkreśliły, że motywy nastolatka są wciąż wyjaśniane przez śledczych.
Prokuratura wszczęła śledztwo
Oświadczenie w tej sprawie wydał turecki minister sprawiedliwości Akin Gurlek. „W związku z atakiem zbrojnym, do którego doszło w szkole w Kahramanmaras, Prokuratura Generalna natychmiast wszczęła śledztwo; przydzielono 3 zastępców Prokuratora Generalnego i 4 prokuratorów. Prokurator Generalny i wyznaczeni prokuratorzy kontynuują przesłuchania na miejscu zdarzenia. W trosce o integralność śledztwa zakazano podejmowania tego tematu na antenie. Niezwykle ważne jest też, aby nasze media zachowały najwyższą ostrożność w związku z poufnością śledztwa” – napisał szef resortu w serwisie X.
Kolejna strzelanina szkolna w Turcji
To druga od wtorku strzelanina na terenie szkoły w tym kraju. Do poprzedniej doszło, jak relacjonuje BBC, zaledwie dzień wcześniej, tj. 14 kwietnia w Anatolijskiej Szkole Zawodowo-Technicznej im. Ahmeta Koyuncu w dystrykcie Siverek. W ataku, którego dokonał były uczeń placówki, rannych zostało około 20 osób, w tym około 10 uczniów, czterech nauczycieli, pracownik stołówki i policjant – poinformował wówczas gubernator Hassan Sildak.
Czytaj także: Bardzo ciepły charakter – opisuje Borysa B. mężczyzna z Osiedla Szkolnego. Mieszkańcy Bystrzycy Kłodzkiej nie wierzą w to, że zabił z premedytacją. Tymczasem prokuratura poinformowała, że podejrzany w momencie zatrzymania miał już spakowane torby – pisze Hubert Głuch na Wyborcza.pl.












