Rezerwaty pod lupą. Jest nowy projekt nowelizacji przepisów o ochronie przyrody – Biznes Wprost


Polskie Stronnictwo Ludowe razem z Polską 2050 właśnie zaprezentowały projekt zmiany ustawy o ochronie przyrody. Propozycja zakłada istotną zmianę zasad tworzenia rezerwatów – obecnie decyzję w tej sprawie podejmuje Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska, jednak nowe przepisy wprowadziłyby dodatkowy wymóg uzyskania zgody rady gminy. O tym, kto powinien decydować o powstawaniu rezerwatów w Polsce i jak w praktyce miałby funkcjonować znowelizowane przepisy, rozmawiamy z Urszulą Pasławską (PSL), przewodniczącą sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa.


Beata Anna Święcicka, „Wprost”: Kilka dni temu pojawił się projekt zmiany ustawy o ochronie przyrody. Zgodnie z jego ideą lokalne społeczności miałyby mieć większy wpływ na tworzenie rezerwatów. Czy to znaczy, że aktualnie takiego wpływu nie mają?


Urszula Pasławska: Mają, ale minimalny i niewiążący. W obecnym stanie prawnym Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska może ustanowić rezerwat samodzielnie, w drodze aktu prawa miejscowego w formie zarządzenia, zgodnie z art. 13 ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody.

My chcemy to zmienić, wprowadzając obowiązek uzgodnienia decyzji z radą gminy. Uważamy, że mieszkańcy powinni mieć wpływ na kształtowanie przyszłości swojego otoczenia.


Projekt przewiduje, że utworzenie rezerwatu przyrody będzie wymagało uzgodnienia z radą gminy. Rozważmy hipotetyczną sytuację: ministerstwo klimatu będzie chciało stworzyć rezerwat, a radni powiedzą „nie”. Co wtedy?


W naszej ustawie są stosowne „bezpieczniki”, jak nadzór wojewody i tzw. milcząca zgoda. Jeśli rada gminy na rezerwat się nie zgodzi, Ministerstwo Klimatu ma ścieżkę odwoławczą do wojewody, który może uchylić uchwałę odmowną w ciągu 30 dni. A jeśli radni nie podejmą żadnej uchwały w ciągu 30 dni, uznaje się to za automatyczną zgodę na utworzenie rezerwatu.


Pierwsze komentarze do zaproponowanej nowelizacji są niezwykle emocjonalne. Zwolennicy projektu powiedzą, że wzmacnia on udział lokalnych społeczności, z kolei przeciwnicy mogą obawiać się, że utrudni tworzenie nowych rezerwatów, a kwestie ochrony przyrody zejdą na dalszy plan w starciu z lokalnymi interesami. Odeprze Pani zarzut?


Zarządzanie przyrodą wymaga dialogu i wyważenia interesów różnych środowisk. Dlatego projekt wprowadza rozwiązania, które mają zapewnić równowagę. Po pierwsze, jak już wspomniałam, krótki – bo trzydziestodniowy – termin na decyzję rady oraz możliwość interwencji wojewody w celu ochrony interesu ogólnokrajowego. Wprowadza również obowiązek szerokiego informowania społeczeństwa o planach utworzenia rezerwatu. Po drugie, projekt zarządzenia musi być udostępniony przez co najmniej 90 dni w Biuletynie Informacji Publicznej prowadzonym przez RDOŚ oraz właściwą gminę, a także na tablicach ogłoszeń oraz w inny sposób zwyczajowo przyjęty w danej gminie. To oznacza przejrzysty proces konsultacji społecznych, który umożliwia wszystkim stronom wyrażenie stanowiska i podjęcie dalszych kroków.


Zaproponowane nowe przepisy obejmują nie tylko samo tworzenie rezerwatów, ale także ich późniejsze powiększanie, zmianę celów ochrony, a nawet likwidację. Samorząd powinien mieć wpływ również na te decyzje?


Rezerwat wpływa na lokalną gospodarkę, na planowanie przestrzenne, czyli po prostu na życie mieszkańców. Udział rady gminy w decyzjach o powiększeniu lub likwidacji rezerwatu ma zapewnić spójność między ochroną przyrody a polityką rozwoju lokalnego. Co więcej, proponowane prawo ma szansę otworzyć dyskusję o rekompensatach finansowych dla samorządów, na terenie których powstają rezerwaty.

Jeśli potem na przykład nie będzie mógł się rozwijać tam przemysł, gminy otrzymają w całości subwencję przysługującą za formy ochrony przyrody, którą przeznaczą na konieczne inwestycje.


Projekt może wywołać szerszy spór polityczny o to, kto w Polsce powinien tak naprawdę decydować o ochronie przyrody: urzędnik, ekspert od ochrony środowiska czy lokalna wspólnota. Czy to nie przyczynek do gorącej debaty społecznej?


Taka dyskusja jest naturalna i potrzebna, a spór powinien być drogą wypracowania kompromisu.

Przyroda jest własnością wszystkich Polaków, dlatego należy nią zarządzać w dialogu także ze społeczeństwem. Mieliśmy dużo sygnałów, że rezerwaty są tworzone bez zgody mieszkańców.


Dlatego proponujemy rozwiązanie inkluzywne i demokratyczne. Dajemy wspólnotom lokalnym większe prawo do decyzji, nie zmniejszając roli opinii organów merytorycznych, takich jak Regionalna Rada Ochrony Przyrody.


I na koniec pytanie chyba najistotniejsze: jakie są szanse na poparcie tego projektu w Sejmie? Czy jesteście już po rozmowach z kolegami z koalicji i czy będziecie rozmawiać także z opozycją?


Takie rozmowy trwają. Szanse na poparcie zwiększa silne wsparcie organizacji branżowych, jak na przykład Krajowej Sekcji Pracowników Leśnictwa NSZZ „Solidarność”. Postulat decentralizacji, czyli zwiększenia roli samorządów, jest także zbieżny z programami różnych ugrupowań parlamentarnych. Wierzymy, że mieszkańcy mają prawo współdecydować o swoich małych ojczyznach, a rolą państwa jest stworzyć dla tego bezpieczne i odpowiedzialne ramy.


Dziękuję za rozmowę.

Udział