
Nie jest tajemnicą, że najważniejszym etapem w pracy selekcjonera siatkarskiej reprezentacji jest turniej olimpijski. Cykl do igrzysk składa się z czterech lat. W 2024 roku polski zespół prowadzony przez Nikolę Grbicia sięgnął w Paryżu po wicemistrzostwo.
Sezon 2026 to właściwie ostatni moment, w którym Serb mógł pozwolić sobie na szerszy „przegląd wojsk”. Jak sam zresztą podkreślał w dniu ogłoszenia szerokiego składu reprezentacji Polski, jego perspektywa to nie tylko misja „Los Angeles 2028”, ale też wyjrzenie poza turniej olimpijski. A co za tym idzie, spojrzenie na tych, którzy nie będą – przynajmniej takie jest założenie – startowali w późniejszych latach, w seniorskiej kadrze, zupełnie od zera.
Nikola Grbić wskazał młodych reprezentantów Polski. Kim są dokładnie?
Oczywiście w praktyce sezon 2026 będzie, z jednej strony okresem szerszego spojrzenia w stronę potencjalnych następców wieloletnich reprezentantów – ale z drugiej – to właśnie ci doświadczeni będą zapewne stanowić o sile zespołu. Zwłaszcza biorąc pod uwagę imprezę sezonu, czyli mistrzostwa Europy. Imprezę, na której Polacy będą bronić złotych medali zdobytych w 2023 roku. A dodatkowo – reprezentacja może poprzez ten turniej – zapewnić sobie awans na igrzyska w Los Angeles.
Piotr Graban, trener reprezentacji Polski U-22, który sezon wcześniej zajmował się kadrą U-21, ma bezpośredni podgląd na graczy, których można nazwać młodymi-gniewnymi w zestawie wyselekcjonowanej 37. Specjalnie dla WPROST selekcjoner bezpośredniego zaplecza siatkarskiej „jedynki”, opowiedział o tych zdolnych kadrowiczach.
Warto jednak zacząć od samej perspektywy doboru. Na ile trener Grbić korzystał z podpowiedzi ze strony Grabana?
– W praktyce wyglądało to tak, że Nikola z asystentami mieli nazwiska, które brali pod uwagę. Ja dodatkowo wysłałem całą listę. Widać w niej było, gdzie są moi potencjalni, najlepsi zawodnicy, stanowiący klucz dla mnie. I powiedzmy, określiłem ich czerwonym kolorem. Do tego część, która będzie walczyła o pozycje i ci młodzi, którzy są z potencjałem i prawdopodobnie ich również powołam do drużyny. I Nikola zwłaszcza na te zaznaczone na czerwono nazwiska dokładnie spojrzał, powołując chłopaków do seniorskiej reprezentacji – ujawnił trener kadry U-22.
Czy ostatecznie zabrakło kogoś wśród tych, którzy pojawili się w szerokim składzie na sezon 2026? Graban wskazuje jedno nazwisko.
– Widziałbym jeszcze środkowego Kamila Urbańczyka (rocznik 2005 dop. eMPe). Ale nie ma go w kadrze ze względu na to, że jest zaangażowany w awans do PlusLigi w barwach Aniołów Toruń. Nie do końca wiadomo, jak by było z jego dostępnością. Myślę, że gdyby Nikola go powołał, to już by chłopak myślał bardziej, żeby szybciej skończyć mecz i jechać na kadrę niż o samej PlusLidze (śmiech). A tak na poważnie, Kamil gra świetny sezon, fajnie się rozwinął w drużynie z Torunia. Jeśli chodzi o warunki fizyczne i zdrowie, to jest siatkarski „koń”. Czekaliśmy tylko aż poprawi kilka elementów i to faktycznie się udało. Zaczął wygrywać rywalizację o skład w silnym zespole pierwszoligowym, a jak ją wygrał, to już nie oddał pola do końca. To jest bardzo fajne i jestem z niego dumny, że zrobił taki progres. Myślę, że to jest kandydat do bycia w kadrze i pewnie to kwestia czasu – przyznał trener.
Oto następca Norberta Hubera. Nowe nazwisko na liście kadry!
Pozostając w temacie środkowych, akurat w gronie dziewiątki powołanych, trudno znaleźć nazwisko, które nie jest znane w seniorskiej drużynie. Może jedynie Nowak, ale w tym wypadku nie mowa o Jakubie (rocznik 2005) – rewelacji poprzedniego sezonu (do spółki z libero Maksymilianem Graniecznym) – a Mateuszu (rocznik 2004) z PGE GiEK Skry Bełchatów. Ze świetnymi warunkami fizycznymi – 209 cm wzrostu robi wrażenie.
Dodatkowo okazało się, że trener Grbić będzie miał zastępstwo dla Norberta Hubera. Wicemistrza olimpijskiego, który na ostatniej prostej przed ogłoszeniem nazwisk (znalazł się nawet na wydrukowanej liście powołanych, rozdanej dziennikarzom) ze względów zdrowotnych, podziękował za sezon 2026 w biało-czerwonych barwach.
Jego miejsce zajmie Wiktor Przybyłek (rocznik 2005). Środkowy, który na co dzień występuje w pierwszoligowej Lechii Tomaszów Mazowiecki. Czyli analogiczna historia do… Kuby Nowaka z sezonu 2025. Przynajmniej teoretycznie.
– Nie wiem, czy to jest już oficjalne, ale poleciłem Wiktora na kadrę seniorów. To nasz kapitan. Przede wszystkim człowiek, który posiada umiejętność świetnego czytania gry. Można wprost powiedzieć, że to on uratował nam, właściwie wygrał, mecz z Izraelem, w zeszłym roku w trakcie kwalifikacji do ME. Dodatkowo jego boiskowe doświadczenie jest naprawdę solidne, będące już seniorskim poziomie. Plus w tym sezonie Wiktor bardzo poprawił swoją zagrywkę. A w pozostałych elementach to solidny, dobry środkowy, więc liczę, że obecność w kadrze seniorów, to będzie dla niego kolejny, ważny krok w rozwijającej się karierze. Będzie trenował z drużyna trenera Grbicia od początku i zobaczymy, jak nasz kapitan pokaże się w zderzeniu z innym, świetnymi środkowymi – docenił jednego ze swoich najważniejszych zawodników Graban.
Gdyby za to szukać pozycji na boisku, gdzie pojawiło się najwięcej nowych nazwisk w reprezentacji, to wyraźnie zaznacza się grono rozgrywających.
Jest głośno o szesnastolatku. Piotr Graban podkreśla samo podejście
Tego, o którym zrobiło się najgłośniej, znów trzeba by szukać w Tomaszowie Mazowieckim, tak, jak w przypadku wspomnianych środkowych Nowaka i Przybyłka. Choć barwy Lechii Jakub Przybyłkowicz (rocznik 2009, do tego 201 cm wzrostu) przywdziewa jedynie w rozgrywkach młodzieżowych, na co dzień będąc uczniem Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Spale.
Ale podkreślmy, że to chłopak z Tomaszowa Mazowieckiego.
Rozgrywający w momencie powołania miał dokładnie 16 lat, 11 miesięcy i 9 dni. To najmłodszy w historii siatkarz powołany do seniorskiej reprezentacji Polski.
– Rozmawialiśmy z Nikolą, czy on go powoła, czy ja. I ostatecznie trener Grbić zdecydował, że chciałby go zobaczyć na zgrupowaniu, podkreślając, że to jest fajny talent i podoba mu się jego postawa. Na początku Nikola nie wiedział jednak, że Kuba jest tak młody i przez chwilę zastanawiał się, czy to już ten moment (śmiech). Fajnie, ja się cieszę z tego powodu. Choć dodam, że znajdzie się też kilku innych chłopaków, poza Kubą Przybyłkowiczem, którzy już teraz mocno się wyróżniają – przyznał Graban.
Dopytując, jakich jeszcze rozgrywających ma na myśli, trener wskazuje dwójkę, która również może stanowić o przyszłości reprezentacji Polski.
– Jest Piotr Pilarz, jest Filip Falkowski (obaj z rocznika 2007 dop. eMPe), których ja z pewnością przynajmniej na jakiś czas powołam do swojej reprezentacji. Choćby po to, żeby zobaczyć, jak oni będą się prezentować na tle tych trochę starszych zawodników. Dodatkowo parametry Piotrka i Filipa, czy wcześniej wspominanego Kuby Przybyłkowicza, są naprawdę imponujące. Każdy z nich dysponuje solidnym rozegraniem, nad którym trzeba oczywiście jeszcze pracować. Ale do tego są bardzo dobry blok i niezła zagrywka. A to zawsze są olbrzymie, dodatkowe atuty, na pozycji rozgrywającego – zauważa trener kadry U-22.
Graban zwraca również uwagę, że podczas niedawno zakończonych finałów MP juniorów poziom był naprawdę solidny. A pojawiający się rozgrywający, to już zaczątek odwrócenia smutnej tendencji ostatnich lat w polskiej siatkówce.
Czyli braku ciekawych graczy akurat na pozycji boiskowego „reżysera”.
– Jeśli chodzi o tegoroczne mistrzostwa Polski, to uważam, że poziom był dużo wyższy niż w ubiegłorocznych. A to głównie ze względu na roczniki, które stworzyły zespół zdobywający wicemistrzostwo świata do lat 19, w poprzednim sezonie. I naprawdę uważam, że kilkunastu zawodników ma olbrzymi potencjał. Dodam jeszcze, że warto cieszyć się z urodzaju rozgrywających w tych rocznikach. Przez jakiś czas był z tym problem, a tu wydaje się, że może być bardzo solidnie w kontekście przyszłości – zauważył obecny na miejscu juniorskich MP w Mrzeżynie Graban, podobnie jak Grbić.
Więcej ciekawych graczy na pozycji rozgrywającego to nie jedyne, co można zauważyć wśród młodych zawodników. Widać, że pokolenie urodzone już z XXI wieku, inaczej spogląda na swoją teraźniejszość i przyszłość. Przynajmniej to siatkarskie, funkcjonujące w orbicie zainteresowań reprezentacji.
– Zauważam bardzo fajną tendencję. Ci, którzy zaczynają robić karierę, trochę szybciej się siatkarsko rozwijają, zazwyczaj mają też trochę więcej oleju w głowie od reszty. Kuba Przybyłkowicz i kilku tych chłopaków, którzy trafiają do kadry seniorów, czy są na radarze mojej reprezentacji, to są mądrzy ludzie. Prosty przykład z maturami. Niektórzy przecież będą do nich podchodzić, ale oni są już w pełni przygotowani, nie ma problemu, że ktoś się musi na ostatni moment nadrabiać, na kolanie, bo tego nie zaplanował. Rozmawiając z tymi chłopakami, oni mają już wszystko poukładane, choćby po to, żeby ta dostępność dla reprezentacji była bezproblemowa. To imponujące. Dodatkowo ci zawodnicy są bardzo często pokorni, twardo stąpają po ziemi, są emocjonalnie zrównoważeni. I to też jest dodatkowy, duży atut – z uznaniem przyznał Graban.
Oprócz Przybyłkowicza, czy wymienionych Pilarza (z Akademii Jastrzębskiego Węgla) i Fałkowskiego (Energa Trefl Gdańsk), pojawiają się również dwa nazwiska, które znalazły się na liście u trenera Grbicia – a nie każdemu kibicowi reprezentacji – muszą coś mówić.
Warto tu jednak przypomnieć, że Marcel Bakaj (rocznik 2004) miał już okazję do debiutu w seniorskiej reprezentacji, podczas towarzyskiego meczu z ubiegłego roku, przeciwko Niemcom w Silesia Cup.
– Widocznie Nikoli się na tyle spodobał, jakieś jego cechy, że ponownie dostaje szansę do sprawdzenia się w kadrze. Jest to rozgrywający bardzo dobrze przygotowany fizycznie. Ma trochę problemów z jakością rozegrania, ale wciąż jest młody, ma do tego dobrą zagrywkę, blok. Skoro Nikola kolejny raz wysłał powołanie, no to widocznie Bakaj ma „to coś”, nad czym warto pracować i kształcić na kolejne lata. Marcel dodatkowo rozegrał pełen sezon w pierwszej lidze, co też jest ważne – ocenił Graban siatkarza, który na co dzień występuje na zapleczu PlusLigi, w szeregach KPS Siedlce.
Sporo dobrego mówi się również w kontekście Błażeja Bienia (rocznik 2005). Rozgrywający swój ostatni sezon spędził w szeregach BKS Bydgoszcz (choć również z przeszłością w Tomaszowie Mazowieckim, a jakże), pod okiem bardzo dobrego przed laty siatkarza z tej samej pozycji. Michal Masný, bo o nim mowa, dawał Bieniowi czas na boisku, aby ten mógł postawić ważny, siatkarski krok.
– Przede wszystkim Błażej dysponuje świetną energią na boisku. On się bawi siatkówką, w tym pozytywnym sensie. Do tego bardzo dobrze prezentuje się w obronie, co nie jest takie oczywiste dla rozgrywających. Zazwyczaj oni mają tutaj trochę większy problem, bo biegają do rozegrania i trochę mniej zwracają na to uwagę. A Błażej potrafi sporo dołożyć w tym elemencie dla swojej drużyny. Zauważmy też, jakie on miał problemy. W ubiegłym sezonie, jak powołaliśmy go do kadry, nie grał za dużo. Wiedzieliśmy, że ma potencjał, może być z niego coś fajnego. Ale jak mu koncepcja gry się rozsypywała w trakcie meczu, ułożony plan przestawał działać, to całościowo dużo to zabierało. Trochę się gubił, nie do końca wiedząc, co ma dalej zrobić. Ten sezon w Bydgoszczy, gdzie grał bardzo dużo, był dla Błażeja siatkarską szkołą życia. Było bowiem sporo problemów na boisku, czasami było granie bez nominalnego atakującego, środkowi mieli swoje problemy, itd. On nauczył się radzić sobie w takich sytuacjach. Przerzucenie dystrybucji w inne strefy, rozwiązania na tu i teraz, odmienne niż mógł zakładać. Dodatkowo było w Bydgoszczy balansowanie na granicy utrzymania, co również jest presją, którą po prostu trzeba przeżyć, żeby to zrozumieć. Moim zdaniem Błażej zdał ten egzamin dojrzałości – docenił Bienia szkoleniowiec.
Na liście wśród rozgrywających jest jeszcze Sergiusz Serafin (rocznik 2004). Chłopak, który objął nieco inny kierunek od w/w, decydując się na grę poza granicami Polski. Dokładniej w lidze francuskiej.
Jak widać, to się opłaciło, bo w jego stronę spojrzał trener Grbić. Co ciekawe, Serafin jest synem Wojciecha Serafina – przed laty znanego siatkarza ligowego, również z występami w reprezentacji Polski. Obecnie, po kilkuletniej pracy w roli trenera, Serafin senior jest dyrektorem sportowym w szeregach ZAKSY Kędzierzyn-Koźle.
To zresztą niejedyny taki przypadek, bo wspomniany wcześniej Piotr Pilarz to syn Grzegorza. Postaci również znanej głównie z ligowego grania, choć z powołaniami do reprezentacji Polski – jeszcze za czasów trenera Raula Lozano. Pilarz junior poszedł zresztą w ślady ojca również w kontekście pozycji, bo obaj byli/są rozgrywającymi.
– Przykładem słusznego, zagranicznego wyjazdu, może być Janek Firlej, tak zerkając w stronę rozgrywających. To bardzo częsta droga, bo polska liga bywa po prostu za mocna. I czasami nikt nie chce, bądź boi się postawić na tych młodszych zawodników. Oni na poziomie PlusLigi zazwyczaj pełnią rolę zmienników, a często nawet nie. Jeśli nie dostaną jakiejś przypadkowej szansy, np. przytrafi się kontuzja, problemy finansowe i odejście tej „jedynki”, to rzadko można liczyć na więcej czasu dla takich chłopaków. A w tych trochę słabszych ligach zagranicznych, młodzi siatkarze powinni szukać swoich możliwości do zbierania doświadczenia i regularnego grania […] W kontekście Serafina pewnie gdyby był rok młodszy, to też bym go powołał. W ostatnim sezonie we Francji zebrał dobre oceny. Gra równo, w solidnej lidze, zbiera doświadczenie. Opinie na temat gry Serafina są bardzo dobre, więc wręcz należało go powołać do reprezentacji. I najlepiej sprawdzić, na jakim poziomie jest dzisiaj ten chłopak, weryfikując to, co pokazuje na co dzień we Francji, już w reprezentacyjnych warunkach – zauważył trener kadry Polski U-22.
Kto następcą Bartosza Kurka? Skrzydła Polaków z „nową krwią”
W sezonie 2026 w reprezentacji Polski zabraknie jej etatowego kapitana. Bartosz Kurek wrócił do Japonii i po rozmowie z selekcjonerem wyszło na to, że ten rok bez „Kurasia” stanie się faktem. Czy to definitywny koniec Kurka w reprezentacji? Wydaje się, że nie, choć bez wątpienia siatkarz z rocznika 1988 potrzebuje człowieka, który od A do Z będzie umieć zastąpić żywą legendę polskiej siatkówki.
W tym kontekście trudno na tu i teraz spoglądać w stronę najmłodszego spośród atakujących – Wojciecha Gajka (rocznik 2006). Swoje pokazali przecież m.in. Kewin Sasak, Bartłomiej Bołądź, a solidny sezon w PGE Projekcie Warszawa notuje ciągle będący na dorobku Bartosz Gomułka (rocznik 2002).
Gajek swój potencjał jednak posiada, a trener Grbić dostanie gracza prosto z USA.
– Wojtek na pewno nie pęknie w kadrze seniorów. Pamiętajmy, że na MŚ U-19 był bodajże trzecim najlepiej punktującym. Fajny chłopak, który ma dwa metry wzrostu, dynamiczny, silny. Potrafi zagrywać do 120 km/h, ma ciężką rękę. Rzeczywiście ma jednak przeogromną konkurencję na swojej pozycji. Doświadczeni ludzie z imponującymi liczbami po stronie występów, czy to w PlusLidze, czy też w rozgrywkach międzynarodowych. Wojtkowi nie będzie łatwo w takim gronie zawalczyć o swoje, ale powinien pokazać dużo dobrego – przeanalizował Graban.
Dodajmy, że Gajek w nowym sezonie klubowym ma wrócić do Europy. Choć nie będzie to polska liga, a kierunek francuski, tak, jak w przypadku wspomnianego wcześniej Serafina.
Pozostając na polskich skrzydłach, chyba najwięcej w kontekście nowych twarzy w kadrze Grbicia i realnych szans na grę, mówi się w kontekście Jakuba Kiedosa. Choć przyjmujący ma za sobą trudny, bo spadkowy sezon w Częstochowie (choć Norwid ostatecznie pozostał w PlusLidze), urodzony w 2006 roku skrzydłowy potrafił błysnąć.
– Kuba Kiedos jest już niemalże gotowy na kadrę seniorów. Wiemy, że ma świetne parametry do grania w siatkówkę. W Częstochowie miał kilka niezłych meczów, zanotował też parę świetnych wejść. Jego mankamentem jest jednak przyjęcie, nad którym cały czas musi pracować. Do tego potrzeba odpowiednio dużo czasu na boisku, żeby się w tym poprawić. Uważam, że ma ku temu zdolności, te ramiona składają się całkiem dobrze, nadal widać potencjał. Kuba potrzebuje jednak regularnej, meczowej stawki, bo w treningach całkiem nieźle potrafi pokazywać się pod względem samego przyjęcia. Inne elementy? Na najwyższym poziomie. Atak, znajdowanie rozwiązań, takie „czytanie meczowe”, czyli jak ma się zachować w danej sytuacji. Już trochę to zresztą w PlusLidze potwierdził i uważam, że jest gotowy wejść do kadry i rywalizować. Pytanie, jak sobie poradzi z przyjęciem i presją. Ale na pewno fajne jest to, że dostanie taką szansę. I nawet jak nie udźwignie tego do końca, to takie doświadczenie będzie pomocne w perspektywie dalszej kariery – docenił talent Kiedosa szkoleniowiec dla WPROST.
W kontekście przyjmujących dużo dobrego – nawet od samego trenera Grbicia – padło również pod adresem człowieka z zaplecza PlusLigi, ponownie mowa o KPS Siedlce (tak jak w przypadku Bakaja). Michał Grabek (rocznik 2005) przebojem wywalczył sobie miejsce w klubowej drużynie, stając się jedną z jej najważniejszych postaci.
– Ma za sobą świetny sezon. W ubiegłym roku patrzyłem na niego pod kątem kadry. Wtedy drobne problemy zdrowotne sprawiły, że nie przyjechał do mnie na reprezentację. Ale był na takiej granicy, chciałem go sprawdzić, choć może jeszcze niekoniecznie w roli podstawowego zawodnika. Natomiast w tym sezonie, o ile Nikola z niego nie skorzysta, to będzie spełniał bardzo ważną rolę. Bo naprawdę rozegrał świetny sezon, równy, dobry. Solidne przyjęcie, bardzo dobra zagrywka. Fajnie wyglądał w ataku. Przez ten sezon bardzo mocno urósł siatkarsko i mam nadzieję, że będzie to kontynuował. Cieszę się, że ludzie w takim wieku potrafią zrobić tak duży postęp na przestrzeni jednego sezonu – docenił Grabka szkoleniowiec kadry U-22.
W szerokim składzie znalazł się też Bartosz Zych (rocznik 2006). Choć akurat w jego przypadku, sezon klubowy był wymagający pod wieloma względami. Miejsca do grania było dużo mniej niż w przypadku Kiedosa, nie wspominając już o Grabku. A do tego doszły problemy ze zdrowiem, ażeby być w pełnej gotowości cały czas.
– Przede wszystkim Zych ma świetne warunki fizyczne (206 cm wzrostu dop. eMPe), zasięg, atak z szybkiej, wysokiej piłki. To są jego olbrzymie atuty. Niestety nie miał za dużo szans na pokazanie się w ligowej akcji. Na początku gdzieś problemy zdrowotne, kontuzja kolana, później Bartek zaczął powoli wracać. Na pewno ma za sobą dużo dobrego treningu, bo wiem, że w Kędzierzynie-Koźlu tak jest i pilnują tego. Ciekaw jestem, na ile rozwinął się po okresie pracy w barwach ZAKSY.
Maksymilian Granieczny może się obawiać? Ta dwójka będzie naciskać
Co do pozycji libero, przez wiele lat „jedynką” był Paweł Zatorski, dla którego zwieńczeniem kariery reprezentacyjnej był srebrny medal IO 2024.
„Zati” kilkanaście godzin przed ogłoszeniem nazwisk powołanych na sezon 2026 ogłosił, że jego droga w kadrze Polski dobiegła końca. Choć fakt faktem, za Zatorskiego na pozycję numer 1 wskoczył wcześniej Jakub Popiwczak – w poprzednim roku. Wcześniej „Piwko” przez wiele lat był bezpośrednim konkurentem Zatorskiego w kadrze.
Prawdziwą „perełką” w kontekście przyszłości został za to okrzyknięty Maksymilian Granieczny. Libero, który zastąpił… Popiwczaka w Jastrzębiu-Zdroju, a dodatkowo zdobył zaufanie u trenera Grbicia w sezonie 2025.
Są jednak kolejni, którzy mają ochotę na miejsce w seniorskiej reprezentacji Polski. To Bartosz Fijałek z ZAKSY Kędzierzyn-Koźle oraz Maksym Kędzierski z PGE GiEK Skry Bełchatów. Obaj libero urodzeni w 2003 roku.
Granieczny jest w tym porównaniu metryk dwa lata młodszy (rocznik 2005).
– Fijałek i Kędzierski rozegrali przynajmniej część sezonu w PlusLidze. Za darmo tego nie dają. Nie chcę tutaj skreślać Maksa Graniecznego, ale jego drużyna grała troszkę słabiej i u niego również zdarzały się gorsze występy. Głównie pewnie za sprawą gigantycznych problemów, nazwijmy je organizacyjnymi, które miały miejsce w Jastrzębiu. Wierzę, że na pozycji libero będzie zdrowa konkurencja. Przewiduję dużą walkę o numer 2 w kadrze. Oczywiście zakładam, że Kuba Popiwczak będzie „jedynką”, później ciut większe szanse dla Maksa Graniecznego ze względu na to, żeby obecny w kadrze w poprzednim sezonie, ale reszta będzie mocno naciskać – przyznał z uśmiechem Graban.
A gdyby szkoleniowiec kadry U-22 miał wybrać tych, którzy rzeczywiście mogą „namieszać” w seniorskiej reprezentacji w trakcie sezonu 2026?
– Największe szanse mają z tych, nazwijmy ich „młodych”, mają ubiegłoroczni debiutanci, czyli Granieczny i Jakub Nowak. W tym drugim przypadku mam nadzieję, że wszystko jest już u niego dobrze ze zdrowiem i zdoła dojść do odpowiedniej formy w okresie reprezentacyjnym. To tacy pewniacy, którzy mogą być brani pod uwagę już w ścisłym składzie na ważne turnieje. A namieszać? Postawiłbym na dwójkę przyjmujących, czyli Grabka bądź Kiedosa. Oni mogą pomóc tej drużynie, uważam, że są na to gotowi. Do tego, żeby odegrać role choć w części sezonu. To są takie cztery nazwiska, z czego dwa nowe, które mogą mieć najwięcej szans na zaistnienie już teraz – ocenił selekcjoner.
Pracę na zgrupowaniu reprezentacji drużyna Grbicia rozpocznie właściwie od maja. Wtedy trener będzie miał okazję zobaczyć w akcji wszystkich, zwłaszcza opisywanych w tekście młodych reprezentantów.
A jaki jest plan, kiedy skład reprezentacji seniorów będzie coraz węższy?
– Nikola określił się tak, że chciałby od początku zobaczyć tych młodych chłopaków na zgrupowaniu i później będzie mnie na bieżąco informował, co dalej. Ja tylko prosiłem o to, że jeśli nie widzi ich na VNL, rozegraniu jakichś poważniejszych meczów, żeby w miarę możliwości jak najszybciej mi ich odsyłał do drużyny. Bo po prostu ci zawodnicy będą stanowić kluczowe role w moim zespole – uzupełnił Graban.
Sezon reprezentacyjny polscy siatkarze rozpoczną już pod koniec maja, Odbędzie się turniej towarzyski, który zostanie rozegrany – najpierw w sosnowieckiej ArcelorMittal Park Arenie (20 maja) – a następnie w katowickim Spodku (22-23 maja). Oprócz Polski, w grze będzie można zobaczyć kadry Bułgarii, Serbii oraz Ukrainy.
Imprezą sezonu będą mistrzostwa Europy. 34. edycja ME siatkarzy odbędzie się w dniach 9-26 września. Nie zabraknie również rozgrywek Ligi Narodów. Polacy, którzy w 2025 roku zdobyli złoto VNL, zagrają w trzech turniejach fazy interkontynentalnej: w chińskim Linyi (10-14 czerwca), Gliwicach (24-26 czerwca) i Chicago (15-19 lipca). Finały Ligi Narodów odbędą się w chińskim Ningbo (30 lipca – 2 sierpnia).













