
-
Ministerstwo Klimatu i Środowiska pracuje nad dokumentem, który może zmienić obecny model pszczelarstwa w Polsce i prowadzi rozmowy z przedstawicielami branży pszczelarskiej.
-
Resort rozważa ograniczenia liczby pasiek, szczególnie na obszarach chronionych, oraz wprowadzenie regulacji dotyczących pasiek miejskich i promowanie zrównoważonej hodowli.
-
Pszczelarze zgłaszają obawy dotyczące planowanych zmian, twierdząc, że mogą one negatywnie wpłynąć na gospodarkę pasieczną i podkreślają, że głównymi czynnikami spadku populacji zapylaczy są pestycydy, utrata siedlisk i intensyfikacja rolnictwa.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
„Nadmiar hodowlanych pszczół miodnych może szkodzić odmianom dziko żyjącym” – oceniła biolożka dr Justyna Kierat. Pszczoła miodna dawniej była na terenie Polski jednym z dziko żyjących gatunków pszczół. Jednak w momencie, w którym ludzie nauczyli się ją hodować i robili to na coraz większą skalę, jej wpływ na pozostałe gatunki pszczół diametralnie się zmienił.
Resort środowiska chciałby, aby ten wpływ znacznie się zmniejszył. „Celem jest stworzenie takich przepisów, które realnie odwrócą negatywne trendy w populacjach zapylaczy, a jednocześnie będą uwzględniać specyfikę polskiego pszczelarstwa. Współpracujemy z pszczelarzami, by wspólnie wypracować najlepsze rozwiązania” – poinformowało MKiŚ.
Pszczoły w Krajowym Planie Odbudowy Zasobów Przyrodniczych
Resort przygotowuje plan w ramach unijnego prawa odbudowy przyrody Nature Restoration Law, który zakłada m.in. nie tylko ochronę dzikich zapylaczy, ale również ograniczanie negatywnego wpływu pszczoły miodnej – gatunku hodowlanego zarządzanego przez człowieka – na dzikie owady.
Artykuł 10. unijnego prawa o odbudowie przyrody (Nature Restoration Law) obliguje państwa członkowskie do zwiększenia różnorodności gatunków owadów zapylających, odwrócenia trendu spadkowego ich populacji do 2030 r., utrzymania stałego trendu wzrostowego do osiągnięcia zadowalających poziomów.
Według projektu planu resortu, pszczoła miodna w nadmiernej liczbie ma być traktowana jako zagrożenie dla dzikich gatunków pszczół, trzmieli i innych owadów zapylających. Resort rozważa m.in.: ograniczenie liczby pasiek na obszarach chronionych (parki narodowe, rezerwaty, Natura 2000), regulacje i możliwe limity pasiek miejskich, czy zwiększenie skali zrównoważonej hodowli pszczół.
Pszczoła miodna zagraża trzmielom?
W rozmowach z resortem uczestniczy delegacja blisko 20 ekspertów reprezentujących ponad 30 organizacji pszczelarskich z całej Polski – od związków wojewódzkich i klastrów branżowych, po stowarzyszenia pszczelarzy miejskich i tradycyjnych bartników.
Polscy pszczelarze są zaniepokojeni tymi zapisami i wystosowali na początku maja list otwarty do minister Pauliny Hennig-Kloski. Podkreślają, że pszczoła miodna nie jest gatunkiem inwazyjnym, a jej ograniczenie może uderzyć w tysiące rodzin pszczelarskich w całym kraju.
Kluczowymi punktami spornymi według branży są ograniczenia na obszarach chronionych, i relacja pszczoła miodna – dzikie zapylacze. Według pszczelarzy głównymi przyczynami spadku populacji zapylaczy są pestycydy, utrata siedlisk i intensyfikacja rolnictwa, a nie konkurencja międzygatunkowa, czy zagrożenia dla pasiek.
„Środowisko pszczelarskie deklaruje pełne poparcie dla działań na rzecz ochrony bioróżnorodności i odbudowy siedlisk. Jednocześnie podkreśla, że KPOZP nie powinien ingerować w gospodarkę pasieczną w sposób wykraczający poza regulacje unijne. Pszczelarze liczą na konstruktywny dialog i współpracę, która pozwoli pogodzić interesy przyrody z przyszłością polskiego sektora pszczelarskiego” – napisali przedstawiciele branży.
Resort zapewnił, że chce prowadzić dialog i uwzględniać głos branży. Jednocześnie nie wycofuje się z tezy, że intensywna hodowla pszczoły miodnej może wypierać dzikie zapylacze z naturalnych siedlisk, szczególnie w krajobrazie zdominowanym przez monokultury.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska konsekwentnie stoi na stanowisku, że ochrona dzikich zapylaczy nie oznacza działań wymierzonych w pszczelarstwo. Potwierdzają to eksperci zaangażowani w prace nad dokumentem, m.in. dr Anna Gajda z SGGW oraz przedstawiciele Polskiego Towarzystwa Entomologicznego.












