
„Decyzja o wycofaniu wojsk jest wynikiem kompleksowego, wieloetapowego procesu, w którym uwzględniono opinie kluczowych przywódców w EUCOM oraz w całej linii dowodzenia. Nie była to nieoczekiwana decyzja podjęta w ostatniej chwili i nieprawdziwe byłoby przedstawianie jej w ten sposób” – podkreślił pełniący obowiązki rzecznika prasowego Pentagonu w odpowiedzi na pytania RMF FM. Joel Valdez zaznaczył, że „nie ma nic do dodania poza powyższym oświadczeniem”.
Departament Obrony USA identyczny komunikat przekazywał kilka dni temu. Departament Stanu pytany o sprawę odsyła do Pengatonu, a Biały Dom konsekwentnie milczy. Decyzja o odwołaniu wysłania czterech tysięcy żołnierzy do Polski z Drugiej Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej zaskoczyła nie tylko nasz kraj, ale też personel Departamentu Obrony, amerykańskich urzędników oraz europejskich sojuszników.
USA anulowały wysłanie żołnierzy do Polski. Politycy komentują
Obecność amerykańskich brygad wojskowych w Europie miała być odpowiedzią na rosyjską inwazję na Ukrainę. Decyzją miała podjąć administracja Joe Bidena. Takie posunięcie miało jednak mieć „od początku tymczasowy charakter”. Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk przekonywał na briefingu prasowym w Sejmie, że otrzymał „jasne zapewnienie ze strony głównodowodzącego sił amerykańskich w Europie, że cała ta burza, która dotyczy żołnierzy amerykańskich, nie dotyczy Polski”.
Władysław Kosiniak-Kamysz podczas uroczystego podpisania umowy na centrum serwisowe silników do czołgów Abrams przekonywał z kolei, że „reorganizacja pobytu wojsk USA w Europie nie może się odbywać kosztem największego sojusznika Stanów Zjednoczonych”. – Trudno być zaskakiwanym przez tych, którym się najwięcej ufa i najwięcej się powierzyło. Wierzę, że wszystkie niedomówienia, bardziej szum medialny, zostaną w najbliższych dniach wyjaśnione – mówił szef MON.













