
W skrócie
-
Ukraina według szefa MSZ utrzymuje swoje pozycje, a liczebność rosyjskich sił nie daje już przewagi Rosji.
-
Ukraina jest określana jako partner, a nie tylko beneficjent wsparcia NATO i dzieli się doświadczeniem z sojusznikami.
-
Andrij Sybiha stwierdził, że w wojnie nastąpił punkt zwrotny, a nacisk na Moskwę wzrasta wraz z atakami na infrastrukturę w Rosji.
Dyplomaci z krajów NATO i Ukrainy spotkali się w Halsingborgu w ramach nieformalnego szczytu Rady Ukraina-NATO.
W wydarzeniu brał udział m.in. minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha. W swoim wystąpieniu polityk stwierdził, że obecnie Kijów nie jest już wyłącznie krajem proszącym o pomoc sojuszników, ale partnerem.
– Ukraina nie prosi już tylko o darowizny. Jesteśmy uczestnikiem procesu zapewniania bezpieczeństwa, darczyńcą i partnerem gotowym dzielić się doświadczeniem z sojusznikami – przekonywał, dodając jednocześnie, że kraje członkowskie Sojuszu powinny nadal zwiększać wydatki na obronność, co jest równoznaczne „z gwarancją pokoju”.
Wojna w Ukrainie. Andrij Sybiha o „punkcie zwrotnym”
Sybiha odniósł się także do aktualnych działań militarnych podejmowanych przez Siły Zbrojne Ukrainy. Jak podkreślił, „presja na Moskwę rośnie„, co potwierdzają kolejne ataki na tamtejszą rosyjską infrastrukturę strategiczną w głębi kraju.
Co więcej – zdaniem dyplomaty to „punkt zwrotny” w wojnie.
– Ukraina utrzymuje pozycje, a zasoby ludzkie Rosji nie stanowią już decydującej przewagi – tłumaczył.
W przemówieniu ministra spraw zagranicznych Ukrainy nie zabrakło także wątków dotyczących negocjacji pokojowych. Polityk ponownie przekonywał, że do osiągnięcia pokoju potrzeba trzech elementów: „dyplomacji, nacisku i siły„.
– Potrzebujemy nowego impulsu w naszych wysiłkach na rzecz pokoju” – mówił.












