Jest nowy I prezes Sądu Najwyższego. Prezydent zdecydował

O decyzji prezydenta Karola Nawrockiego o powołaniu Kapińskiego na stanowisko I prezesa SN poinformował jego rzecznik, Rafał Leśkiewicz. – Powołanie I prezesa to wyłączna kompetencja i prerogatywa prezydenta – zaznaczył.

Kim jest Zbigniew Kapiński

Zbigniew Kapiński to sędzia Sądu Najwyższego, orzekający w Izbie Karnej od 27 czerwca 2022 r. 27 maja 2023 r. został powołany na stanowisko Prezesa Sądu Najwyższego, kierującego pracą Izby Karnej. Jego kadencja trwa trzy lata, a więc miała zakończyć się 27 maja br. Teraz pokieruje całym SN.

Zobacz wideo Morawiecki chce uznać wszystkich sędziów – i neo, i paleo

Zbigniew Kapiński zastąpi na tym stanowisku Małgorzatę Manowską, której kadencja dobiega końca. Piastuje to stanowisko do 26 maja.

„Po zakończeniu aplikacji sądowej w Warszawie w roku 1990 złożył egzamin sędziowski. W latach 1990-1992 był asesorem sądowym w Sądzie Rejonowym w Siedlcach, zaś w 1992 r. otrzymał nominację na stanowisko sędziego tego sądu. W 1996 r. został powołany do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego Sądu Wojewódzkiego w Siedlcach, a następnie w 2001 r. na stanowisko sędziego Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Początkowo orzekał w V Wydziale Lustracyjnym oraz równocześnie w II Wydziale Karnym, a od 2007 r. – tylko w II Wydziale Karnym. Od 2015 r. pełnił funkcję wizytatora w sprawach karnych, cały czas orzekając w pełnym wymiarze w Wydziale Karnym” – czytamy na stronie internetowej SN.

– To sędzia Zbigniew Kapiński jest tym prawnikiem, tym sędzią, który sprzeciwiał się – i mówił to głośno – łamaniu prawa, nadinterpretacjom przepisów prawa przez obecnie rządzących – mówił Leśkiewicz. – To on miał odwagę wskazać, że sprawę mandatów poselskich Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika należy skierować do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN. To właśnie sędzia Kapiński potwierdził legalność funkcjonowania i wyboru Dariusza Barskiego jako prokuratora krajowego – dodał.

Jeden z pięciu kandydatów

Rzecznik prezydenta zauważył, że: – Pan prezydent mając przed sobą pięciu kandydatów, wyłonionych przez zgromadzenie ogólne SN, zdecydował o wyborze pana sędziego Zbigniewa Kapińskiego, który otrzymał także najwięcej głosów spośród wszystkich kandydatów – powiedział Leśkiewicz. Kapiński otrzymał 18 głosów, pozostali kandydaci od 8 do 13 głosów.

Prezes PiS był przeciwko

Przeciwnikiem tej kandydatury był między innymi prezes Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński. „26 lat, jakie dzielą nas od pseudoprocesu lustracyjnego Lecha Wałęsy, i 18 lat od wydania książki IPN, która opisała nie tylko sprawę agenturalnej przeszłości L. Wałęsy, ale również sądową lustrację z 2000 roku. Nie wyobrażam sobie, aby sędzia, który brał w tym udział, został I prezesem Sądu Najwyższego” – pisał 23 maja.

Również inni politycy PiS lub związani z tą partią wyrażali się niepochlebnie o tej kandydaturze. Podobne zastrzeżenia zgłaszał poseł PiS Tomasz Rzymkowski. Krytyczny był też Sławomir Cenckiewicz.

Kapińskiego broniła natomiast ustępująca I prezes SN Małgorzata Manowska, podkreślając, że sędziowie orzekali wtedy na podstawie materiału dostępnego w 2000 roku, a późniejsze publikacje IPN i dokumenty z archiwum Kiszczaka ujawniono dopiero po latach. Osobny spór dotyczy statusu Kapińskiego jako jednego z tzw. neosędziów, bo do Sądu Najwyższego trafił po rekomendacji nowej KRS, której niezależność kwestionuje część środowiska prawniczego.

„Neosędziowie” i zmiany w sądownictwie

Zbigniew Kapiński przed wyborem na I prezesa Sądu Najwyższego kierował Izbą Karną SN. Na to stanowisko został powołany przez prezydenta Andrzeja Dudę w 2023 roku. Jego kandydatura od początku budziła kontrowersje, bo Kapiński należy do grupy sędziów określanych przez krytyków zmian w sądownictwie jako „neosędziowie”. Został powołany do Sądu Najwyższego po rekomendacji Krajowej Rady Sądownictwa ukształtowanej już po reformach z 2017 roku.

Przeciwnicy tych zmian, w tym część środowiska prawniczego i obecna koalicja rządząca podważają niezależność nowej KRS. Głównym zarzutem jest to, że jej sędziowską część wybiera Sejm, a nie sami sędziowie. Orzeczenia wydawane z udziałem takich osób bywają kwestionowane jako wydane przez sąd niespełniający standardu niezależności i bezstronności. Politycy związani z PiS wskazywali, że określenie „neosędzia” ma charakter polityczny.

Udział