
Ponad 107 bitcoinów o wartości około 8,2 mln dolarów zostało bezpowrotnie wyłączonych z obiegu po serii tajemniczych transakcji wykonanych przez nieznanego użytkownika. Operacja wywołała ogromne zainteresowanie w świecie kryptowalut, ponieważ środki trafiły na tzw. burn address, czyli adres spalania, z którego odzyskanie bitcoinów jest niemożliwe.
Do zdarzenia doszło 25 maja. Nieznany trader przeprowadził pięć operacji i przesłał łącznie 107 BTC na adres „1111111111111111111114oLvT2”, uznawany za jeden z najbardziej znanych adresów spalania w ekosystemie Bitcoina. Tego typu portfele są tworzone w taki sposób, aby nikt nie posiadał do nich klucza prywatnego. Oznacza to, że środki trafiające na taki adres zostają trwale usunięte z obiegu.
Bitcoin spalony. Rynek szuka odpowiedzi
Na nietypowe transakcje zwrócił uwagę analityk on-chain Sani, założyciel Timechainindex.com. Jego wpis szybko rozprzestrzenił się w środowisku kryptowalutowym i wywołał lawinę komentarzy. W dyskusji pojawił się również Adam Back z firmy Blockstream, który zasugerował możliwy związek operacji z tzw. „quantum bounty”.
Po ostatnich przelewach łączna liczba bitcoinów znajdujących się na tym adresie przekroczyła już 807 BTC. Przy obecnych kursach oznacza to ponad 60 mln dolarów trwale wyłączonych z rynku kryptowalut.
Bitcoin spalony a spekulacje wokół Mt. Gox
Dodatkowe emocje wywołały informacje przekazane przez firmę AMLBot. Według jej ustaleń część wykorzystanych portfeli mogła mieć historyczne powiązania z adresami związanymi z upadłą giełdą Mt. Gox.
Nie przedstawiono jednak żadnych twardych dowodów potwierdzających ten scenariusz. Mimo to temat wzbudził zainteresowanie inwestorów, ponieważ Mt. Gox nadal zarządza znaczną liczbą bitcoinów w ramach procesu spłaty wierzycieli. Termin zakończenia procedur przesunięto na 31 października 2026 roku.
Cel całej operacji pozostaje nieznany. Nie wiadomo, czy spalanie środków było świadomym działaniem, eksperymentem technologicznym lub częścią nieujawnionego projektu, czy też efektem kosztownej pomyłki. Transakcje nie zawierają żadnych informacji pozwalających ustalić tożsamość nadawcy ani jego intencji.
Rynek kryptowalut pełen tajemnic
Zdarzenie ponownie przypomniało, że mimo transparentności blockchaina identyfikacja użytkowników nadal pozostaje bardzo trudna. W świecie kryptowalut nawet ogromne fortuny mogą zniknąć bez śladu, a spektakularne operacje często pozostają niewyjaśnione.
Analitycy podkreślają, że podobne sytuacje pokazują zarówno siłę technologii blockchain, jak i ryzyko związane z nieodwracalnością transakcji wykonywanych w sieci Bitcoina.












