
W skrócie
-
W Warszawie podczas operacji ratunkowej śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego został zaatakowany wiązką lasera podczas podchodzenia do lądowania.
-
Pilot przerwał manewr lądowania po zauważeniu zagrożenia i po ponownym podejściu bezpiecznie przekazał pacjenta pod opiekę lekarzy.
-
Lotnicze Pogotowie Ratunkowe zgłosiło sprawę na policję, a za kierowanie laserem w stronę statków powietrznych grozi kara do ośmiu lat więzienia.
Niebezpieczne zdarzenie z udziałem śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego miało miejsce w piątek na warszawskiej Pradze-Południe.
Jak poinformowała w rozmowie z polsatnews.pl rzeczniczka LPR Justyna Sochacka, ktoś miał próbować oślepić pilota maszyny laserem w trakcie podchodzenia do lądowania.
Warszawa. Incydent z udziałem śmigłowca LPR, ktoś celował laserem
Do incydentu doszło podczas operacji ratunkowej. Śmigłowiec przewoził ciężko ranną osobę po wypadku motocyklowym i próbował wylądować na terenie szpitala przy ul. Szaserów w Warszawie.
Jak przekazała polsatnews.pl Justyna Sochacka, „pilot śmigłowca zauważył, że ktoś z ziemi celuje w maszynę wiązką światła”. – Zdecydował on o przerwaniu procedury lądowania z powodów bezpieczeństwa – powiedziała.
Z relacji wynika, że sytuacja mogła stworzyć realne zagrożenie dla załogi i pacjenta znajdującego się na pokładzie.
Pilot przerwał lądowanie śmigłowca LPR. Na pokładzie był pacjent
Po zaobserwowaniu potencjalnego zagrożenia pilot zdecydował o przerwaniu podejścia do lądowania. Jak wyjaśniła rzeczniczka LPR, „po kilku chwilach pilot powtórzył manewr, upewniając się, że nikt z ziemi nie celuje w niego laserem”.
Druga próba zakończyła się już bezpiecznym lądowaniem, a poszkodowany został przekazany pod opiekę lekarzy.
Służby podkreślają, że nawet krótkotrwałe oślepienie pilota może prowadzić do utraty kontroli nad statkiem powietrznym, szczególnie w trakcie kluczowej fazy lądowania.
Incydent ze śmigłowcem LPR. Sprawa trafiła na policję
Po zdarzeniu Lotnicze Pogotowie Ratunkowe poinformowało o zgłoszeniu sprawy organom ścigania. – Mogę potwierdzić, że zgłosiliśmy już ten incydent na policję – przekazała Sochacka.
Służby przypominają, że kierowanie wiązki lasera w stronę statków powietrznych jest w Polsce zakazane. Prawo lotnicze wprost zabrania „kierowania wiązki lasera lub światła z innych źródeł w kierunku statku powietrznego w sposób mogący spowodować olśnienie, oślepienie lub wystąpienie poświaty i mogący stworzyć zagrożenie bezpieczeństwa statku powietrznego albo życia lub zdrowia załogi lub pasażerów”.
Za takie wykroczenie grozi do roku pozbawienia wolności. Jeśli jednak prokuratura uzna, że działanie było umyślne i mogło doprowadzić do katastrofy w ruchu powietrznym, kara może wzrosnąć nawet do ośmiu lat więzienia.












