
W skrócie
-
Trzydzieści koni wystraszonych przez fajerwerki przebiegło nocą przez centrum Rzymu, powodując wypadki i raniąc ludzi oraz uszkadzając samochody.
-
W wyniku zdarzenia ranne zostały cztery osoby, w tym policjantka i trzej żołnierze, a także kilka koni; ruch na głównej ulicy został zablokowany przez policję.
-
Karabinierzy oraz straż miejska wszczęli postępowanie wyjaśniające, a w publicznej debacie podniesiono kwestię udziału koni w paradach.
Konie zgromadzono w rejonie Term Karakalli na nocnej próbie przed rzymską paradą 2 czerwca z okazji Święta Republiki. Zwierzęta stały w szeregu przygotowane do próbnego pokazu, gdy w odległości około 200 m od nich rozległ się huk fajerwerków.
Odpalił je, jak się później okazało, strażnik miejski, który bawił się w pobliżu, w towarzystwie kolegów.
Wystraszone młode konie rzuciły się natychmiast do ucieczki, a miało to miejsce przy jednej z głównych arterii Rzymu – via Cristoforo Colombo. Zwierzęta taranowały ludzi i samochody, powodując kilka wypadków.
Rzym. Spłoszone konie rzuciły się do ucieczki. Wśród rannych policjantka
Bilans to cztery osoby ranne: policjantka i trzej żołnierze. Obrażenia odniosło też kilka koni. Policja zablokowała ruch na długiej ulicy łączącej centrum z nadmorską dzielnicą Ostia, by nie dopuścić do następnych wypadków.
Dopiero wtedy rozpoczął się pościg za końmi. Zwierzęta galopowały kilometrami; niektóre zostały zatrzymane w dzielnicy Eur, na południu miasta, a uciekinier-rekordzista dobiegł aż do sanktuarium Divino Amore, położonego w odległości 15 km – podała telewizja RAI. Ministerstwo obrony zapewniło o „bliskości z rannymi”.
Karabinierzy wszczęli postępowanie wyjaśniające w sprawie incydentu. Dowództwo straży miejskiej oświadczyło, że również prowadzi dochodzenie.
Podczas dyskusji, która rozgorzała w związku z tym wyjątkowym zdarzeniem, pojawiły się też głosy, że konie są zwierzętami wrażliwymi i nie powinny być sprowadzane do roli „statystów” na paradzie wojskowej.












