
Śledztwo przeciwko 58-letniemu lekarzowi prowadzili policjanci z Katowic, działając pod nadzorem prokuratury. Jak wynika z ustaleń śledczych, Wojciech P. w latach 2022-2023 jako naczelny lekarz szpitala w Myszkowie miał przyjmować korzyści majątkowe w związku z pełnioną funkcją i wykonywanym zawodem. Mundurowi informują, że łapówki miały mu być wręczane m.in. za pomoc w przyjęciu do szpitala, przedłużeniu hospitalizacji, przyspieszeniu terminu zabiegu, wystawieniu zaświadczeń o niezdolności do pracy oraz przewiezieniu pacjenta ze szpitala transportem medycznym.
Jak poinformowała śląska policja, „w trakcie refundowanych przez fundusz zdrowia wizyt lekarskich mężczyzna wystawiał m.in. recepty, skierowania na badania specjalistyczne i zwolnienia lekarskie. Pracując w jednej z przychodni, brał natomiast łapówki za wystawiane orzeczenia lekarskie o braku przeciwwskazań zdrowotnych do kierowania pojazdami bez uprzedniego przeprowadzenia wymaganych badań” – podała śląska policja w komunikacie.
Kilkadziesiąt sztuk amunicji bez zezwolenia
Lekarz został zatrzymany w marcu 2025 r. W trakcie przeszukań w miejscach zamieszkania i pojazdach należących do podejrzanego policjanci znaleźli m.in. kilkadziesiąt sztuk amunicji, na której posiadanie nie miał zezwolenia, dokumentację medyczną oraz kilkadziesiąt tysięcy złotych w gotówce. Śledczy zabezpieczyli także dokumentację medyczną w dwóch placówkach medycznych oraz przesłuchali świadków.
Jak poinformował w poniedziałek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie Tomasz Ozimek, lekarzowi przedstawiono łącznie 28 zarzutów popełnienia przestępstw przyjmowania korzyści majątkowych, poświadczania nieprawdy w dokumentach i posiadania bez zezwolenia amunicji. Jeden z zarzutów dotyczy nakłonienia innego lekarza do wystawienia poświadczającego nieprawdę zaświadczenia o niemożności stawienia się przez świadka w sądzie.
Prokurator złożył wniosek o półtora roku bezwzględnego więzienia
Sześć pozostałych objętych aktem oskarżenia osób odpowie za wręczanie lekarzowi korzyści majątkowych oraz przestępstwa przeciwko wiarygodności dokumentów. Wobec wszystkich zastosowano wolnościowe środki zapobiegawcze. Jak podał prok. Ozimek, wraz z aktem oskarżenia prokurator skierował do sądu wnioski o wydanie wyroków skazujących i orzeczenie kar uzgodnionych z trzema oskarżonymi. Wśród dobrowolnie poddających się karze jest Wojciech P. Wobec głównego oskarżonego prokurator złożył wniosek o skazanie go na półtora roku bezwzględnego pozbawienia wolności i 250 tys. zł grzywny.
To kolejna sprawa karna Wojciecha P. W 2017 r. częstochowska prokuratura oskarżyła go o złożenie niezgodnych z prawdą oświadczeń majątkowych. Śledczy zarzucili mu, że wbrew oświadczeniom prowadził działalność gospodarczą, pracował jako lekarz. Wojciech P. przyznał się do tego. W 2018 r. Sąd Rejonowy w Myszkowie warunkowo umorzył, na dwa lata, postępowanie karne. Jak kilka lat temu podawały media, Wojciech P. miał również sprawę związaną z polowaniem na nosorożce w Afryce, wraz z kilkoma innymi osobami został oskarżony o nielegalny handel rogami nosorożca. Również w tym przypadku sąd warunkowo umorzył wobec P. postępowanie karne.
Dlaczego Wojciech P. został usunięty z PO?
Wojciech P. startował w 2005 r. w wyborach do Sejmu z listy PO. Nie uzyskał wówczas mandatu. Posłem został w grudniu 2006 r. – zastąpił Edwarda Maniurę, który został wybrany na burmistrza Lublińca. W 2007 r. nazwisko P. pojawiło się w kontekście ujawnionych przez CBA nagrań rozmów byłej posłanki PO Beaty Sawickiej, w sprawie ustawienia przetargu na zakup działki na Helu.
Media podały, że jednym z rozmówców Sawickiej był Wojciech P. Sam polityk przyznał wtedy, że Sawicka oczekiwała od niego „znajomości, których nie miał”. „Były jakieś rozmowy (o inwestycji na Helu), ale ja potraktowałem je jako science fiction” – mówił wówczas.
Po ujawnieniu sprawy Wojciech P. został usunięty z PO. Szef Platformy Donald Tusk mówił wówczas, że jego „reakcja na wynurzenia pani Sawickiej nie była zadowalająca”. Tusk dodał, że poseł powinien był poinformować o tych rozmowach prokuraturę i władze partii.
W 2013 r. Sawicka oraz burmistrz Helu zostali prawomocnie uniewinnieni od zarzutów korupcji przez warszawski sąd apelacyjny (sąd I instancji uznał ich wcześniej za winnych). Sąd odwoławczy potwierdził, że ówczesna posłanka zażądała i przyjęła 100 tys. zł korzyści majątkowej od agentów CBA udających biznesmenów. Zarazem sędzia dodał, że poniosłaby ona odpowiedzialność karną, gdyby nie stwierdzona przez sąd nielegalność działań CBA.












