
– Nie wiem, jaki jest sens zwoływania Komitetu Politycznego PiS w tym momencie. Stowarzyszenie premiera Morawieckiego działa, ale nie jest konfrontacyjne. Chcemy być w PiS i prezes o tym wie. Nie wiem, dlaczego ściąga 50 osób na Nowogrodzką. Jeśli będzie eskalacja, to z drugiej strony, bo my na sprawę patrzymy spokojnie – mówił nam jeden ze stronników byłego premiera Mateusza Morawieckiego jeszcze przed rozpoczęciem posiedzenia Komitetu.
Rozgrzane głowy polityków szykowały się na ostrą konfrontację. Miał być kolejny odcinek awantury dotyczący roli stowarzyszeń w Prawie i Sprawiedliwości. Tym razem było spokojnie. Jak słyszymy, formacja Jarosława Kaczyńskiego skupiła się na zupełnie innych kwestiach.
Kluczową sprawą był wybór kandydata na prezydenta Krakowa. Finalnie o urząd powalczy krakowski radny Michał Drewnicki, ale w grę wchodziły też dwa inne nazwiska.
Jednego z kandydatów zgłosił pochodzący z Krakowa Ryszard Terlecki, ale partia zastanawiała się też nad jeszcze jedną opcją – poparciem kandydata spoza PiS. Miał nim być inny krakowski polityk, ale nie Łukasz Gibała.
Ostatecznie wybór padł na Drewnickiego, który ma symbolizować strukturalną pracę partii w terenie. Drewnicki nie ma „sejmowego” doświadczenia, ale w Krakowie jest rozpoznawalny i ceniony za pracę na rzecz lokalnych społeczności.
Wsparcia udzielili mu m.in. Beata Szydło i Andrzej Adamczyk. Taki wybór jednocześnie oznacza, że ugrupowanie Kaczyńskiego pod własnym szyldem, a nie „kandydata obywatelskiego”, powalczy o prezydenturę w Krakowie.
Drugim elementem dyskusji były informacje dotyczące Patryka Jakiego, wiceprezesa PiS. Prokuratura złożyła wniosek do Parlamentu Europejskiego o uchylenie mu immunitetu i wyrażenie zgody na jego zatrzymanie i doprowadzenie.
W PiS przyjęto to z szerokim uśmiechem i zgodnie stwierdzono, że tego rodzaju ruch trzeba traktować w kategoriach absurdu.
– To tylko jeszcze mocniej utwierdziło nas w przekonaniu, że trzeba wspólnie przeciwstawić się tej „żurkowej” nagonce. Widać było na tym posiedzeniu wyjątkową jedność – przekonuje nasze źródło w PiS. Efektem tej sprawy jest partyjna uchwała dotycząca przeciwstawieniu się represji ze strony prokuratury.
Gdzie w tym wszystkim jest sprawa stowarzyszenia Mateusza Morawieckiego? Jak przekonują nas rozmówcy z PiS, tym razem ten temat w ogóle nie został podniesiony, mimo że wcześniej bywało gorąco. Sprawa stowarzyszeń jest więc wciąż nierozwiązana, a być może rozwiązana nigdy nie będzie.
– Jak mają działać tak, jak działają dzisiaj, to niech sobie działają. Nie widać w tym momencie, by chcieli zaognienia sytuacji, więc to nie jest dziś problem. Nie rozmawialiśmy o tym na Komitecie Politycznym – przekonuje w rozmowie z Interią jeden z najważniejszych polityków w PiS.
Samego Morawieckiego nie było we wtorek na posiedzeniu Komitetu Politycznego. Zamiast spotkania w gronie partyjnych kolegów wybrał rozmowę z mieszkańcami Częstochowy. Było to zresztą już wcześniej zaplanowane.
Tymczasem obok stowarzyszenia byłego premiera w PiS powstaje też drugie, które na razie nie przybrało konkretnej formy, ale chce do niego dołączyć 100-110 parlamentarzystów partii. Deklaracji jest dwa razy więcej niż w stowarzyszeniu Morawieckiego. Na czele tego podmiotu stoją Jacek Sasin, Patryk Jaki i Tobiasz Bocheński.
Czy Jarosław Kaczyński finalnie zakaże wszelkich form stowarzyszeń wewnątrz PiS? Odpowiedzi na to pytanie, po ostatnim posiedzeniu Komitetu Politycznego partii, wciąż nie znamy.












