
„Nazwa pododdziału była wyborem naszych żołnierzy. Nasi obrońcy zasługują na bezwarunkowy szacunek” – w ten sposób szef MSZ Ukrainy Andrij Sybiha odniósł się do oburzenia, jakie wybuchło po nadaniu imienia „Bohaterów UPA” jednemu z oddziałów tamtejszej armii.
Ukraińska Powstańcza Armia odpowiada za rzeź na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Tymczasem według szefa kijowskiej dyplomacji wojskowi „nie mieli nawet w najmniejszym stopniu antypolskich intencji”. „Chodziło im o upamiętnienie tych, którzy wiele lat temu również walczyli przeciw imperialnej Moskwie, bolszewicko-komunistycznej okupacji i represjom” – uznał Sybiha (więcej o jego wpisie piszemy tutaj).
W kontekście stanowiska ukraińskiego MSZ, jak i reakcji Warszawy na uhonorowanie UPA, Piotr Witwicki zapytał Marcina Fijołka w „Politycznym WF-ie”, kiedy – jego zdaniem – nadeszło „otrzeźwienie, urealnienie” wśród Polaków w postrzeganiu Ukrainy oraz kroków stawianych przez władze tego państwa.
– Po historii z Przewodowa, gdy wydawało się przez kilka godzin, że to zabłąkana, rosyjska rakieta dostała się do Polski i może być to początek nowego etapu w konflikcie – odpowiedział prowadzący „Graffiti” w Polsat News.
Wybuch w Przewodowie. „Zełenski nigdy nie przeprosił”
Jak przypomniał Marcin Fijołek, 15 listopada 2022 roku strona ukraińska „bardzo szybko wypuściła do mediów podprogowo newsy, iż to rzeczywiście rosyjska rakieta, że mają to sprawdzone”. – I szybko okazało się, że to nieprawda – nadmienił współautor „Politycznego WF-u”.
Zobacz nowy odcinek podcastu „Polityczny WF”
Ciąg dalszy artykułu pod wideo
Przyznał ponadto, że „jeszcze nie miałby o to wielkich pretensji”, ponieważ na wojnie obowiązują „specyficzne reguły dyplomacji i presji”. – Ale Zełenski nigdy nie wziął tego na siebie, nie przyznał się, nie przeprosił, nie wypłacił odszkodowań – wyliczył.
Natomiast Piotr Witwicki nawiązał do innego zdarzenia: wystąpienia prezydenta Ukrainy w ONZ z września 2023 roku, „gdzie na jednym wdechu powiedział o Polsce i Rosji” w kontekście eksportu ukraińskiego zboża.
– Potraktował nas w sposób, który nie mieścił się Polakom w głowie – także Andrzejowi Dudzie, który przyznał wtedy, że nadal są z Zełenskim przyjaciółmi – podkreślił redaktor naczelny Interii.
Czy szef MSZ Ukrainy mógł przekonać Polaków? „Uwierzyć się w to nie da”
Z kolei niecałe dwa lata temu znany, ukraiński bokser Ołeksandr Usyk został zatrzymany na lotnisku Kraków-Balice po awanturze, jaką wywołali członkowie jego ekipy.
– Kluczowe są reakcje i to, jak Ukraińcy postrzegają świat. Gdy ich bokser został zatrzymany to nie biorą pod uwagę tego, że może mieć to związek z jego zachowaniem tylko uważają, iż to jakaś manifestacja polityczna – ocenił Piotr Witwicki.
Jak kontynuował w „Politycznym WF-ie”, stąd właśnie może i próbowałby uwierzyć szefowi ukraińskiego MSZ w kontekście nadania imienia „Bohaterów UPA”, iż to żołnierze spontanicznie nadali taką nazwę, „ale w tych okolicznościach, przy tej kontroli i że wszystko jest traktowane niczym manifest, uwierzyć się w to nie da„.
– Na jakimś etapie państwo ukraińskie mogło to zablokować. Jeśli tego nie zrobiło, to nie chciało. Wpisuje się to w ciąg prowokacji, ruchów niezrozumiałych z naszej perspektywy. Patrzyliśmy na Ukrainę jak na kraj bardziej w zachodnim obszarze kulturowym, a widzimy tam przebłyski postsowieckie – skwitował redaktor naczelny Interii.












