
-
Unia Europejska przygotowuje pakiet wsparcia finansowego dla Armenii po wprowadzeniu przez Rosję ograniczeń handlowych wobec Erywania.
-
Moskwa rozszerzyła restrykcje eksportowe wobec armeńskich produktów, natomiast premier Armenii odrzucił naciski Kremla w sprawie referendum dotyczącego członkostwa w UE.
-
Napięcia między Armenią a Rosją narastały od czasu konfliktu o Górski Karabach, a Rosja i Unia Europejska wzajemnie oskarżają się o wywieranie presji politycznej i gospodarczej.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
O nowym pakiecie pomocy poinformowała w czwartek Ursula von der Leyen po rozmowie z premierem Armenii Nikolem Paszynianem.
„Dziś rozmawiałam z premierem Nikolem Paszynianem o ostatnich rosyjskich ograniczeniach wymierzonych w Armenię. To nic innego jak ekonomiczny przymus i jest to niedopuszczalne” – napisała szefowa Komisji Europejskiej.
Jak dodała szefowa KE, Rosja wykorzystuje instrumenty gospodarcze do realizacji celów politycznych.
„Rozszerzając ograniczenia eksportowe wobec armeńskich produktów, Moskwa wykorzystuje relacje gospodarcze jako narzędzie politycznej presji. Znamy ten scenariusz aż za dobrze. Dlatego Europa zdecydowanie stoi po stronie Armenii. Przygotowujemy pakiet wsparcia UE” – podkreśliła. Mowa o 50 mln euro.
Rosja naciska na Armenię. Spór o kierunek polityki Erywania
Decyzja Brukseli pojawia się w czasie wyraźnego ochłodzenia relacji między Armenią a Rosją. W ostatnich tygodniach Moskwa otwarcie krytykowała zacieśnianie współpracy Erywania z Unią Europejską.
Kilka dni temu premier Armenii Nikol Paszynian odrzucił naciski Kremla dotyczące przeprowadzenia referendum w sprawie członkostwa kraju w UE. Rosyjskie władze argumentowały, że Armenia nie będzie mogła jednocześnie rozwijać integracji z Unią Europejską i pozostawać częścią kierowanej przez Moskwę Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej.
Paszynian ocenił jednak, że organizowanie takiego referendum jest obecnie „nielogiczne„, dopóki Armenia nie znajdzie się realnie na drodze do uzyskania statusu państwa kandydującego do UE.
Komisja Europejska oskarża Rosję o wywieranie presji
Wcześniej przedstawiciele Komisji Europejskiej zarzucali Rosji próby wpływania na sytuację polityczną w Armenii przed zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi.
Rzecznik Komisji Europejskiej Anouar El Anouni podkreślał, że Bruksela potępia wszelkie działania mające osłabić gospodarkę Armenii lub wpłynąć na wynik głosowania.
Dodatkowo Reuters informował w ostatnich dniach o obawach związanych z możliwą rosyjską ingerencją w proces wyborczy. Według ustaleń agencji Moskwa miała rozważać działania mające zwiększyć wpływ na sytuację polityczną w kraju.
Armenia oddala się od Rosji po konflikcie z Azerbejdżanem
Armenia od kilku lat stopniowo zmienia kierunek swojej polityki zagranicznej. Władze w Erywaniu wielokrotnie wyrażały rozczarowanie postawą Rosji podczas konfliktu z Azerbejdżanem o Górski Karabach.
AFP przypominała, że Armenia zaczęła poszukiwać nowych partnerów międzynarodowych po tym, jak uznała, że Moskwa nie zapewniła jej oczekiwanego wsparcia w sporze z sąsiednim Azerbejdżanem.
Mimo napięć Paszynian deklaruje, że Armenia nie zamierza całkowicie zrywać relacji z Rosją.
– Budujemy nowe relacje z Rosją i jestem przekonany, że nam się to uda, między innymi dlatego, że nasze relacje z Rosją są otwarte i szczere – mówił niedawno premier Armenii.
Napięcia między UE a Rosją nie słabną
Zapowiedź wsparcia dla Armenii wpisuje się w szersze napięcia na linii Bruksela-Moskwa. Jednocześnie Rosja zapewnia, że nadal jest zainteresowana współpracą z Armenią. Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Marija Zacharowa oświadczyła w czwartek, że Moskwa prowadzi z Erywaniem „wysoce konstruktywny i wzajemnie korzystny dialog oraz współpracę”.
W tym samym czasie Rosja propagandowo oskarżyła Europę o dalszą militaryzację kontynentu. Według Kremla państwa „europejskie zbroją się po zęby„. Tymczasem w rzeczywistości działania Zachodu to obronna reakcja na imperialistyczne zakusy i groźby Kremla.
Źródło: Reuters, AFP, Interia
-
Łukaszenka grozi wieloletniemu sojusznikowi. „Muszą być ostrożni”
-
Rosja chce wysłać 100 tys. ludzi, by ustawić wybory. Doniesienia mediów












