
-
Naczelna Izba Lekarska odcina się od opinii, że jeden ortopeda może wykonać pracę dziesięciu za wyższą stawkę, podkreślając ryzyko przekroczenia norm pracy i możliwość błędów medycznych.
-
Ortopeda Michał Burczy osiągnął blisko 3 mln zł przychodu z praktyki lekarskiej i stanowiska na etacie.
-
Lekarz kieruje dwiema placówkami należącymi do Starostwa Powiatowego w Grójcu.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
– Naczelna Izba Lekarska stanowczo odcina się od stanowiska pana dyrektora, iż skoro 10 ortopedów może zarobić po 20 tysięcy złotych w miesiącu, to pracę tę może wykonać jeden ortopeda za 200 tysięcy złotych – przekazał rzecznik NIL Jakub Kosikowski w odpowiedzi na tekst, który ukazał się na łamach Wirtualnej Polski.
Kosikowski argumentował, że „tak znaczne przekroczenie fizjologicznych norm czasu pracy może powodować zwiększone ryzyko błędu medycznego„.
Lekarz o kilkumilionowych zarobkach. Jest reakcja NIL
Odpowiedź NIL dotyczy opisanej przez WP sprawy ortopedy Michała Burczego, który w ubiegłym roku odnotował łącznie niemal 3 mln zł przychodu – 2,8 mln zł z tytułu prowadzenia indywidualnej praktyki lekarskiej oraz ok. 161 tys. zł dochodu uzyskanego na mocy umowy o pracę.
Burczy w rozmowie z dziennikarzami WP tłumaczy, że na jego rekordowe zarobki związane z własnym gabinetem składa się „około kilkunastu tysięcy wizyt pacjentów w poradniach ortopedycznych oraz setki zabiegów i operacji”. – Życia prywatnego to już w tym momencie praktycznie nie posiadam – stwierdził.
– Stawka za pacjenta dla każdego jest taka sama. Czy jest 10 ortopedów pracujących za 20 tysięcy, czy jest jeden ortopeda za 200 tysięcy, to jest to samo dla przychodni. Pacjenci mają usługę zapewnioną, mają doktora, który ich przyjmie, zobaczy i będzie leczył – przekonywał.
To właśnie od tych słów odżegnywała się Naczelna Izba Lekarska. Sam lekarz nie uznaje jednak tej krytyki za zasadną.
„Żadnych skarg nigdy nie było”. Lekarz reaguje na stanowisko NIL
– Żadnych skarg na mnie nigdy nie było. Nigdy nie miałem też żadnego błędu medycznego. Pacjenci są zadowoleni, zaopiekowani, chętnie do mnie wracają. To jest kwestia tego, że są ludzie, którzy potrafią pracować szybciej i sprawniej – uważa.
Własny gabinet lekarski to nie jedyne zajęcie medyka. Lekarz od października 2025 roku pełni funkcję prezesa Powiatowego Centrum Medycznego w Grójcu, a od stycznia tego roku równocześnie jest także dyrektorem szpitala w Nowym Mieście nad Pilicą. Obie placówki podlegają Starostwu Powiatowemu w Grójcu.
O podwójne obowiązki lekarza WP zapytała starostę Krzysztofa Ambroziaka z PSL, który zapewnił dziennikarzy, że wszystko odbywa się zgodnie z przepisami, jako że w przypadku drugiego ze szpitali Burczy pełni obowiązki jedynie czasowo, aż uda się rozstrzygnąć konkurs na stanowisko prezesa. Łącznie w obu placówkach ma otrzymywać wynagrodzenie na poziomie ok. 40 tys. brutto miesięcznie.
Zarówno szpital w Nowym Mieście nad Pilicą, jak i ten w Grójcu, mają jednak problemy finansowe i zalegają z wypłatami dla pracowników. – Oczywiście mamy opóźnienia w opłatach dla kontraktowców. Każdy kontraktowiec, łącznie ze mną, nie dostaje tych pieniędzy na czas – wyznał Burczy.













