
-
Cechy budowy pterozaurów, takie jak lekka konstrukcja kości czy zębate szczęki, wskazywały, że mogły polować na ryby.
-
Badania skamieniałości anhanguery z Brazylii ujawniły obecność śladów sterydów, które pozwoliły ustalić dietę.
-
Ustalono, że głównym pokarmem tego pterozaura były głowonogi, a nie ryby.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Pterozaury opanowały powietrze jako pierwsze z kręgowców i władały nim zdecydowanie najdłużej z ich grona, bo aż przez ponad 100 milionów lat. Ptaki, nie mówiąc już o nietoperzach, nawet nie zbliżają się do tego wyniku. Przez ten czas stworzyły wiele form i gatunków, które polowały w różnych ekosystemach. Były wśród nich maleńkie pterozaury wielkości wróbla czy kosa polujące zapewne na owady, były też giganty i największe latające zwierzęta w historii. To azdarchy o kilkunastu metrach rozpiętości skrzydeł. Wielokrotnie pisaliśmy w Zielonej Interii, że one zapewne były drapieżnikami lądowymi, które spędzały większość czasu, krocząc po lądzie, jedynie z możliwości podlecenia tu i ówdzie na ogromnych skrzydłach.
Były wreszcie pterozaury zasiedlające wybrzeża, w tym klify i urwiska albo skalne wyspy, idealnie nadające się do założenia bezpiecznych gniazd. Wygląd tych zwierząt, ich zębate paszcze podobne do klatek, wreszcie giętkie szyje pozwalające na chwytanie i podnoszenie pokarmu z powierzchni wody bez nurkowania i przerywania lotu sugerowały, że polowały na ryby i chwytały je lotem ślizgowym nad wodą. Okazuje się, że niekoniecznie.
Trójwymiarowa kość pozwoliła odtworzyć dietę pterozaura
„iScience” donosi, że badania nad skamieniałymi kośćmi anhanguery – pterozaura z epoki z kredy z Brazylii – przynoszą zaskakujące rozstrzygnięcia. Mowa o skamieniałej kości skrzydła tego pterozaura, która zachowała się w północno-wschodniej Brazylii w doskonałym stanie. Tak doskonałym, że można bez trudu odtworzyć trójwymiarową strukturę tej kości, a nawet znaleźć ślady substancji chemicznych, które mogą pomóc w ustaleniu, czym odżywiało się zwierzę.
Anhanguera to pterozaur żyjący 113 mln lat temu, zatem we wczesnej kredzie. Jego nazw w miejscowym indiańskim narzeczu oznacza diabła, demona, bo też zwierzę miało długi, najeżony zębami pysk i grzebienie na końcu dzioba. Wyglądały one jak stery jachtu. Wiemy, że grzebienie miały różne rozmiary, więc albo mamy do czynienia z kilkoma gatunkami tych pterozaurów albo z dymorfizmem płciowym między samcami i samicami.
W każdy razie anhanguery mieszkały na terenach dzisiejszej Brazylii, zapewne na jej wybrzeżach w epoce kredy. Tyle tylko, że wtedy wybrzeża te leżały bardzo blisko Afryki i Europy. Ocean Atlantyki był o wiele węższy, mierzył na początku kredy tylko kilkaset kilometrów. Potem kontynenty się rozchodziły i 113 mln lat temu było to już zapewne 2 tys. km, żeby na koniec mezozoiku osiągnąć 3/4 obecnej szerokości oceanu.
W tych wodach anhanguery polowały zapewne lotem ślizgowym nad morzem. Ich długie i zębate dzioby w grzebieniami pozwalały przeciąć taflę wody i pochwycić zdobycz bez konieczności lądowania na wodzie czy nurkowania. Zęby były ostre, przystosowane do przytrzymywania śliskiej zdobyczy. Zakładano zatem, że pterozaur polował na ryby.
Ustalenia naukowców z Curtin University w Perth wskazują jednak co innego.

Idealnie zachowana kość ma trzy wymiary
Większość skamieniałości z tego okresu przetrwała jedynie w postaci skompresowanych odcisków, zniekształconych przez czas. Trudno wtedy dokładnie odtworzyć wnętrze kości, zwłaszcza pneumatycznych kości pterozaurów. Tutaj jest to możliwe, a w pięknie zachowanej kości udało się odnaleźć ślady sterydów. To pierwszy taki przypadek w odniesieniu do skamieniałości pterozaurów, gdyż sterydy znajdowano już w szczątkach dinozaurów. To na ich podstawie udało się ustalić, że podstawę diety anhanguery stanowiły głowonogi, a nie ryby. To interesujące, bowiem ten drapieżnik musiał być specjalistą od zbierania spod powierzchni wody ówczesnych mięczaków.
Równie ciekawe jest to, w jaki sposób powstała tak unikalna skamieniałość w Brazylii. Robotę wykonał bowiem tlen, o którym sądzimy, że niszczy materię organiczną i powoduje jej szybki rozkład. Przy niskiej zawartości tlenu, gdy rozkład jest spowolniony, można jednak uzyskać skamieniałość jakiej świat nie widział. I to jest właśnie taki przypadek. Pterozaur musiał opaść na teren o małej zawartości tlenu, zapewne na płytkie dno morza. „Bakterie utleniające siarkę zaczęły rozkładać tkanki miękkie i tłuszcze, a także zapoczątkowały mineralizację ciała. To pozwoliło zachować jego strukturę w niesamowitych szczegółach przez ponad 100 milionów lat” – wyjaśniają naukowcy.













